Tak szpitale chcą kontrolować lekarzy. „Jeśli odejdą, to trudno"

2 min. czytania
29.07.2026 07:06
Obserwuj nas na Google

Po ostatnich aferach w niektórych szpitalach szykują się zmiany. Józef Tomal, starosta myślenicki jeszcze w tym roku chce wprowadzić w podległej mu placówce elektroniczną ewidencję czasu pracy lekarzy i pielęgniarek. „Jeśli odejdą, to trudno" – mówi o lekarzach Tomal, cytowany przez „Gazetę Wyborczą". 

Szpital
fot. Piotr Kamionka/REPORTER – zdj. ilustracyjne

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie kontrowersje wzbudzają zarobki lekarzy w Polsce.
  • Dlaczego szpitale wprowadzają systemy ewidencji czasu pracy.
  • Co spowodowało zmiany w zarządzaniu czasem pracy lekarzy.

Burza ws. zarobków lekarzy. W szpitalach szykują się zmiany?

Trwa burzliwa dyskusja na temat zarobków lekarzy – zwłaszcza po doniesieniach medialnych z ostatnich tygodni. Jedna z afer dotyczyła warszawskiego Szpitala Południowego. Z doniesień portalu Zero.pl wynikało, że Dawid Kacprzyk, były radny warszawskiej dzielnicy Ursus, jako koordynator SOR-u miał zarobić w zeszłym roku 1,6 mln zł, a także umożliwiać przyjęcie polityków KO poza kolejnością. Z kolei inni rekordziści w rok zarabiają ponad 2 miliony zł. 

Przykładowo, wynagrodzenie specjalisty ortopedii i neurochirurgii zatrudnionego na kontrakcie w Szpitalu im. Dietla w Krakowie w 2022 roku sięgnęło 2,3 mln zł brutto. To oznacza średnio ok. 192 tys. zł miesięcznie. Szef placówki tłumaczył, że ten konkretny lekarz jest ekspertem, posiada ogromną wiedzę i umiejętności. Dodatkowo wykonuje procedury ambulatoryjne oraz z tytułu usług komercyjnych, które są finansowane przez samego pacjenta. Mimo wszystko milionowe zarobki lekarzy wywołują w Polsce lawinę kontrowersji.

W niektórych placówkach szykują się zmiany. Jak podaje „GW", Sebastian Mlak, członek zarządu powiatu wadowickiego, wystąpił do dyrektora z wnioskiem o pilne wdrożenie w szpitalu elektronicznego systemu ewidencji czasu pracy. Z wyliczeń, które dostał, wynika, że wprowadzenie takiego systemu to koszt rzędu 100 tys. zł. – Będziemy omawiać tę sprawę na najbliższym posiedzeniu zarządu. Uważam, że starostwo powinno to sfinansować – stwierdził Mlak.

„Zapewne będą tacy, którzy rzucą papierami"

Jednocześnie członek zarządu powiatu wadowickiego spodziewa się protestów ze strony medyków. – Zapewne będą tacy, którzy rzucą papierami, bo nie będą chcieli się podbijać, ale moim zdaniem to konieczność, żeby wykluczyć ewentualne patologie, bo nie może być tak, że lekarz w tym samym czasie „pracuje" w trzech różnych miejscach i wszędzie pobiera wynagrodzenie. To są publiczne pieniądze i musi być przejrzystość w ich wydawaniu – podkreślił Mlak, cytowany przez „Wyborczą".

Redakcja poleca

Rewolucja czeka również szpital w Myślenicach. Józef Tomal, starosta myślenicki – jak sam przyznaje – już w ubiegłym roku zastanawiał się nad wprowadzeniem elektronicznego systemu kontroli czasu pracy lekarzy w szpitalu powiatowym. Wrócił do tego pomysłu po doniesieniach medialnych na temat nieprawidłowości w niektórych placówkach. – Nie chciałbym, żeby nasz szpital został bohaterem tego typu publikacji, dlatego podjęliśmy decyzję o sfinansowaniu przez starostwo takiego systemu – mówił Tomal, który już kilka lat temu wprowadził w podległym mu urzędzie czytniki kart.

Na początku niezadowolenie pracowników było spore, zdarzały się nieprawidłowości. System może zatem doprowadzić do odejścia z pracy części personelu. – Jak odejdą, to trudno, ale jeśli nie zaryzykujemy, to nigdy nie będzie porządku – ocenił starosta. Z jego zapowiedzi wynika, że rejestracja czasu pracy zacznie działać już od 1 października.

Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET