Ta zbrodnia wstrząsnęła całą Polską. Wraca sprawa kanibali znad jeziora Osiek

2 min. czytania
19.05.2024 14:15
Obserwuj nas na Google

Wydawało się, że to już koniec sądowych batalii w sprawie kanibali znad jeziora Osiek. Zapadły już bowiem dwa wyroki. Prokuratura twierdzi, że doszło do makabrycznego zabójstwa i "aktu kanibalizmu". Teraz sprawa sprzed ponad 20 lat powraca. Do Sądu Najwyższego trafiły bowiem dwie skargi kasacyjne.

Sprawa kanibali znad jeziora Osiek
fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Sąd Najwyższy rozpatrzy skargi kasacyjne

W głośnej sprawie kanibali znad jeziora Osiek skargi kasacyjne wnieśli obrońca skazanego na 25 lat więzienia Roberta M. oraz prokurator - na niekorzyść M. i pozostałych mężczyzn, którzy "tylko" jedli ludzkie mięso - podaje PAP. Sąd Najwyższy ma zamiar rozpatrzyć je w środę. Kasacja dotyczy orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Szczecinie, który utrzymał w mocy wyrok w sprawie zabójstwa i znieważenia zwłok, wydany przez Sąd Okręgowy w tym mieście. Głównego oskarżonego skazano na 25 lat pozbawienia wolności. Sąd uznał, że Robert M. blisko 20 lat temu kierował zabójstwem mężczyzny. Tożsamość ofiary w dalszym ciągu pozostaje nieznana. 

Trzej inni mężczyźni byli oskarżeni o zjedzenie części ciała ofiary. Sąd umorzył jednak to postępowanie z powodu przedawnienia; w polskim prawie nie ma bowiem paragrafu dotyczącego kanibalizmu, a przedawnienie sprawy zbezczeszczenia zwłok następuje po 15 latach. W tragiczne zdarzenie miał być także zamieszany piąty mężczyzna, Zbigniew B. To on miał poderżnąć gardło ofierze. Zmarł w 2017 roku - po jego śmierci śledczy otrzymali list z wyznaniem zbrodni. 

Redakcja poleca

Zabójstwo jak z horroru

Istotne dla sprawy okazały się również zeznania Rafała O. Opowiedział o nich kilkanaście lat po morderstwie nad jeziorem Osiek we wsi Ługi (śledczy uważają, że do zbrodni doszło w 2002 roku). Wyznał on, że główny oskarżony, Robert M., najpierw kłócił się z mężczyzną przy lokalu we wsi Łasko. Później zawiózł go na jezioro. Razem z nimi pojechali tam pozostali oskarżeni i Zbigniew B. To tam miał rozegrać się prawdziwy horror. 

Sąd okręgowy we wrześniu 2021 r. uznał, że Robert M. kazał Zbigniewowi B. zamordować mężczyznę, mówiąc: "wiesz, co masz robić". Ten po chwili podciął ofierze gardło, a następnie uciął jej głowę nożem. Po wszystkim - według sądu -  Robert M., Zbigniew B. i pozostali mężczyźni zjedli kilka części ciała zabitego mężczyzny po upieczeniu ich na ognisku. Uznali to za swoisty pakt milczenia, obiecując, że nikomu nie wyjawią, co się stało. Ciała zamordowanego mężczyzny pozbyli się, wrzucając je do jeziora. Do dziś nie odnaleziono zwłok i nie ustalono tożsamości ofiary. Skargi kasacyjne dotyczą uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania sądowi II instancji - podaje PAP.

Źródła: Radio ZET/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET