To nagranie obnaża hipokryzję PiS. "Powiemy wam »do widzenia« w TVP"
PiS chce za wszelką cenę utrzymać kontrolę w TVP, powołując się na "obronę pluralizmu i wolności mediów". Partia Kaczyńskiego zmieniła jednak zdanie, bo w 2015 roku, krótko po przejęciu władzy, nie miała żadnych oporów w tym, aby wstawić do kierownictwa mediów publicznych swoich ludzi. - Powiemy wam również "do widzenia" w telewizji publicznej - mówił 8 lat temu w Sejmie Marcin Horała z PiS.
Rozpoczął się proces przejmowania władzy w mediach publicznych. Minister kultury odwołał dotychczasowych prezesów Zarządów Telewizji Polskiej S.A., Polskiego Radia S.A. i Polskiej Agencji Prasowej S.A. i Rady Nadzorcze. Bartłomiej Sienkiewicz powołał nowe rady nadzorcze, które powołały nowe zarządy spółek.
PiS oraz dotychczasowi pracownicy TVP nie przyjmują jednak do wiadomości decyzji nowej władzy i zapowiadają, że będą bronić swoich wpływów w telewizji rządowej, nazywając to "obroną pluralizmu i wolności słowa". W nocy z wtorku na środę parlamentarzyści PiS wraz z zaprzyjaźnionymi pracownikami TVP rozpoczęli okupację budynku telewizji na ul. Woronicza. Jarosław Kaczyński zdecydował, że jego posłowie będą pełnić 10-godzine dyżury w TVP.
To nagranie obnaża hipokryzję PiS w sprawie TVP
- To jest obrona demokracji, bo nie ma demokracji bez pluralizmu mediów i bez silnych mediów antyrządowych. W każdej demokracji muszą być silne media antyrządowe - przyznał szef PiS.
- Jaka tu demokracja, jeśli jest tu monopol medialny? - pytał w TVP były premier Mateusz Morawiecki. - Oni mówią, że chcą pluralizmu, ale tak naprawdę, to jest zafałszowanie rzeczywistości, bo to telewizja publiczna pokazuje inny wymiar, ten którego nie zobaczymy w TVN, w Gazecie Wyborczej, na portalu Onet czy na Wirtualnej Polsce - zaznaczył. - Większość portali, większość stacji radiowych i telewizyjnych podaje na jedną modłę, a my chcemy mieć oświetlenie sceny politycznej, społecznej, oświetlenie pewnych faktów z różnych punktów widzenia - tłumaczył były premier.
PiS ma jednak osobliwy stosunek do pluralizmu w mediach. Politycy partii Jarosława Kaczyńskiego uważają, że wolność medialna jest tylko wtedy, gdy to oni mają kontrolę nad TVP. Gdy wpływy w telewizji publicznej uzyskują konkurenci, dochodzi - zdaniem PiS - do zamachu na wolność słowa i pluralizm.
Horała w 2015: "do widzenia" powiemy wam w telewizji publicznej
Warto przypomnieć sejmowe wystąpienie posła PiS Marcina Horały z 2015 roku, który tłumaczył, dlaczego zmiana władzy w TVP i przejęcie kontroli w mediach publicznych przez PiS jest sprawą oczywistą. - Ja mam pytanie do wnioskodawców, czy podzielają moją obserwację, że oto posłowie Platformy na tej sali demonstrują mentalność klasy panującej, której po prostu należy się władza nad Polską pomimo przegranych wyborów - mówił w grudniu 2015 roku Horała.
- Państwo posłowie, to nie na tym polega demokracja, że pomimo że przegraliście wybory, to macie zachować władzę w służbie cywilnej, macie zachować władzę w upolitycznionej telewizji publicznej. Polska nie należy do was, tylko do milionów Polaków, którzy wam podziękowali, powiedzieli "do widzenia" i "do widzenia" powiemy wam również my w telewizji publicznej - przekonywał poseł PiS. - Telewizja publiczna będzie publiczna, będzie Polaków, a nie wasza. Dziękuję bardzo - podsumował.
Po wygranych przez PiS w 2015 roku wyborach, w mediach publicznych rozpoczęły się radykalne zmiany. Telewizja została przekształcona de facto w tubę propagandową partii rządzącej, a przekaz, który przez blisko 8 lat płynął z programów informacyjnych i publicystycznych TVP, był ukierunkowany na bezkrytyczne popieranie rządów Zjednoczonej Prawicy i bezpardonowe ataki na ówczesną opozycję i Donalda Tuska.
Źródło: Radio ZET
- Kamiński i Wąsik skazani na więzienie. Przełomowy wyrok
- Marek Czyż poprowadzi pierwsze wydanie "Wiadomości". Kim jest?
- Likwidacja CBA. Tomasz Siemoniak przedstawił plan rządu. "Świętych krów nie będzie"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET