Tragiczna historia Krzysztofa Kononowicza. Śledztwo ponownie przedłużone
Śledztwo prokuratorskie w sprawie Krzysztofa Kononowicza zostało ponownie przedłużone. - Na tę chwilę na pewno nie ma żadnej decyzji procesowej kończącej to postępowanie - przekazał w rozmowie z RadioZET.pl prok. Adam Baranowski, zastępca Prokuratora Rejonowego w Białymstoku. Przypomnijmy, że śledztwo zostało wszczęte 17 kwietnia 2025 roku.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co jest przedmiotem śledztwa prokuratury w sprawie Kononowicza.
- Dlaczego śledztwo w sprawie Kononowicza zostało przedłużone.
- Które wydarzenia z życia Kononowicza były transmitowane w sieci.
Sprawa Krzysztofa Kononowicza
- Śledztwo jeszcze się toczy. Zlecone są czynności z osobowymi źródłami dowodowymi. Na tę chwilę na pewno nie ma żadnej decyzji procesowej kończącej to postępowanie. Żadne rozstrzygnięcie nie zapadło - poinformował portal RadioZET.pl prok. Adam Baranowski, zastępca Prokuratora Rejonowego w Białymstoku. Chodzi o sprawę tragedii Krzysztofa Kononowicza, znanego białostocczanina i byłego kandydata na prezydenta tego miasta.
Krzysztof Kononowicz zmarł 6 marca w białostockim hospicjum. 17 kwietnia prokuratura wszczęła w jego sprawie śledztwo. Chodzi o poniżanie, dokuczanie, wszczynanie awantur, kierowanie wobec pokrzywdzonego słów powszechnie uznawanych za obelżywe, ośmieszanie i krytykowanie. Sprawa obejmuje okres od 22 grudnia 2022 do 6 marca 2025 roku.
Prokuratura: śledztwo ponownie przedłużone
O tragicznych losach Krzysztofa Kononowicza i transmitowaniu jego codziennego życia w ramach internetowego, patologicznego kanału, pisaliśmy obszernie w reportażu "Piekło Kononowicza trwało latami. Pewnej nocy wykopano mu za domem grób".
Na wrzucanych do sieci filmach mogliśmy zobaczyć Kononowicza pijącego mocz, oblewającego się nadesłanymi w paczce fekaliami, czy wyciągającego z wysłanego mu kartonu zdechłego szczura. Nagrywający go współtwórcy kanału podjudzali go, aby opowiadał o swoim pradziadku Józefie Piłsudskim, o przyjaźni z Lechem Kaczyńskim, wizytach w Pałacu Buckingham u królowej Elżbiety II, czy wspólnym błogosławieniu wiernych wraz z papieżem Janem Pawłem II w Rzymie. Kononowicz z pełnym przekonaniem mówił, że jest adwokatem, posłem, a w przeszłości pracował jako ochroniarz Ojca Świętego. Stałym elementem serialu było odczytywanie wulgarnych, nienawistnych listów nadsyłanych rzekomo przez widzów, w których nazywano go "knurem", "ostatnim ch**em Polski", "nibembenem", czy "ogrem", doprowadzając go do szału i płaczu. Zarzucano mu także, że współżył seksualnie z matką. Jego posesja wielokrotnie oblewana była fekaliami.
W informacji przesłanej do nas w lipcu br. przez Prokuraturę Rejonową Białystok-Południe w Białymstoku, przekazano, że zgromadzono obszerny, liczący ponad tysiąc stron materiał dowodowy, ale nie przesłuchano jeszcze wszystkich świadków. Jak wówczas ustaliliśmy, wokół sprawy zaczęły pojawiać się groźby, zastraszenia, a z sieci znikały nagrania, które mogą mieć zasadnicze znaczenie w śledztwie.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET