Trzęsienie ziemi po próbie ucieczki z lubelskiego aresztu. Nowy dyrektor i dyscyplinarki
Zakończyła się kontrola w Areszcie Śledczym w Lubinie dotycząca próby ucieczki dwóch tymczasowo aresztowanych. Kar może spodziewać się aż dziewięciu funkcjonariuszy, w tym kierownictwo jednostki - ustaliło RadioZET.pl. Jest też nowy dyrektor. To osoba z zewnątrz.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do ucieczki z Aresztu Śledczego w Lublinie.
- Co wykazała kontrola Centralnego Zarządu Służby Więziennej.
- Które działania naprawcze wdrożono po próbie ucieczki.
- Dlaczego odwołano dyrektorkę Aresztu Śledczego Annę Ausz.
- Wobec dziewięciu funkcjonariuszy, odpowiedzialnych za naruszenie dyscypliny służbowej, zostaną wyciągnięte konsekwencje dyscyplinarne. Zostaną również wyciągnięte konsekwencje służbowe wobec kierownictwa jednostki - przyznaje RadioZET.pl rzeczniczka prasowa dyrektor generalnej Służby Więziennej.
To część wniosków z kontroli prowadzonej przez specjalistów z Centralnego Zarządu Służby Więziennej, którzy ponad trzy tygodnie analizowali, w jaki sposób dwóch osadzonych mogło przepiłować brzeszczotem kraty oraz wydostać się z celi Aresztu Śledczego w Lublinie. Poznaliśmy kluczowe ustalenia z tej kontroli.
Znamy wnioski z kontroli po próbie ucieczki z aresztu w Lublinie
Za najważniejszą przyczynę ucieczki kontrolerzy wskazują "wejście przez jednego z osadzonych w posiadanie niedozwolonego przedmiotu oraz nieskuteczność zabezpieczenia okiennego w celi". Mimo tego specjaliści nie dowiedzieli się kiedy i w jaki sposób narzędzie trafiło do celi. - Jednak ustalono szereg czynników sprzyjających przygotowaniu ucieczki, takich jak sposób zabezpieczenia okna, niedokładne wykonywanie kontroli zabezpieczeń technicznych oraz nieskuteczne rozpoznanie profilaktyczne - wylicza ppłk Arleta Pęconek.
Rzeczniczka dyrektor generalnej SW przekonuje też, że wskazane obszary "zostały objęte działaniami naprawczymi". Dotyczą one m.in. modernizacji zabezpieczeń oraz wzmocnienia nadzoru i procedur kontroli. - W ramach działań naprawczych, przewidziano między innymi przeprowadzenie odpraw i szkoleń dla całej kadry, ze szczególnym uwzględnieniem błędów wskazanych w sprawozdaniu, aby nie powielać ich w przyszłości, wzmocnienie procedur profilaktycznych oraz modernizację zabezpieczeń technicznych - dodaje ppłk Pęconek.
Kluczowe będą jednak wspomniane konsekwencje dyscyplinarne. Na razie służba więzienna nie podaje nazwisk ani funkcji konkretnych osób, które mogą liczyć się z karami. Wiadomo jednak, że postępowania będą dotyczyły funkcjonariuszy od najniższego do najwyższego szczebla lubelskiego aresztu.
Odwołana dyrektorka szykowała się do emerytury
Przypomnijmy, że do próby ucieczki doszło w piątek 24 października około godz. 21. Dwóch mężczyzn z oddziału dla tymczasowo aresztowanych brzeszczotem przepiłowało kraty w oknie celi, przecisnęło się przez otwór i oknem wydostało na dach. I dalej na teren aresztu. Wtedy uruchomiła się bariera mikrofalowa. Zaalarmowani strażnicy zatrzymali mężczyzn, którzy w jednostce w związku ze sprawami dotyczącymi przestępstw "o lżejszym charakterze".
Jednak żadna ze służb nie informowała o sprawie. 4 listopada ujawniło ją RadioZET.pl. Według naszego informatora na początku próbowano ukryć szczegóły tego, co się wydarzyło. - Nie udało się, bo to zbyt poważna sprawa, żeby przeszła bez echa. Dlatego przez ostatnie dni było wzajemne obwinianie się o to, kto nie dopilnował osadzonych. To kluczowe, bo polecieć mogą głowy - od oddziałowych przez dyrektora ochrony po szefostwo aresztu - dodawał nasz rozmówca.
Pierwszą z osób ukaranych za próbę ucieczki była płk Anna Ausz, dyrektorka AŚ w Lublinie. Została ona odwołana 4 listopada, czyli dzień po tym jak opisaliśmy okoliczności próby ucieczki dwóch tymczasowo aresztowanych z AŚ w Lublinie. Ausz pełniła funkcję od marca 2022 roku. - W kompetencji Dyrektora Generalnego SW jest możliwość odwołać dyrektora jednostki penitencjarnej bez podawania przyczyn, ale niewątpliwym jest, że sytuacja, która miała miejsce w lubelskim areszcie, jest jednym z elementów, które spowodowały to odwołanie - podawała wówczas ppłk Arleta Pęconek.
Płk Anna Ausz, odwołana dyrektorka AŚ w Lublinie (pierwsza z prawej)
Z ustaleń RadioZET.pl wynika, że płk Anna Ausz już szykowała się do przejścia na emeryturę, które miało nastąpić w najbliższych tygodniach. Medialny rozgłos sprawił jednak, że została odwołana wcześniej. Jako szefowa jednostki została przez władze centralne uznana za odpowiadającą za to co dzieje się w AŚ w Lublinie. - Przejście na zaopatrzenie emerytalne funkcjonariuszki nastąpi po zakończeniu wszczętej procedury administracyjnej - informuje ppłk Arleta Pęconek.
Nowy dyrektor to osoba z zewnątrz. Nie kierował żadną jednostką
Jak ustaliliśmy, odwołana dyrektorka nie odejdzie jednak ze służby. Pozostanie "w dyspozycji" dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Lublinie. Rzeczniczka przekonuje, że była szefowa aresztu "nie będzie pełniła żadnej funkcji w tej jednostce". Ma wykonywać zadania zlecone dyrektora okręgowego.
W Areszcie Śledczym od kilku dni jest nowy dyrektor. Został nim mjr Marek Krok. W służbie więziennej jest od 1994 roku, czyli ponad 30 lat. Zaczynał w Zakładzie Karnym w Dębicy na stanowisku strażnika. Później awansował na kolejne szczeble kariery. Przez cały czas był związany z pionem ochrony, gdzie zajmował stanowiska od strażnika do specjalisty. Od 2022 roku odpowiadał za sprawy ochronne w Okręgowym Inspektoracie SW w Rzeszowie. W przeszłości nie kierował jednak żadną jednostką penitencjarną.
- Czasem to dobrze, gdy osoba całkowicie z zewnątrz przyjrzy się funkcjonowaniu jednostki, do której przychodzi. Może zauważyć coś, czego z wewnątrz nie widać. A próba ucieczki pokazała, że nie wszystko działało jak trzeba - komentuje w rozmowie z RadioZET.pl jeden z funkcjonariuszy.
Prokuratura prowadzi śledztwo. Bada dwa wątki
Po publikacji RadioZET.pl śledztwo w sprawie próby ucieczki wszczęła Prokuratura Rejonowa w Lublinie. Jest prowadzone w dwóch kierunkach. Pierwszy dotyczy tzw. "samouwolnienia", czyli art. 242 Kodeksu karnego, który brzmi: „Kto uwalnia się sam, będąc pozbawionym wolności na podstawie orzeczenia sądu lub prawnego nakazu wydanego przez inny organ państwowy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat”.
Drugim jest sprawa ewentualnego niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy służby więziennej. Jeśli śledczy stwierdzą, że któryś z nich powinien odpowiadać przed sądem, będzie grozić mu do dwóch lat więzienia w przypadku działania nieumyślnego, lub do 10 jeśli funkcjonariusz działałby w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, lub osobistej.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET