Turyści boją się Dolnego Śląska po powodzi. "Mamy kilkadziesiąt tysięcy zł strat"
Obecnie w Willi w Parku mamy tylko 9 gości, a mogłoby być ich niemalże 30. Odwoływanie rezerwacji zaczęło się na kilka dni przed powodzią, już wtedy, kiedy prognozy pogody były alarmujące - mówi portalowi RadioZET.pl Marta Rozpędowska, przedstawicielka pensjonatu Willa w Parku, który znajduje się w Polanicy-Zdroju. - Problemem jest nie tylko odwoływanie rezerwacji, ale również brak zainteresowania noclegami.
- 3 zdjęć Zobacz galerię
Turyści boją się przyjechać na Dolny Śląsk po powodzi
- Turyści, w obawie o swoje bezpieczeństwo, dzwonią przed przyjazdem i pytają o stan dróg, o aktualną sytuację powodziową w mieście i w okolicach oraz o dostępne atrakcje. Potrzebują zapewnienia, że dojadą bez problemu - mówi nam Marta Rozpędowska z pensjonatu Willa w Parku, który znajduje się w Polanicy-Zdroju. Tu niszczycielski żywioł nie dotarł, a woda - podobnie jak w miejscowościach Szczytna, Duszniki-Zdrój i Kudowa-Zdrój - nie poczyniła żadnych strat. Wydaje się jednak, że wielu podróżnych nie bierze i nie brało tego pod uwagę.
- Odwoływanie rezerwacji zaczęło się na kilka dni przed powodzią, już wtedy, kiedy prognozy pogody były alarmujące. Tylko w minionym tygodniu 10 osób odwołało rezerwację, nie korzystając z możliwości przełożenia jej na inny termin. Dodatkowo kilka osób przełożyło swoje pobyty na przyszły rok. Problemem jest nie tylko odwoływanie rezerwacji, ale również brak zainteresowania noclegami w Polanicy-Zdroju. W następny weekend w naszym pensjonacie - na ten moment - będzie tylko 5 osób. Nie wpływają już żadne rezerwacje - dodaje zaniepokojona pani Marta. Obecnie w Willi w Parku jest tylko 9 gości. O tej porze roku mogłoby być ich niemalże 30.
Hotelarze i przedstawiciele branży turystycznej próbują działać na różne sposoby, by poradzić sobie z kłopotliwą sytuacją. - Odwoływanie rezerwacji sięga w tym momencie około 60 proc. wszystkich pobytów, dlatego podejmujemy różne działania, aby goście nie rezygnowali i do nas przyjeżdżali - opowiada nam pani Marta z pensjonatu w Polanicy-Zdroju. - W naszych mediach społecznościowych opublikowaliśmy apel do turystów. Ponadto wprowadzamy rabaty na pobyty weekendowe, aby zachęcić podróżnych do przyjazdu. W Pensjonacie Willa w Parku oraz w samej Polanicy było i jest bezpiecznie. Nic złego się nie wydarzyło. Powódź na całe szczęście ominęła tę część Kotliny. Drogi są przejezdne, pogoda dopisuje. Jest piękna, złota jesień.
Kilkadziesiąt tysięcy złotych strat po powodzi - której tam nie było
Villa Antica to urokliwe miejsce w Kudowie-Zdroju; "oaza spokoju i kameralności, gdzie personel zna każdego gościa osobiście, co sprawia, że panuje tu prawdziwie rodzinna atmosfera" - czytamy na stronie obiektu. Od niedawna zrobiło się tam jeszcze ciszej i spokojniej niż zwykle. - Na szczęście goście indywidualni informują przed przyjazdem, dzwonią do nas i sprawdzają drogi, wiedzą, że jesteśmy otwarci i cieszą się na przyjazd. Inna sytuacja dotyczy grup zorganizowanych - biura podróży nie chcą ryzykować wysłaniem wycieczek do nas, więc połowa grup zorganizowanych odmówiła nam pobyty, za które też musieliśmy zwrócić zadatki - mówi portalowi RadioZET.pl Małgorzata Janicka, manager w Villa Antica.
Goście nieustannie dzwonią i upewniają się, czy na pewno w miejscowości jest bezpiecznie. - Mamy obecnie tyle telefonów, że pracują u nas 3 osoby w recepcji zamiast jednej. Ale to jest bardzo miłe - opowiada pani Małgorzata. Pytamy o szacunkowe straty w związku z odwołanymi rezerwacjami. - Kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ale nie zwalniamy tempa. Na jesień przygotowaliśmy dla gości jeszcze więcej atrakcji.
Źródło: Radio ZET