UOKiK sprawdzi ceny pelletu. Czy doszło do zmowy cenowej?
Kryzys na rynku opału. W polskich hurtowniach brakuje pelletu, a tam, gdzie jest jeszcze dostępny, ceny wzrosły o 20 procent. Eksperci wskazują, że winna jest mroźna zima, na którą nie przygotowali się ani producenci, ani odbiorcy. Sprawą nagłego wzrostu cen i możliwych zmów cenowych zajmuje się już UOKiK.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są przyczyny braku pelletu na rynku?
- Dlaczego ceny pelletu wzrosły o 20%?
- Co sprawia, że wzrost cen pelletu jest naturalny?
- Jakie działania podejmuje UOKiK w sprawie cen pelletu?
W Polsce zaczyna brakować pelletu
W hurtowniach w Polsce zaczyna brakować pelletu do palenia w piecach - taką informację przekazało Radiu ZET Stowarzyszenia Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych. Tam, gdzie pellet kupić jeszcze można, trzeba zapłacić nawet o 20 proc. więcej niż jesienią. To ogromny problem dla wielu osób, których zwyczajnie nie stać na ogrzewanie domów, przez co w piecach zaczynają palić zbożem.
Piotr Błach, ekspert branży grzewczej i właściciel firmy Pellet Planet, przyznaje, że surowca na rynku faktycznie brakuje. - Nie da się tego ukryć. Natomiast sytuacja jest bardziej naturalna. Tutaj nie wydarzyło się nic specjalnego. Po prostu takiej zimy jak w tym roku nie mieliśmy od lat - mówi Radiu ZET.
- Producenci nie przygotowali się na tę sytuację, podobnie jak użytkownicy. Nikt nie spodziewał się takiej sytuacji i zwiększonej konsumpcji paliwa. Bo ta, przy obecnych temperaturach jest trzykrotnie większa, niż gdy za oknami mamy około 0 st. Celsjusza - wyjaśnił.
Pellet drożeje. "To naturalne zjawisko"
Podkreśla, że pellet skończył się naturalnie, "bez żadnych spisków, bez żadnej sytuacji kryzysowej". - Jeszcze w grudniu były spekulacje, że pellet będzie taniał, bo jest nadwyżka. Tylko nagle i niespodziewanie przyszła prawdziwa zima i mamy to, co mamy - ocenia.
- Wzrost cen to naturalne zjawisko gospodarcze w każdej branży. Możemy sobie przypomnieć, jak dwa lata temu zabrakło na dwa tygodnie cukru i nagle podrożał o 100 procent. Więc tutaj nie pellet jest winny, takie rzeczy się dzieją w każdej branży. Przedsiębiorcy oczywiście wykorzystują sytuację, ale dlaczego mieliby tego nie robić. Przecież węgiel też w zimie kupujemy o 40 procent drożej - mówi.
Sprawie cen pelletu przygląda się UOKiK i Ministerstwo Energii
Sprawie przygląda się też Ministerstwo Energii. Szef resortu Miłosz Motyka zgadza się ze stwierdzeniem, że wzrost cen to naturalna reakcja na sytuację pogodową. - Rząd nie reglamentuje cen pelletu. Nie mamy komunizmu. Mamy rynek, który dzisiaj wymaga działań UOKiK - mówi.
- Czy dochodziło do zmowy cenowej, to będzie sprawdzał właśnie UOKiK. Liczymy na to, że te ceny się ustabilizują. Wpływ na nie ma kwestia mniejszej dostępności surowca przy jednocześnie większym jego zużyciu. Do tej pory te ceny były dość konkurencyjne i wiele osób nie odebrało tego sygnału, który dawaliśmy, żeby przygotować się odpowiednio - ocenia Miłosz Motyka.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET