`

Czarnek wydał miliony na zmiany w lekcjach etyki i religii. Pomysł nie wszedł w życie, a MEN płaci

7 min. czytania
22.05.2024 06:15
Obserwuj nas na Google

Przemysław Czarnek, gdy kierował Ministerstwem Edukacji i Nauki, chciał, by w szkołach uczniowie obowiązkowo uczyli się etyki bądź religii. Resort zlecił wybranym uczelniom prowadzenie studiów podyplomowych dla nauczycieli z etyki, obiecał to sfinansować, po czym pomysł nie wszedł w życie. Jak dowiedziało się RadioZET.pl, w sumie ministerstwo zapłaci za to ponad 4 mln. A od września religia i etyka najpewniej w ogóle wypadną ze szkolnej średniej.

Przemysław Czarnek
fot. Piotr Molecki/East News

Pomysł padł po raz pierwszy na forum w 2021 roku. Ówczesny minister edukacji Przemysław Czarnek na łamach „Gazety Polskiej” zapowiedział: - Będziemy chcieli zlikwidować to, co wiele lat temu zostało wprowadzone, czyli możliwość wyboru jednego z trzech wariantów: albo religia, albo etyka, albo nic.

Dokładniej: uczniowie w podstawówkach i w szkołach średnich, a raczej ich rodzice, mają do wyboru: etykę, religię, oba te przedmioty lub nic. Ministrowi chodziło o likwidację tej ostatniej opcji. Przemysław Czarnek widział w tym po pierwsze „zagrożenie wychowawcze”. Po drugie do młodzieży powinien "docierać jakikolwiek przekaz o systemie wartości". Nie bez znaczenia były też statystyki dotyczące frekwencji na religii – z roku na rok niższe o kilka procent. Na etyce tłumów też nie było. W szkołach średnich zwłaszcza w większych miastach na "nic" nie chodziło nawet 70, 80 proc. uczniów.

Podsumowując, miało być mniej więcej tak: obowiązkowa etyka, a kto nie chce, chodzi na religię ewentualnie na oba te przedmioty. Pomysł ten miał obowiązywać od września 2023 w klasach IV szkół podstawowych i w klasach I szkół ponadpodstawowych. Z każdym kolejnym rokiem miał obejmować więcej roczników.

Religia, etyka albo wciąż nic

Na początku 2023 roku pytaliśmy Ministerstwo Edukacji i Nauki (resort ten utworzono z ministerstwa edukacji i ministerstwa nauki, a ministrem został Przemysław Czarnek), na jakiem etapie są prace nad zmianą i kiedy możemy spodziewać się nowych przepisów, bo nowelizacji rozporządzeń wciąż nie było. W odpowiedzi dowiedzieliśmy się jedynie, że „trwają prace wewnątrzresortowe nad rozwiązaniami”.

Ostatecznie nic w tym względzie się nie zmieniło. Młodzież wciąż ma do wyboru cztery opcje i „nic” nie zniknęło. Tu w zasadzie dyskusja powinna się skończyć, gdyby nie to, że jednak pewne kroki – kosztowne jak się okazuje - w kierunku realizacji planu Przemysława Czarnka MEiN jednak podjęło.

Redakcja poleca

Wiadomo było, że pomysł nawet jak wejdzie w życie, może napotkać na jeden podstawowy problem: zbyt mała kadra zwłaszcza do etyki. W 2021 i 2022 roku MEiN zleciło więc wybranym uczelniom (w ramach zadań zleconych przez ministra) zorganizowanie studiów podyplomowych dla nauczycieli z etyki. Ministerstwo obiecało za to zapłacić tak, żeby kurs dla słuchaczy był bezpłatny.

"Przy wyborze uczelni kierowano się kryterium merytorycznym, ale też geograficznym, tak aby potencjalni uczestnicy studiów mogli je odbyć w regionie swego zamieszkania" - wyjaśniał resort w odpowiedzi na interpelację Pauliny Matysiak z Partii Razem. Posłanka zadała takie pytanie, bo uczelnie wybrane przez MEiN dziwnym trafem były w mniejszym lub większym stopniu powiązane z Kościołem lub ministrem Czarnkiem.

Uczelnie z listy ministra Czarnka

Według informacji, które dostaliśmy właśnie od Wydziału Informacyjno-Prasowego Ministerstwa Edukacji Narodowej (tę nazwę resortu przywrócono pod koniec 2023 roku, kiedy koalicja KO-TD-Lewica przejęła władzę), ówczesne Ministerstwo Edukacji i Nauki w 2021 roku podpisało umowy na realizację studiów podyplomowych z etyki dla nauczycieli z siedmioma uczelniami.

To Collegium Intermarium (założone przez przedstawicieli Ordo Iuris), Akademia Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu (uczelnia ojca Tadeusza Rydzyka), Akademia Ignatianum w Krakowie (uczelnia katolicka prowadzona przez Prowincję Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego), Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Chełmie (rok później zmieniła nazwę na Państwową Akademię Nauk Stosowanych w Chełmie; jej profesorem jest dr hab. Paweł Skrzydlewski, doradca ministra Czarnka i autor słynnych słów o cnotach niewieścich) oraz Uniwersytet Szczeciński.

W 2022 r. na liście uczelni, które podpisały umowy z MEiN, znalazło się pięć placówek. Oprócz Collegium Intermarium, Akademii Kultury Społecznej i Medialnej oraz Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Chełmie, także Chrześcijańska Akademia Teologiczna w Warszawie oraz Akademia Zamojska (w 2021 roku minister Czarnek na jej rektora powołał wspomnianego już dr. hab. Skrzydlewskiego).

Redakcja poleca

„W studiach podyplomowych z etyki uczestniczyło 440 osób. Końcowa liczba nauczycieli, którzy je ukończyli, będzie znana po rozliczeniu sprawozdań końcowych” – tłumaczy nam resort edukacji. Wyjaśnia, że „uczelnie przyjmowały często, w ramach przeznaczonych na studia podyplomowe kosztów, większą liczbę nauczycieli”. Nie wszystkie osoby, które podjęły naukę, ukończyły też studia, stąd podana liczba nie jest ostateczna.

MEN wyliczyło, że na zrealizowane (zakończone już) studia podyplomowe ministerstwo wydało dokładnie 3 064 432,58 zł. To kwota za umowy z lat 2021-2022.

Przemysław Czarnek odkłada pomysł, ale...

To nie koniec, bo MEiN podpisało umowy z uczelniami jeszcze w 2023 roku, chociaż już było wiadomo, że zapowiadane zmiany w lekcjach etyki i religii zostaną co najmniej odłożone w czasie. Nauczyciele i rodzice nie ukrywali, że liczą na zmianę władzy po wyborach i w ogólne na wyrzucenie tego pomysłu do kosza. Tak zresztą potem się stało. Sam minister Czarnek przyznawał zresztą, że realizację pomysłu w pewien sposób uzależnia od wyborów. To nie przeszkodziło mu podpisać kolejnych kosztownych umów.

Na liście uczelni z 2023 roku widnieją znów: Collegium Intermarium (podpisało dwie umowy), Akademia Kultury Społecznej i Medialnej, Akademia Ignatianum oraz Uniwersytet Papieski JPII. „W studiach podyplomowych uczestniczy obecnie 150 osób”- informuje nas Wydział Informacyjno-Prasowy MEN. Studia podyplomowe trwają trzy semestry, więc nauczyciele są jeszcze w trakcie zajęć.

Koszt umów podpisanych w 2023 roku, jak podaje nam MEN, wyniesie kolejne 1 082 040 zł. Łącznie na studia podyplomowe dla nauczycieli z etyki ministerstwo edukacji przeznaczy więc ponad 4,1 mln zł. Na pomysł, który nie wszedł i raczej nie wejdzie w życie.

Nauczyciele etyki a co z pozostałymi?

To koszt czy inwestycja? Nie brakuje nauczycieli, którzy całą sytuację oceniają surowo: - Stworzyli sztuczny problem, sfinansowali jego rozwiązanie, dali komuś na tym zarobić i pomysł nie wszedł w życie - takie komentarze usłyszeliśmy nieraz. Inni starali się jednak dostrzec pewne pozytywy.

Redakcja poleca

Dariusz Chętkowski, polonista i nauczyciel etyki, prowadzący BelferBlog, przypomina, że w szkolnictwie są takie przedmioty, które dokłada się nauczycielom przedmiotów głównych, żeby mieli pełen etat. Etyka właśnie do takich należy. - Takie też są trendy w Europie, żeby nauczyciel nie ograniczał się do uczenia jednego przedmiotu, tylko żeby był wieloprzedmiotowcem. W Niemczech trzy przedmioty to zwykle norma – mówi Chętkowski.

Spodziewa się, że taki system przyjdzie niedługo i do nas. Już, jego zdaniem, powinien powstać trend w naszej edukacji, według którego dobrze jest być fachowcem także w drugim przedmiocie, a nawet w trzecim. Zwłaszcza, że idzie niż demograficzny. - Może zabraknąć godzin do pełnego wymiaru zatrudnienia i ludzie na gwałt zaczną robić dodatkowe kwalifikacje. A tak mogliby przygotować się wcześniej - mówi.

Joanna Mikusek-Przystajko, pedagożka i nauczycielka etyki, laureatka konkursu Nauczyciel Jutr@, sam pomysł wspierania nauczycieli w rozwoju uważa za dobry. Ale tu od razu pojawiają się w niej wątpliwości i pytania, dlaczego tylko nauczycieli etyki. - Inni, którzy chcą się doszkalać, muszą robić to z własnych pieniędzy albo starać się o wsparcie ze szkół – mówi.

Chętkowski wolałby np. żeby zamiast podyplomówek z etyki, bardziej wspierać studia filozoficzne. - Etyka jest częścią filozofii, więc ktoś kto ukończył studia filozoficzne, spokojnie dałby sobie radę z prowadzeniem etyki – mówi. Co nie znaczy, dodaje, że nie powinni istnieć fachowcy od nauczania etyki. - Nauczyciel może być mentorem, który inspiruje ucznia do refleksji moralnej. Ale są jeszcze nauczyciele mistrzowie. Trudno takim zostać po studiach podyplomowych – przyznaje Chętkowski.

Przypomina, że tu problemem było też to, że zgodę na uruchomienie takich studiów otrzymywały uczelnie, które miały luźny związek z filozofią. Rodzice patrząc na listę placówek kształcących etyków, mówili wręcz: będzie wybór między religią a religią. I wcale tłumnie do zapisywania dzieci na etykę nie ruszyli. - Raczej mówili, poczekamy, zobaczymy – zaobserwowała Mikusek-Przystajko.

- W ostatnich latach wręcz spada liczba uczniów uczęszczających na etykę – dodaje Chętkowski. Sam miał praktykanta, który skorzystał z bezpłatnych studiów podyplomowych z etyki. Dojeżdżał do Łodzi 50 km, bo w swojej miejscowości nie mógł znaleźć szkoły, w której byłaby wystarczająca liczba godzin do odbycia praktyk.

MEN z zupełnie inną propozycją

Nauczyciele spodziewają się, że uczniów chodzących na etykę czy religię będzie jeszcze mniej. A to za sprawą zmian, które chcą wprowadzić nowe władze w ministerstwie. Szefowa MEN Barbara Nowacka zapowiedziała, że oceny z etyki i religii nie będą wliczać się do średniej i to już od nowego roku szkolnego. „Tego rodzaju zmiana sprawi, że dzieci i młodzież stracą jeden dodatkowy powód, aby uczęszczać na lekcje etyki” – stwierdził w rozmowie z „Głosem Nauczycielskim” Krystian Karcz, nauczyciel filozofii i etyki.

Oceną z religii czy etyki w miarę łatwo można było sobie podwyższyć średnią. Jeżeli uczniowie, chodzący na etykę, nie będą mieli możliwości skorzystania z tej szansy, to część z nich z zrezygnuje i frekwencja drastycznie spadnie. Przede wszystkim, jak przekonuje nauczyciel, właśnie na etyce.

„Religia jest nadal przedmiotem mocno zakorzenionym w polskiej edukacji, związanym z oczekiwaniami części rodzin. Będzie więc wybierana. Nawet jeśli ocena nie będzie wliczana do średniej, to religia się obroni, uczniowie będą otrzymywać pewne gratyfikacje – może nie w szkole, ale w ramach swojej wspólnoty religijnej w postaci sakramentów jak Pierwsza Komunia Święta i bierzmowanie itd.” - tłumaczy Karcz.

Już zresztą docierają do niego głosy od etyków, którzy martwią się obcinaniem im godzin. Wygląda więc na to, że nauczycieli etyki będzie więcej za sprawą pomysłu byłego szefa MEiN Przemysława Czarnka, a za chwilę uczniów i godzin dla tych nauczycieli będzie mniej za sprawą nowej szefowej MEN Barbary Nowackiej. Niestety, w edukacji takie rozbieżne zmiany stają się niezmienne.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET