Wzrost płacy minimalnej. Komornicy alarmują: nie odzyskamy pieniędzy od dłużników
Rząd zaproponował podwyżkę minimalnego wynagrodzenie za pracę od przyszłego roku. Od stycznia ma obowiązywać kwota 4242 zł, a od lipca 4300 zł. Komornicy ostrzegają, że wysokie podwyżki płacy minimalnej w ostatnich latach praktycznie uniemożliwiają ściąganie długów. Stracą na tym nie tylko wierzyciele, ale i potencjalni kredytobiorcy.
Już od lipca tego roku nastąpi podwyżka minimalnego wynagrodzenia do 3600 zł brutto. Dziś jest to kwota 3490 zł. Wzrost tej płacy cieszy ludzi, którzy zarabiają najmniej, ale niekoniecznie wierzycieli.
- W Polsce mamy jedną z najniższych skuteczności egzekucji komorniczych w całej Unii Europejskiej. Plasuje się na poziomie 20-25 proc. - mówi rzecznik prasowy Izby Komorniczej w Poznaniu Marek Grzelak.
Zgodnie z przepisami, komornicy nie mogą zająć wynagrodzenia dłużnika, jeśli nie przekracza ono minimalnej ustawowej wysokości, czyli od przyszłego roku 4300 zł brutto. Co to oznacza w praktyce?
- Powiedzmy, że mamy małżeństwo z dwójką dzieci. Oboje małżonkowie pracują i otrzymują minimalne wynagrodzenie. Do tego dochodzi świadczenie 500+, które jest również wyłączone z postępowania egzekucyjnego. W sumie przychód rodziny jest na poziomie ok. 10 tys. złotych. Proszę sobie wyobrazić, że w takiej sytuacji komornik nie może wyegzekwować nawet złotówki - tłumaczy Marek Grzelak.
Strach przed wynajmem mieszkania
Problem z nieściągalnością długów nie dotyczy jedynie sektora bankowości, ale również prywatnych osób. Dużym ryzykiem może okazać się wynajęcie mieszkania dla takiej rodziny. W przypadku, gdy lokatorzy nie będą płacić czynszu, to nawet wyrok sądowy nie zagwarantuje odzyskania pieniędzy. Z takim problemem mierzy się pan Krzysztof Stachowiak z Warszawy, którego walkę z dzikimi lokatorami opisywaliśmy na łamach naszego portalu.
Podobny kłopot z egzekwowaniem długu ma pan Wojciech Ruminkiewicz z Konina, któremu zasądzono od mordercy jego dziecka 400 tysięcy złotych. Mimo upływu prawie 30 lat od zabójstwa, ojciec zamordowanego 10-letniego Olka do dziś nie wyegzekwował odszkodowania. Krzysztof F., który zabił chłopca dla pieniędzy, dziś jest już na wolności i pracuje, ale otrzymuje pensję poniżej minimalnego wynagrodzenia.
Dlatego, w sytuacji, gdy pensja minimalna notuje wysoki wzrost w ostatnich latach komornicy zaapelowali do rządzących o zmiany w przepisach. Chcą, aby była możliwość egzekwowania długu z niewielkiego procentu pensji minimalnej.
- Myślę, że wszyscy zdajemy sobie sprawę, że czym innym jest minimum egzystencji, które absolutnie każda osoba powinna mieć zapewnione, a czym innym jest kwota, z jakiej komornik może prowadzić egzekucję. Dlatego rozwiązaniem tego problemu byłoby umożliwienie egzekucji z niewielkiej części minimalnego wynagrodzenia, na przykład 25 procent - mówi Grzelak.
Taki pomysł już nawet się pojawił. W zeszłym roku do Sejmu trafiła nowela kodeksu pracy, która powstała po obywatelskiej petycji. Posłowie z sejmowej Komisji Petycji przygotowali projekt obniżający ochronę minimalnego wynagrodzenia ze 100 procent tej kwoty do 85 procent.
- Póki co, nie wydarzyło się tak naprawdę nic. Nadal komornicy nie mogą prowadzić egzekucji z minimalnego wynagrodzenia - mówi rzecznik prasowy Izby Komorniczej w Poznaniu.
Wynagrodzenie w górę, koszt kredytu również
Paradoksalnie, zwrot płacy minimalnej może oznaczać problemy obywateli na rynku finansowym. Wiele osób utraci zdolność kredytową, bo banki nie będą chciały udzielać pożyczek osobom, od których nie będzie możliwości wyegzekwowania należności. Wtedy jedyną opcją jest zapożyczenie się firmach udzielających tzw. chwilówek. To najprostsza droga do poważnych problemów finansowych.
- Kredyt bez badania zdolności, bez weryfikacji w BIK-u (Biuro Informacji Kredytowej - przyp. red.), kredyt na dowód, itd. To są produkty stworzone dla ludzi, którzy nie mogą zaciągnąć zobowiązania w banku, albo dla tych ludzi, którzy już mają kłopoty z obsługą swoich długów. Oprocentowanie kredytu udzielonego w banku może sięgać kilkunastu procent, natomiast pożyczki na rynku parabankowym sięga 100-150 proc. To może oznaczać, że zwiększenie minimalnego wynagrodzenia to jest tak naprawdę niedźwiedzia przysługa dla obywateli - tłumaczy Marek Grzelak.
Już obecne podwyżki minimalnego wynagrodzenia oznaczają problemy dla banków z odzyskiwaniem należności finansowych.
- Osoba, która zaciągnęła kredyt rok temu miała wynagrodzenie niższe niż dzisiejsza pensja minimalna. Bank udzielił jej kredytu badając jej ówczesną zdolność kredytową. Gdyby dziś doszło do spłaty zobowiązania w trybie postępowania egzekucyjnego, to komornik nie może wyegzekwować pieniędzy - tłumaczy rzecznik Izby Komorniczej w Poznaniu.
Takie sytuacje oznaczają, że mimo podnoszenia pensji minimalnej, coraz mniej ludzi będzie mogło zaciągać zobowiązania w bankach, a kredyty będą droższe. - Prawie nikt o tym nie mówi, ale wysoka skuteczność egzekucji komorniczych oznacza tani kredyt dla wszystkich obywateli - kończy Grzelak.
Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET