"Zapukał w okno, ręce mi się trzęsły". Teresa D. przed sądem ws. Jacka Jaworka

3 min. czytania
24.11.2025 14:48
Obserwuj nas na Google

Przed Sądem w Myszkowie rozpoczął się proces 75-letniej Teresy D., ciotki Jacka Jaworka, oskarżonej o utrudnianie poszukiwań sprawcy potrójnego zabójstwa w Borowcach. Kobieta, która w poniedziałek przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień, tłumaczyła w odczytanych zeznaniach, że wpuściła poszukiwanego siostrzeńca do domu ze strachu.

Teresa D.
fot. AGENCJA SE/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Teresa D. tłumaczyła swoje działania związane z ukrywaniem Jacka Jaworka.
  • Dlaczego Teresa D. obawiała się swojego siostrzeńca, Jacka Jaworka.
  • Co organy ścigania zrobiły (lub nie zrobiły) w sprawie przeszukania domu Teresy D.
  • Jak mecenas oskarżonej ocenia działania śledczych i postawę Teresy D.

Ruszył proces cioci Jacka Jaworka. Teresa D. przyznała się do winy

W poniedziałek przed sądem w Myszkowie ruszył proces ciotki Jacka Jaworka. 75-letnia Teresa D. jest oskarżana o utrudnianie poszukiwań sprawcy zabójstwa rodziny w Borowcach. Jaworek miał mieszkać u kobiety przez wiele miesięcy - zaledwie kilka kilometrów od miejsca, w którym dokonał straszliwej zbrodni. 

Podczas rozprawy Teresa D. była roztrzęsiona i zapłakana. Kobieta przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Sędzia odczytał więc jej wcześniejsze zeznania. - Ja chcę powiedzieć prawdę jak było, chcę to wyjaśnić. Ja nie ukrywałam Jacka przez cały czas. On sam do mnie przyszedł, zrobiłam to ze strachu przed nim - zaczął sędzia. 

- Od zabójstwa w Borowcach mój siostrzeniec nie kontaktował się ze mną. Dopiero pewnego dnia, była zima, chyba listopad 2023 roku, ktoś w porze wieczornej zapukał w moje okno do domu. Poznałam Jacka po głosie, a potem po wyglądzie. Byłam zaskoczona i wystraszona, ręce mi się trzęsły - kontynował sędzia. 

Teresa D. bała się Jacka Jaworka. "Wiedziałam, że mogą być kłopoty"

Kobieta w trakcie zeznań przyznała, że wiedziała, "że mogą być kłopoty". - Wiedziałam o tragedii w Borowcach, wiedziałam, że szuka go policja. Jacek zapytał, czy mógłby u mnie zostać, nie powiedział jak długo. Ja go wpuściłam, on więcej nic nie powiedział - cytował kobietę sędzia. 

Redakcja poleca

W trakcie zeznań kobieta powiedziała też, że Jacek Jaworek za dnia nie wychodził z domu. - Nie rozmawialiśmy dużo ze sobą, wiedziałam, że nic mi nie powie. Nie pytałam o zabójstwo, bo się go bałam. Kazał mi nikomu nie mówić, że jest u mnie - mówiła w materiale przytoczonym przez sędziego.

Teresa D. zapewniała w zeznaniach, że nie udostępniła Jaworkowi telefonu, ani żadnych przyborów pierwszej potrzeby, takich jak szczoteczka do zębów. - Żyliśmy osobno, ja podawałam mu tylko bułki i wychodziłam - cytował kobietę sędzia.

Służby nie interesowały się Teresą D.

Mecenas oskarżonej Tomasz Gola podkreślił, że mamy do czynienia z osobą w podeszłym wieku. - Myślenie o rodzinie, lojalności wobec bliskich, na pewno miało tutaj znaczenie. Tym bardziej że mieliśmy do czynienia z osobą poszukiwaną przez organy ścigania, co do której prokuratura wdrożyła, zupełnie nieudolnie, działania, żeby ją zatrzymać i osądzić - powiedział. 

Redakcja poleca

Prawnik podkreślił, że w trakcie poszukiwań Jacka Jaworka jego ciotka nie została przesłuchana, a jej dom nie był przeszukiwany. - Dopiero ujawnienie okoliczności przebywania (Jacka Jaworka - red.) w domu oskarżonej, doprowadziło do tego, że organy ścigania zainteresowały się sylwetką mojej mocodwaczyni - mówił. 

"Oskarżona nie wprowadzała organów ściągania w błąd"

W ocenie obrony "strach i obawa nie pozwalały Teresie D. podjąć innej decyzji". - Musimy mieć na uwadze to, że w toku tego postępowania zostanie wyjaśnione, na jakich zasadach pobyt Jacka Jaworka odbywał się w miejscu zamieszkania oskarżonej - dodaje. 

Mecenas zwraca uwagę, że organy ścigania nie były zainteresowane sylwetką oskarżonej. - Oskarżona co najwyżej miała utrudnić postępowanie karne w tej sprawie, ale przypomnę, że nie czyniła żadnych starań, aby to postępowanie nie mogło być prowadzone. Nie wprowadzała organów ścigania w błąd, nie myliła tropów - powiedział. Zaapelował też, by nie utożsamiać Teresy D. ze zbrodnią w Borowcach, której jedynym sprawcą jest Jacek Jaworek.

Kolejną rozprawę w tej sprawie zaplanowano na styczeń. Wtedy też zostaną przesłuchani pierwsi świadkowie. Przypomnijmy, że do zbrodni w Borowcach doszło 10 lipca 2021 roku. Jacek Jaworek zabił brata, bratową i bratanka. Trzy lata później jego ciało zostało znalezione w Dąbrowie Zielonej. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET