`

Zaskakujący ruch śledczych. W sprawie syna Szydło szukali międzynarodowej pomocy

2 min. czytania
12.07.2023 09:23
Obserwuj nas na Google

Nowe fakty ws. śledztwa o rzekome zniesławienie syna Beaty Szydło. Według Wirtualnej Polski polska prokuratura poprosiła o pomoc w postępowaniu Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię. Śledczy nie odpowiedzieli również, jaki jest interes społeczny w sprawie, która zwykle podlega oskarżeniu prywatnemu.

Beata i Tymoteusz Szydło
fot. LUKASZ GAGULSKI/East News (ilustracyjne)

Tymoteusz Szydło w 2017 roku został księdzem. Jego święcenia były publicznym wydarzeniem, w którym uczestniczyła ówczesna premier i jego matka Beata Szydło oraz inni politycy PiS. List gratulacyjny dla szefowej rządu wysłał nawet premier Węgier Wiktor Orban. Po dwóch latach kapłan nie pojawił się w swojej nowej parafii św. Maksymiliana w Oświęcimiu. 

Oficjalnie udał się na bezterminowy urlop, a media huczały od plotek. Sugerowano m.in., że Tymoteusz Szydło jako kapłan ma romans z kobietą. W końcu sam zainteresowany potwierdził, że porzucił stan kapłański i wraca do życia świeckiego. W oświadczeniu napisał, że "nie udało mu się pokonać kryzysu wiary i powołania". W międzyczasie na prawne polowanie na internautów, którzy mieli zniesławić byłego księdza, ruszył adwokat prezentujący m.in. Zbigniewa Ziobrę i Daniela Obajtka.

Sprawa Tymoteusza Szydło. Polska prokuratura prosiła o pomoc USA i Wielką Brytanię

Według Wirtualnej Polski chodzi o mec. Marcina Zaborowskiego, który rozsyłał pisma przedsądowe do internautów komentujących sprawę syna byłej premier. Co więcej, miał on w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie złożyć zawiadomienie, na podstawie którego wszczęto śledztwo. Tymoteusz Szydło ma w nim status pokrzywdzonego.

Po dwóch latach od jego wszczęcia przesłuchano tylko jedną osobę poza byłym księdzem - poinformował portal. Chodzi o polonijnego działacza i pisarza Piotr Surmaczyński. W konsulacie RP w Londynie został przesłuchany na podstawie pytań, które do placówki wysłała polska prokuratura. W rozmowie z mediami Surmaczyński opowiadał, że pytano go m.in., skąd wie o życiu seksualnym Tymoteusza Szydło i pokazało zamazane kserokopie wpisów z Facebooka. 

Ponadto śledczy podjęli próbę otrzymania międzynarodowej pomocy ws. postępowania z udziałem syna obecnie europosłanki PiS. - Wystąpiono do władz USA o uzyskanie od Facebook Inc., w ramach międzynarodowej pomocy prawnej, danych umożliwiających identyfikację użytkownika profilu. Ponadto ustalono dwóch potencjalnych świadków, którzy zamieszkują na stałe na terytorium Wielkiej Brytanii. W związku z powyższym wystąpiono do władz sądowych Zjednoczonego Królestwa o przesłuchanie obojga świadków - mówił Szymon Banna z biura prasowego Prokuratury Okręgowej w Warszawie w rozmowie z WP.

Do tej pory brytyjskie sądy nie odpowiedziały na polską prośbę. W międzyczasie zmieniono kwalifikację prawną postępowania - z "bezprawnego pozyskania dostępu do informacji dla niego nieprzeznaczonej i oszustwa komputerowego" na zniesławienie i znieważenie. WP podkreśliła: "Zarówno zniesławienie, jak i znieważenie są przestępstwami ściganymi z oskarżenia prywatnego. Oznacza to, że poszkodowany sam wchodzi w rolę prokuratora, zbiera materiał dowodowy i oskarża przed sądem osobę, która go pomówiła lub zniesławiła. Prokuratura może się zaangażować w taką sprawę tylko w szczególnych przypadkach, gdy istnieje ku temu interes społeczny".

Jaki jest interes społeczny w ściganiu sprawców znieważenia i zniesławienia byłego księdza oraz syna prominentnej polityk partii rządzącej? "Prokuratura nie odpowiedziała" - napisała Wirtualna Polska.

RadioZET.pl/Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET