`

Zmiany w kanonie lektur. Bez "Małego Księcia" i "Dżumy"? Żeby była "duma z bycia Polakiem"

5 min. czytania
07.08.2025 14:39
Obserwuj nas na Google

Karol Nawrocki, nowy prezydent RP, jednym zdaniem wygłoszonym w trakcie orędzia błyskawicznie zrobił coś, o co nauczyciele, młodzież i edukacyjni działacze walczyli od lat - skrócił kanon szkolnych lektur. W przemówieniu nie padła tylko odpowiedź na pytanie, jak ta zmiana wpłynęłaby na uczniów i jaki skutek by przyniosła.

Uczeń
fot. TADEUSZ KONIARZ/REPORTER
  • Wizja polskości w szkole powraca wraz z prezydentem Nawrockim
  • Według nowego prezydenta lista lektur ma koncentrować się na polskiej literaturze i polskich lekturach
  • Zgodnie z tą zapowiedzią z kanonu powinny zatem wypaść: "Dżuma", "Rok 1984", czy "Mały Książę"

- Będę głosem Polaków, którzy chcą Polski z dobrą polską szkołą, z polską literaturą i z polskimi lekturami w polskiej szkole – grzmiał tuż po zaprzysiężeniu w swoim pierwszym orędziu w Sejmie Karol Nawrocki, prezydent RP. Fragment ten odnosił się do polskich wartości i przywiązania do nich.

- Jako człowiek, który przez kilkanaście lat zajmował się edukacją i narodową pamięcią, zrobię wszystko, aby dobra polska szkoła wychowywała kolejne pokolenia Polaków, a polski uczeń wychodzący ze szkoły rzeczywiście czuł dumę z bycia Polakiem – dodawał prezydent i zaprosił przy okazji na kolejną edycję narodowego czytania. - Jeśli będzie trzeba czytać polskie lektury, to będzie to robił także prezydent Polski – zapowiedział.

Kanon lektur szkolnych bez Biblii

Słowa nowego prezydenta nie są przypadkowe. Po pierwsze w ten sposób odniósł się do ostatniej dyskusji wokół zmian w kanonie lektur. Zespół ekspertów pracujących przy reformie podstaw programowych zaproponował bowiem, by zmniejszyć liczbę lektur obowiązkowych, zrezygnować w ogóle z ustalonej listy tytułów, a w zamian dać kręgi tematyczne tak, by każdy nauczyciel dopasowywał sobie lektury zgodnie z zainteresowaniami klas i swoją autonomią.

Po drugie odmienianie „polskości” przez wszystkie możliwe przypadki w kontekście szkoły znamy już z czasów, gdy na czele ministerstwa edukacji stał Przemysław Czarnek (zresztą jeden z głównych doradców Nawrockiego z czasów kampanii). Mamy zatem ewidentny powrót wizji ministra Czarnka. I być może jeszcze pójdziemy krok dalej. Zastanówmy się zatem, jakby mogła wyglądać lista lektur według prezydenta, sugerując się jego środową wypowiedzią.

Redakcja poleca

Spójrzmy na obecną listę lektur obowiązkowych. Skoro uczniowie mają czytać polską literaturę i polskie lektury „Opowieści z Narnii”, „Hobbit, czyli tam i z powrotem” brytyjskich autorów oraz francuski „Mikołajek” (wybór opowiadań) odpadają. Z tego samego względu powinniście się też drodzy uczniowie pożegnać z „Chłopcami z Placu Broni”, „Małym Księciem” i „Opowieścią wigilijną”, do których tak chętnie odnosicie się w wypracowaniach.

Wybrane mity greckie? Jak sama nazwa wskazuje, idąc tropem słów prezydenta, również nie powinny być czytane. Zresztą zaprzeczają wartościom chrześcijańskim, o których wspominał też w orędziu prezydent, a partia, z którą sympatyzuje, przekonuje, że są one wbudowane w Polskę i w całe społeczeństwo. Może zatem Biblia ma bezsprzeczne miejsce w kanonie? W życiu. Ileż tam jest wątków o wędrówkach migrantów („nie dla nielegalnej migracji” – podkreślił prezydent w orędziu). W dodatku większość historii dotyczy Żydów.

Tuwim? Wiecie, kim był

Z utworów Adama Mickiewicza uczniowie w podstawówkach czytają m.in. fragmenty „Pana Tadeusza” i „Dziady” cz. II. Ten drugi utwór prezentuje pogański rytuał, daleko więc nam tu do wartości chrześcijańskich, a pierwszy zaczyna się – o zgrozo – słowami „Litwo, ojczyzno moja!”. Sam Mickiewicz przez lata był też emigrantem.

Zostaje nam zatem „Akademia Pana Kleksa” Brzechwy, „Kajko i Kokosz. Szkoła latania” Christy, „Zemsta” Fredry, „Kamienie na szaniec” Kamińskiego, „Balladyna” Słowackiego, bajki Krasickiego, „Mazurek Dąbrowskiego” (koniecznie na pamięć, by nie powtarzać błędów niektórych polityków), legendy i baśnie polskie (europejskie odpadają) oraz wybrane wiersze. Z tym, że „wiecie, kim był” – nawiązując do niedawnych słów prezesa PiS – Julian Tuwim. Także nie wiadomo, czy ten autor mieści się w polskim kanonie. Problem może być też z „Rotą” Marii Konopnickiej śpiewaną zresztą przez zwolenników Karola Nawrockiego przed jego zaprzysiężeniem. Być może nie wiedzieli oni, kim była w życiu Konopnickiej Maria Dulębianka.

Redakcja poleca

W starszych klasach akceptowalny wydaje się Kochanowski, Sienkiewicz, Żeromski i Mrożek. Z Szymborską, nie wiedzieć czemu, PiS-owi nigdy nie było po drodze. Czesław Miłosz z kolei urodził się na Litwie, też przez lata był emigrantem. Trudno więc orzec, czy prezydent widziałby ich utwory w kanonie lektur szkolnych. Bo Bolesław Leśmian z utworami tak obrazowo i dogłębnie pokazującymi miłość, także tę fizyczną, z pewnością powinien być skreślony. Skoro edukacja zdrowotna jest zagrożeniem, to takie utwory tym bardziej.

Kanon lektur bez Orwella

Przejdźmy do szkół ponadpodstawowych. Mitologię, Biblię i „Dziady” - z wiadomych powodów wymienionych wyżej – należałoby odrzucić. Tak samo „Iliadę”, „Antygonę”, „Pieśń o Rolandzie”, „Makbeta”, „Skąpca” i „Dżumę” z racji nie polskich autorów. Młodzież być może się ucieszy, bo obszernej „Zbrodni i kary” też idąc tym tropem, nie musiałaby czytać. Po „Rok 1984” uczniowie za to chętnie sięgali, ale cóż, Orwell brytyjskim pisarzem był. Na liście mamy jeszcze „Zdążyć przed Panem Bogiem”, ale cóż, wiecie kim jest autorka.  

Z Gombrowiczem - znów – zawsze był jakiś problem: a to karykaturalnie przedstawił wątek tożsamości narodowej Polaków, a to wspomniał o relacji dwóch mężczyzn. Dlaczego Olga Tokarczuk w kanonie by się nie znalazła, to już szkoda objaśniać.

I takim oto sposobem zostałaby nam „Lalka” Prusa, „Wesele” Wyspiańskiego, „Przedwiośnie” Żeromskiego i „Tango” Mrożka. Do tego fragmenty „Potopu”, „Chłopów”, „Innego świata”, „Podróże z Herodotem”. Aprobatę zyskałby też pewnie Borowski i utwór „Proszę państwa do gazu”, Nowakowski z „Górą Edek”, „Miejsce” Stasiuka oraz trochę utworów polskiego średniowiecza i poezji – polskiej!

Zmiany w szkole, a jakie zmiany dla uczniów?

Nauczyciele i uczniowie od lat walczą o skrócenie listy lektur. Jednym zdaniem nowy prezydent skrócił ją błyskawicznie. Bez godzin dyskusji, sporów, zastanawiania się, co wybrać. Na tym nie koniec plusów. Gdy eksperci zdradzili swoje nowe pomysły na okrojenie i zmiany w zasadach omawiania lektur, Barbara Nowacka uspokoiła tych zbuntowanych, przywiązanych do klasyki. "Co się zmienia w kanonie lektur? Nic. Propozycje ekspertów, nawet te najbardziej emocjonujące, pozostają propozycjami ekspertów, a nie działaniem MEN" – skomentowała w mediach społecznościowych.

Czyli możemy uznać to za początek owocnej kohabitacji - MEN i prezydent wspólnie w obronie klasyki (polskiej!). Tylko uczniowie pozostają z kanonem i lekturami (bez względu na ich liczbę i pochodzenie), które średnio pobudzają w nich miłość do polskiej literatury i do książki w ogóle. Ale tu przecież w ogóle nie chodzi o nich.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET