Znaki zapytania wokół pożaru przy Marywilskiej 44. "Szybko zaczęło się jarać", "dziwna sytuacja"
– Bardzo szybko się to zaczęło jarać – mówią Radiu ZET kupcy z centrum handlowego Marywilska 44 na warszawskiej Białołęce. Ogromny pożar strawił większość hali. – Dziwna sytuacja, że po 11 minutach pożar objął tak duży teren – przekazał komendant główny PSP nadbryg. Mariusz Feltynowski podczas briefingu prasowego.
Spłonęło centrum handlowe Marywilska 44 w Warszawie. Kupcy w szoku
Z centrum handlowego Marywilska 44 w Warszawie zostały zgliszcza. Pożar, który wybuchł około godz. 4 rano w niedzielę, strawił większość hali, nie ma dachu, wygięte są metalowe konstrukcje. Z ogniem walczyło prawie 200 strażaków. Akcja dogaszania potrwa nawet kilkanaście godzin – poinformował nadbryg. Mariusz Feltynowski.
Kupcy z hali przy Marywilskiej na warszawskiej Białołęce są załamani. – Nasze sklepy spłonęły doszczętnie – mówią reporterowi Radia ZET Danielowi Wrzosowi. Z ich relacji wynika, że najpierw zaczął płonąć budynek A. – Stałem tu od godz. 3:30 do 5 rano. Bardzo szybko się to zaczęło jarać – dodaje świadek pożaru.
Pożar przy Marywilskiej. Straż Pożarna: sytuacja nietypowa
Pożar przy Marywilskiej 44 rozprzestrzenił się błyskawicznie z powodu nagromadzonych w środku materiałów łatwopalnych, przede wszystkim tekstyliów. Pierwsze zastępy straży pojawiły się na miejscu 11 minut po otrzymaniu sygnału o żywiole. Wówczas ogień objął już dwie trzecie powierzchni hali. Z informacji przekazanych przez nadbryg. Feltynowskiego wynika, że straż pożarną powiadomił o wybuchu pożaru automatyczny system monitorowania zainstalowany w hali.
– Tak szybkie rozprzestrzenienie się ognia jest sytuacją nietypową. Nie wiemy jeszcze, co było przyczyną pożaru. Ustalać to będą biegli. Być może nie zadział system odcinający poszczególne strefy w hali, co miało zapobiec rozprzestrzenieniu się ognia – powiedział komendant. Dodał, że zanim straż została zaalarmowana, nikt nie zadzwonił na numer alarmowy. Zdaniem przedstawicieli PSP możliwe jest, że świadkowie obserwowali pożar, sądząc, że ktoś już powiadomił służby.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji jest w kontakcie z wojewodą mazowieckim Mariuszem Frankowskim oraz miastem stołecznym Warszawa. Rzeczniczka prasowa stołecznego ratusza Monika Beuth przekazała PAP, że miasto jest na bieżąco informowane o sytuacji. – Stołeczne centrum bezpieczeństwa jest cały czas w kontakcie ze służbami. Jesteśmy w gotowości, gdyby potrzebne było jakieś wsparcie – podkreśliła.
Źródło: Radio ZET/PAP