39-latek zmarł w szpitalu w Hurghadzie. Rodzina obwinia lekarzy
Adrian King wybrał się z ukochaną na wakacje do Egiptu. W pewnym momencie stan zdrowia 39-latka nagle się pogorszył i niezbędna była wizyta w szpitalu. Okazało się, że to niewydolność nerek. Lekarze, zamiast walczyć o jego życie, odłączyli go od aparatury, mówiąc, że ubezpieczenie jest nieważne.
Zły stan zdrowia Brytyjczyka rozpoczął się od dnia, gdy razem ze swoją partnerką wybrali się na przejażdżkę na wielbłądzie. 34-letnia Nicole Wright, widząc, co się dzieje, postanowiła, że pojadą do najbliższego szpitala. Tam lekarze zdiagnozowali u turysty niewydolność nerek i rozpoczęli dializy.
Wylecieli razem do Egiptu
Wkrótce okazało się, że ubezpieczenie Adriana jest nieważne i lekarze — jak podaje „The Sun” — skontaktowali się z rodziną chorego. „Płacicie teraz albo odłączam maszyny” — miał usłyszeć ojciec 39-latka od jednego z lekarzy. Chodziło o 7 tys. funtów, których rodzina nie była w stanie zapłacić.
Tragedia w Egipcie: balon z turystami runął na ziemięNiewydolność nerek
Mężczyzna zmarł 29 maja 2017 roku, a rodzina i bliscy oskarżają lekarzy o niedopełnienie obowiązków. Ubezpieczenie Brytyjczyka wygasło w momencie, gdy ubezpieczyciel zorientował się, że nie został poinformowany o tym, że w 2015 r. Adrian przechodził zapalenie otrzewnej.
Odłączyli go od aparatury
Bliscy zmarłego oskarżają władze szpitala, a ci nie chcą współpracować w tej sprawie nawet z zespołem angielskich patologów, którzy zwrócili się do Egipcjan po niezbędną dokumentację.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
RadioZET.pl/The Sun/strz
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET