Zagadkowa śmierć turystów w egipskim hotelu

Redakcja
2 min. czytania
24.08.2018 22:29
Obserwuj nas na Google

Media na Wyspach Brytyjskich żyją tajemniczą śmiercią pary turystów, która zginęła podczas wakacji w Egipcie. Małżeństwo, które przed wyjazdem mogło pochwalić się "doskonałym zdrowiem", zmarło kilka godzin po tym, jak źle się poczuło w hotelowym pokoju.

Egipt. Tajemnicza śmierć brytyjskich turystów|undefined
fot. MOHAMED EL-SHAHED/AFP/East News

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Jak podaje dziennik "The Guardian", 69-letni John Cooper i sześć lat od niego młodsza żona Susan zatrzymali się w 5-gwiazdkowym Steigenberger Aqua Magic Hotel w kurorcie Hurghada we wschodnim Egipcie.

Parze towarzyszyła córka Kelly Ormerod wraz z trójką dzieci. To ona powiadomiła służby o złym stanie rodziców, którzy zginęli kilka godzin od pierwszych objawów.

Śmierć Polaka w Egipcie: wiadomo, kiedy zwłoki zostaną przetransportowane do Polski

69-letni John zmarł w swoim pokoju, a później jego żona w drodze do szpitala. Córka małżeństwa powiedziała telewizji Sky News, że "coś niepokojącego" musiało wydarzyć się w ich apartamencie.

- Nie mieli żadnych chorób, żadnych problemów żołądkowych, nie wymiotowali. Byli zdrowi, gdy kładli się spać - zapewniła Kelly.

Dodała, że wieczorem zajrzała do ich sypialni. - Powiedzieli mi, że są bardzo poważnie chorzy i potrzebują pomocy. Patrzyłam, jak umierają na moich oczach i mają dokładnie takie same objawy - wskazała córka zmarłego małżeństwa.

W oświadczeniu przesłanym do lokalnego radia 2BR z Lancashire w północnej Anglii, skąd pochodziła para, rodzina dotknięta tragedią napisała, że jest zdruzgotana. Podkreślili, że John i Susan przed wakacjami w Egipcie mogli pochwalić się doskonałym zdrowiem i na nic nie chorowali.

Tragedia w Egipcie. W pokoju hotelowym znaleziono ciało Polaka - Nie masz uprawnień do wyświetlania tego obiektu.

Po tragedii w hotelu biuro podróży Thomas Cook ewakuowało z obiektu 300 swoich klientów. Zaoferowano im alternatywny pobyt w Hurghadzie albo powrót do domu.

Okazuje się, że przypadków tajemniczej choroby wśród klientów hotelu było więcej. "The Guardian" przytacza wypowiedz Alison Cope, turystki z Birmingham, której pięciu członków rodziny zachorowało podczas 10-dniowego pobytu w tym ośrodku wypoczynkowym.

- Jedzenie było obrzydliwe i niedogotowane. Wiem, że wielu ludzi chorowało - tłumaczyła Cope. Inni turyści wskazywali na biegunkę i wymioty wśród gości hotelu.

Egipskie ministerstwo turystyki wydało oświadczenie, w którym złożyło kondolencje rodzinie państwa Cooper. Urzędnicy podali, że para zmarła "z przyczyn naturalnych" bez podejrzeń o udział osób trzecich.

Resort podał, że John Cooper zmarł we wtorek 21 sierpnia o godz. 11 czasu miejscowego po tym, jak stwierdzono u niego "nagły spadek ciśnienie krwi, które miało być spowodowane gwałtownym zatrzymaniem akcji serca". Pięć godzin jego żona Susan trafiła do szpitala po omdleniu. Przez 10 minut ratownicy ją reanimowali, próbując przywrócić akcję serca.

Biuro podróży Thomas Cook oświadczyło, że "przyczyny śmierci turystów są niejasne". Jednocześnie zaprzeczono spekulacjom, że powodem nagłej śmierci turystów mogło być zatrucie tlenkiem węgla.

Magdalena Żuk padła ofiarą przestępstwa? Mamy odpowiedź prokuratury

RadioZET.pl/The Guardian/PTD

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET