"Legenda pułku Azov nie może umrzeć". Powstają kolejne oddziały
- Legenda pułku Azov nie może umrzeć - mówią Ukraińcy i organizują w różnych miejscach kraju nowe oddziały o tej nazwie. W Charkowie jeden taki pułk zaczął już działać 1 maja, kolejny lada dzień zostanie utworzony.
- Chętnych do wstąpienia do elitarnej jednostki jest bardo wielu, ale ze względu na możliwe prowokacje ze strony dywersantów obowiązuje ścisła selekcja kandydatów - mówił specjalnemu wysłannikowi Radia ZET do Ukrainy, Miłoszowi Gocłowskiemu, dowódca pułku Azov w Charkowie Anatoliy Sydorenko.
- Do nas można się dostać tylko wtedy, jeśli ktoś z naszych znajomych i przyjaciół poręczy za niego - wyjaśnia dowódca pułku Azov w Charkowie Anatoliy Sydorenko. I dodaje, że ze względów bezpieczeństwa nie może powiedzieć, jak liczny jest oddział.
Sydorenko wywiózł rodzinę w bezpieczne miejsce, sam pozostał w Charkowie. - Oczywiście rozumiemy, że nikt nie jest nam w stanie wskazać, kiedy się to skończy. Więc, póki będzie wojna, póty będziemy walczyć. Miesiąc, rok, dwa, nam bez różnicy, byleby wyzwolić naszą ojczyznę - dodaje dowódca pułku Azov w Charkowie.
Żołnierze pierwszego pułku Azov od kilku tygodni są w rosyjskiej niewoli, po tym jak po bohaterskiej obronie fabryki Azovstal w Mariupolu, na polecenie ukraińskiego dowództwa, złożyli broń.
RadioZET.pl/ Miłosz Gocłowski
Wojna w Ukrainie na żywo. Najnowsze informacje
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET