Łukaszenka wyśle swoją armię na wojnę? "Z Białorusi płyną niepokojące sygnały"

2 min. czytania
14.10.2022 19:33
Obserwuj nas na Google

- Białorusini zdecydowanie nie chcą i nie będą chcieli iść na wojnę. Ale ta narracja jest i ta presja rosyjska na pewno się pogłębia - mówiła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w popołudniowym Gościu Radia ZET.

alaksandr łukaszenka
fot. Sergei Bobylev /Associated Press /East News

Czy Białoruś dołączy do wojny przeciwko Ukrainie? - Niepokojące są sygnały z Białorusi. Wiemy, że od samego początku wojny Putin naciska na Łukaszenkę, żeby armia białoruska była siłą uczestniczącą bezpośrednio. Nie tylko z terytorium Białorusi, bo to się dzieje, ale żeby sama armia białoruska włączyła się do tego konfliktu - mówiła w Radiu ZET Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, była ambasador Polski w Rosji.

Redakcja poleca

Białoruś dołączy do wojny? "Putin naciska i te kleszcze się zwierają"

- Putin potrzebuje więcej armii. Po drugie, to już by umoczyło Łukaszenkę na amen. Natomiast on na wszelkie sposoby próbował się oprzeć. Przede wszystkim Łukaszenka buduje swoją propagandę na takiej narracji: "ja wam gwarantuję pokój, wszyscy walczą, ale wy nie giniecie". I teraz nagle się okazuje, że Białorusini mieliby brać udział w totalnie nie swojej wojnie.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przekonywała, że bezpośrednie dołączenie Białorusi do wojny niesie ogromne zagrożenie dla władzy Alaksandra Łukaszenki. - To mogłoby mieć bardzo nieciekawe konsekwencje dla Łukaszenki i on z tych wszystkich powodów nie chce bezpośredniego zaangażowania swojej armii. Jednocześnie widzimy, że Putin naciska i te kleszcze się zwierają. To co jest niepokojące, to taka rosnąca propaganda przygotowawcza w Białorusi, która przestawia wroga na NATO. Słowo "Ukraina" w ogóle nie pada w tej propagandzie.

- Białorusini zdecydowanie nie chcą i nie będą chcieli iść na wojnę. Ale ta narracja jest i ta presja rosyjska na pewno się pogłębia - stwierdziła była ambasador. 

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET