54-letni mężczyzna wyruszył z Mozambiku w maju na samodzielnie przerobionej łodzi ratunkowej z promu. Chciał dopłynąć do Południowej Afryki (trasa wynosi ok. 2 tys. kilometrów). Niestety, fale zniosły go z kursu. Francuska załoga zauważyła go w pobliżu wyspy Reunion. Jak twierdzi ocalony, razem z kotem przeżył jedząc paczkę chińskiej zupki dziennie i poławiając ryby.
Instrumenty pomiarowe na jego łodzi zostały uszkodzone. Nie miał więc żadnych sposobów na skomunikowanie się z lądem. Jak relacjonował, jego podróże morskie rozpoczęły się w 2014 roku, kiedy z domu w USA wyruszył do Indii. Łódź kupił, chcąc dopłynąć do Polski.
RadioZET.pl/AFP/maal
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET