Putin przechodzi w "tryb wojenny". "Po Rosji możemy spodziewać się wyłącznie najgorszego"
Rosjanie atakują cywilów. Rakiety spadają także na dzielnice mieszkalne, oddalone od linii frontu. Tymczasem Władimir Putin podpisał ustawy decydujące o wprowadzeniu "trybu wojennego". - Po Rosji możemy spodziewać się wyłącznie wszystkiego najgorszego - ocenił były ambasador RP na Ukrainie Jan Piekło w rozmowie z Wirtualną Polską.
- Barbarzyństwo Rosji trwa nadal. Nie możemy się do niego przyzwyczaić, bo wtedy prezydent Rosji Władimir Putin osiągnie swój cel - mówił w czwartek premier Mateusz Morawiecki, odnosząc się do ataku w centrum Winnicy, gdzie, według najnowszych informacji, zginęły 24 osoby, w tym dzieci. Amerykański think tank Instytut Badań nad Wojną (ISW) ocenił w najnowszym raporcie, że to element prowadzonej systematycznie rosyjskiej kampanii uderzeń w dzielnice mieszkalne miast.
Putin przechodzi w "tryb wojenny"
Władimir Putin zdecydował o wprowadzeniu Rosji w "tryb wojenny". Agecja Ria Nowosti podaje, że dokument przyjęto w Dumie 6 lipca. 8 lipca został on zatwierdzony przez Radę Federacji Rosyjskiej. Pracownicy muszą się teraz liczyć ze sporymi ograniczeniami. Rząd będzie mógł np. zlecić Rosjanom pracę w nocy i dni wolne, a firmy nie będą mogły odmówić realizacji kontraktów rządowych.
Zgodnie z ustawą będzie możliwe także wprowadzenie specjalnych środków ekonomicznych, aby wesprzeć rosyjskie siły zbrojne podczas "operacji antyterrorystycznych i innych".
Zdaniem prof. Agnieszki Leguckiej (PISM, Uczelnia Vistula) decyzja Putina powoduje, że "pracownicy będą niewolnikami własnych przedsiębiorstw". - Będzie można im skrócić wakacje, będą musieli wrócić do pracy i wykonywać swoje zadania w trybie wojennym - wyliczała w programie "Newsroom WP".
- Widać wyraźnie, że próbuje się przestawić gospodarkę rosyjską na tryb wojenny. Rosjanie dość niechętnie się do tego odnoszą, będzie to uderzało w ich czas pracy. W wizerunek Władimira Putina uderzyły reformy emerytalne. Rosjanie kochają Putina, ale do pewnych granic. Obawiają się wprowadzenia powszechnej mobilizacji - zaznaczyła.
- Putin stanął pod ścianą i musi - przy pomocy metod administracyjnych - zapewnić jakiekolwiek funkcjonowanie gospodarce. A jednocześnie zapewnić finansowanie wojny w Ukrainie, z której nie zamierza się wycofać - ocenił z kolei były ambasador Ukrainy Jan Piekło w rozmowie z Wirtualną Polską.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET