Unia proponuje tzw. podatek od linków. ZAiKS uspokaja
„To druga ACTA” – tak internauci nazywają unijną reformę prawa autorskiego, która ma wprowadzić między innymi tzw. podatek od linków. – To nie ma w żaden sposób uszczuplać kieszeni konsumenta – podkreśla Rafał Bryndal, satyryk i członek zarządu Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Na lipcowej sesji Parlament Europejski będzie głosował nad dopuszczeniem do dalszych prac projektu unijnej reformy prawa autorskiego. Przewiduje ona, że platformy takie jak Google, YouTube, czy Facebook będą musiały systematycznie skanować udostępniane przez swoich użytkowników treści, takie jak wideo czy muzykę, pod kątem przestrzegania praw autorskich.
Dodatkowo dyrektywa, której autorem jest Komisja Europejska, daje możliwość wprowadzenia tzw. podatku od linków. W jego ramach serwisy takie jak Wykop będą płaciły posiadaczom praw autorskich za publikowane przez użytkowników treści albo kasowały takie materiały.
Podatek od linków wejdzie w życie? Tłumaczymy, o co chodzi w reformie praw autorskich w UE
ZAiKS: skorzystają na tym twórcy
Rafał Bryndal, satyryk i członek zarządu Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, tłumaczy, że projekt nowego unijnego prawa nie jest wymierzony w internautów.
– Nie chodzi o to, że zwykły posiadacz konta (w serwisach internetowych) czy człowiek, który korzysta z tych platform, ma więcej płacić. Po prostu chodzi o to, żeby ci giganci traktowali poważnie twórców – podkreślił.
W ocenie Bryndala pieniądze, które w ramach tzw. podatku od linków otrzymają twórcy, „będą sprzyjać rozwojowi kultury”. – To jest projekt, który ma zdyscyplinować te platformy do tego, aby zaczęli doceniać to, z czego korzystają – komentował.
Jacek Czarnecki
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET