Ekspert: Izrael chce przekierować uwagę świata z Gazy na Iran

3 min. czytania
16.04.2024 16:13
Obserwuj nas na Google

Izrael zapowiada odwet za atak rakietowy na jego terytorium. W nocy z soboty na niedzielę Iran wystrzelił 300 dronów i rakiet, które izraelska obrona powietrzna zdołała w zdecydowanej większości unicestwić. - Izraelowi chodziło o to, aby sprowokować Iran do agresji - uważa Marek Matusiak, koordynator projektu Izrael – Europa w Ośrodku Studiów Wschodnich.

fot. -/AFP/East News

Iran dokonał odwetowego uderzenia na Izrael w odpowiedzi na atak na irańską placówkę konsularną w Damaszku, w wyniku którego zginęło kilku wyższych rangą irańskich oficerów.

- To był najbardziej spektakularny, ale nie pierwszy przypadek, kiedy strona izraelska bezpośrednio zaatakowała Irańczyków przebywających w Syrii - przypomina ekspert OSW Marek Matusiak.

Izrael sprowokował atak Iranu? "Celowe działanie"

Wcześniej Izraelczycy atakowali głównie członków organizacji terrorystycznej Hezbollah. Tym razem atak został wymierzony bezpośrednio w irańskich żołnierzy, co nie mogło spotkać się bez reakcji Teheranu.

- Zabicie bardzo wysokich rangą wojskowych przebywających w placówce dyplomatycznej to jest celowe, ostentacyjne działanie. Chodzi o to, żeby zmusić przeciwnika do jakiegoś działania - wyjaśnia Matusiak.

Iran wystrzelił ponad 300 dronów i rakiet, głównie ze swojego terytorium, jednak wyrządziły one niewielkie szkody, bowiem ogromną większość z nich udało się strącić siłom Izraela, USA, Francji, Wielkiej Brytanii oraz Jordanii. Nie ulega jednak wątpliwości, że był to spektakularny atak. Jego siła była niemal dwa razy większa niż w przypadku inwazji Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 roku. Co więcej, nigdy wcześniej Iran nie zaatakował bezpośrednio Izraela.

- Wydaje mi się, że można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że stronie izraelskiej chodziło o to, aby sprowokować Iran do agresji - uważa ekspert ds. Izraela.

Premier Netanjahu chce odciągnąć uwagę świata od Gazy

Głównym powodem takiego działania Izraelczyków ma być coraz gorsza atmosfera polityczna wokół wojny w Gazie.

- Amerykanie byli coraz bardziej wściekli na Izraelczyków. Mówili, że wojna w Gazie nie może dalej trwać, że trzeba wpuścić pomoc humanitarną i zadbać o cywilów. Zaczynały pojawiać się głosy absolutnie bezprecedensowe w Stanach, że może trzeba jakoś zacząć politycznie warunkować pomoc wojskową dla Izraela - mówi Marek Matusiak z OSW.

Według ONZ Izrael w dalszym ciągu nakłada bezprawne ograniczenia na dostawy pomocy humanitarnej dla Strefy Gazy.

Redakcja poleca

Władze w Tel Awiwie, które twierdzą, że nie zatrzymują na granicy pomocy humanitarnej, mierzą się z coraz większą presją społeczności międzynarodowej, odkąd 1 kwietnia armia tego państwa ostrzelała konwój amerykańskiej organizacji World Central Kitchen (WCK). Zginęło wówczas siedmioro wolontariuszy, w tym Polak.

- Przekierowanie uwagi świata z Gazy na konfrontację z Iranem jest po prostu pod wieloma względami bardzo wygodne dla Izraela - uważa koordynator projektu Izrael - Europa.

W coraz trudniejszej sytuacji politycznej znajduje się też sam premier Izraela Benjamin Netanjahu. Izraelczycy domagają się jego natychmiastowego ustąpienia, lub gdy tylko zakończy się wojna w Gazie.

- Nie sądzę, żeby nawet najbardziej skuteczna i spektakularna obrona przed pociskami irańskim mogłaby to nagle odwrócić. Myślę, że jego pomysłem na tę sytuację, jest po prostu taka ciągła ucieczka do przodu. Takie kształtowanie tej sytuacji, żeby moment rozliczeń politycznych nigdy nie nadszedł - przewiduje Matusiak.

"USA chcąc nie chcąc, będą musiały bronić Izraela"

Szef sztabu armii Izraela Herzi Halevi poinformował w poniedziałek, że Izrael odpowie na irański atak, który miał miejsce w nocy z soboty na niedzielę. W bazie lotniczej Nevatim w środkowym Izraelu Halevi oświadczył, że "wystrzelenie tak wielu rakiet i dronów na terytorium Izraela musi spotkać się z reakcją".

Według Marka Matusiaka z OSW Izrael nie ma powodu, aby rezygnować z odwetu lub odpowiedzieć symbolicznie na agresję Iranu.

- Nie po to sprowokowano konfrontację z Irańczykami, żeby zakończyć ją zupełnie symbolicznie. Gdyby tak się stało, to Izrael wróciłby do punktu wyjścia, czyli, że znowu wszyscy zaczynają mówić o wojnie w Gazie, o ofiarach cywilnych, o tym, kiedy to się skończy i jakie jest rozwiązanie polityczne. Izraelowi będzie zależało na tym, żeby to Iranem świat się zajmował - mówi ekspert.

Według mediów z Izraela ministerstwo obrony i armia tego kraju uważają, że strona izraelska musi zareagować na atak Iranu, ale bez szkody dla koalicji pod przywództwem USA, która pomogła Izraelowi obronić się przed uderzeniem Teheranu. Izraelski gabinet wojenny podkreśla, że planowana reakcja nie może doprowadzić do wojny regionalnej.

Izrael zamierza koordynować swoje działania ze Stanami Zjednoczonymi, choć w niedzielę prezydent USA Joe Biden oświadczył izraelskiemu premierowi Benjaminowi Netanjahu, że Waszyngton nie weźmie udziału w ewentualnym kontrataku na Iran.

- Jeżeli wymiana ciosów między Izraelem i Iranem będzie trwała, to Stany Zjednoczone chcąc nie chcąc, będą musiały bronić swojego sojusznika - twierdzi Marek Matusiak z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET