Paralotniarz porwany przez wir, był ponad osiem kilometrów nad ziemią. Mężczyzna cudem przeżył
Do niesamowitego zdarzenia doszło w Chinach, gdzie paralotniarz został porwany przez wir na wysokość przekraczającą 8500 m n.p.m. Mężczyzna, mimo awarii sprzętu, zdołał wrócić na ziemię, co sam określił cudem. Teraz sprawą zajmą się jednak lokalne władze.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Gdzie doszło do zdarzenia.
- Jak zachował się paralotniarz.
- Dlaczego sprawą zajmą się lokalne władze.
Chiny. Paralotniarz porwany przez wir
Do zdarzenia doszło w chińskich górach Qilian. Mężczyzna, który był doświadczonym paralotniarzem, rozpoczął swój lot na wysokości 3000 m n.p.m. Bardzo szybko jednak wpadł w wir, który zaczął wynosić go w górę. Awarii uległa również jego paralotnia, co utrudniało całą sytuację.
Paralotniarz został uniesiony na wysokość przekraczającą 8500 m n.p.m, gdzie temperatura sięgająca -40 stopni C. W takich warunkach, przynajmniej teoretycznie, nie miał szans na przeżycie. Mężczyzna jednak nie stracił całkowicie panowania nad sprzętem i podjął próbę powrotu na ziemię.
Mimo niedotlenienia i wychłodzenia organizmu, udało mu się bezpiecznie wylądować, co można traktować w kategoriach małego cudu. Sam zresztą, cytowany przez chińskie media, mówił o cudzie. Dziennikarze z kolei przypomnieli, że podobne przypadki już się zdarzały, ale nigdy na tak dużej wysokości.
Teraz jednak może czekać go niemiła niespodzianka, bowiem, jak donosi Global Time, sprawą zajmą się lokalne władze. Mężczyzna miał rzekomo nie złożyć wszystkich wymaganych dokumentów, związanych z pozwoleniem na lot.
Źródło: Radio ZET/Global Time
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET