Rośnie bilans ofiar zamachu pod Moskwą. Trwa obława za sprawcami
Według reportera prokremlowskiego RIA Novosti ogień pod Moskwą otworzyły trzy zamaskowane osoby, które miały rzucić granat, co doprowadziło do pożaru. Świadkowie przekazują, że padły strzały z karabinu maszynowego. Policjanci szukają sprawców, a okoliczne ulice są zamykane.
W piątek wieczorem doszło do zamachu na przedmieściach Moskwy. Na miejsce zostało wysłanych 75 zespołów medycznych, a budynek jest gaszony z powietrza.
Panuje chaos informacyjny. RIA Novosti pisze o trzech sprawcach, telegramowy kanał Baza podał z kolei, że czterem zamachowcom najpewniej udało się zbiec z miejsca zdarzenia, a kilku udało się zabarykadować w budynku.
Strzelanina i eksplozje pod Moskwą. Rośnie bilans ofiar
Serwis Meduza donosi zaś, że na parkingu przed salą koncertową ogrodzono samochód, w którym mogą się znajdować materiały wybuchowe. Jeden z podejrzanych miał zostać już zatrzymany.
Kanał Baza przekazał, że władze poszukują białego sedana marki Renault z numerami rejestracyjnymi obwodu twerskiego (w zachodniej Rosji, w pobliżu granicy z Białorusią). Samochodem tym może przemieszczać się reszta poszukiwanych napastników.
Rosyjskie media, na które powołuje się doradca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Anton Heraszczenko, donoszą, że zginąć miało ok. 50 osób, a ponad 100 zostało rannych. Agencja TASS informowała wcześniej o 40 zabitych. Wśród rannych są dzieci.
Do przeprowadzania ataku przyznało się tzw. Państwo Islamskie. Według wielu ekspertów jednakże zamach został przygotowany przez Kreml, który zrobi wszystko, by przypisać go Ukraińcom i uzasadnić - przede wszystkim przed własnym społeczeństwem - kolejne ataki na to państwo oraz rozszerzenie poboru do wojska.
Źródło: Radio ZET/RIA Novosti/Baza/Meduza
- Strzelanina i eksplozje pod Moskwą. Wstrząsające zdjęcia z akcji służb
- Strzelanina pod Moskwą. Donald Tusk i Radosław Sikorski reagują
- Amerykanie komentują atak pod Moskwą. "Ciężko się to ogląda"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET