Trump grzmi w sprawie spotkania Putina z Zełenskim. Ostrzega przed "bardzo poważnymi konsekwencjami"

2 min. czytania
25.08.2025 21:50
Obserwuj nas na Google

Prezydent USA Donald Trump ostrzegł w poniedziałek, że jeśli nie dojdzie do spotkania Władimira Putina i Wołodymyra Zełenskiego, mogą pojawić się "bardzo poważne konsekwencje". Jednocześnie zapowiedział, że "może uda mu się coś zrobić" w sprawie rozwiązania konfliktu koreańskiego.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Prezydent USA Donald Trump. Prezydent Rosji Władimir Putin
fot. DREW ANGERER/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Donald Trump zaapelował o spotkanie między Władimirem Putinem a Wołodymyrem Zełenskim, ostrzegając obie strony przed "bardzo poważnymi konsekwencjami" w razie braku spotkania.
  • Jednocześnie Trump wyraził chęć spotkania z Kim Dzong Unem w celu potencjalnego rozwiązania konfliktu koreańskiego.
  • Prezydent Korei Południowej wskazał na pogorszenie sytuacji nuklearnej na półwyspie koreańskim, wyrażając nadzieję na ponowne zaangażowanie Trumpa w dążenie do pokoju w regionie.

Co ze spotkaniem Putina z Zełenskim? Trump ostrzega przed "bardzo poważnymi konsekwencjami"

Prezydent USA Donald Trump wyraził przekonanie, że Władimir Putin i Wołodymyr Zełenski powinni się spotkać, podkreślają, że muszą załatwić to między sobą. - Może się spotkają, może nie - zaznaczył.

- Zobaczymy, co wydarzy się w ciągu tygodnia czy dwóch - podkreślił Trump. Jednocześnie ostrzegł, że jeśli nie dojdzie do spotkania, mogą pojawić się "bardzo poważne konsekwencje".

Trump o rozwiązaniu konfliktu koreańskiego: może coś się uda zrobić

W poniedziałek Trump przyjął w Białym Domu prezydenta Korei Południowej Li Dze Mjunga. Na spotkaniu w Gabinecie Owalnym amerykański przywódca powiedział, że dobrze dogaduje się z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem. Jednocześnie stwierdził, że "może coś się uda zrobić" w sprawie konfliktu koreańskiego. Zaznaczył przy tym, że chciałby spotkać się z Kimem, i nie wykluczył, że do spotkania mogłoby dojść w tym roku.

Redakcja poleca

Prezydent Korei Południowej podkreślił, że podczas pierwszej kadencji Trumpa sytuacja na półwyspie była stabilna. Natomiast w przerwie między pierwszą a jego drugą kadencją Korea Północna rozwinęła swoje nuklearne zdolności, co pogorszyło sytuację w regionie.

- Nie zrobiliby tego, gdybym to ja był prezydentem - oświadczył Trump, a Mjung zgodził się z tym stwierdzeniem. Dodał, że liczy na to, iż Trump doprowadzi do nowego otwarcia w sprawie pokoju na półwyspie oraz ocenił, że tylko on może tego dokonać.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET