Tysiące ludzi wyszło na ulice w Gruzji. Policja użyła armatek i gazu łzawiącego. "To wojna"
Fala nocnych protestów przeszła przez Gruzję. Policja starała się z tysiącami manifestujących, którzy wyszli na ulicę protestować przeciwko zawieszeniu rozmów o wejściu Gruzji do Unii Europejskiej do 2028 roku. Służby użyły armatek wodnych ze żrącą substancją. Są ranni, zatrzymano też kilkadziesiąt osób, w tym dziennikarzy.
Gruzja zawiesza do 2028 roku rozmowy z Unią Europejską o członkostwie w tej organizacji, o czym poinformował w czwartek gruziński premier Irakli Kobachidze. Decyzja ta wywołała falę sprzeciwu w gruzińskim społeczeństwie. Tysiące ludzi w wielu miastach, w tym oczywiście w stołecznym Tbilisi, wyszły na ulice, by zaprotestować przeciw działaniom rządu, które - ich zdaniem - zbliżają kraj do Rosji.
Demonstracje zostały jednak brutalnie stłumione przez mundurowych. W Tbilisi użyto gazu pieprzowego oraz armatek wodnych, prawdopodobnie ze żrącą substancją. Policjanci rzucali w tłum także granaty dymne. Resort spraw wewnętrznych potwierdził zastosowanie "specjalnych środków", ponieważ uznano, że protest "wyszedł poza ramy norm przewidzianych przez prawo".
Według MSW trzech policjantów miało zostać poszkodowanych w czasie akcji. Na razie nie ma za to danych na temat tego, ilu dokładnie zostało poszkodowanych uczestników demonstracji. Wiadomo, że są ranni i że zatrzymano kilkadziesiąt osób, w tym dziesięcioro dziennikarzy.
Główna ulica Tbilisi - aleja Rustawelego, zlokalizowana w pobliżu siedziby parlamentu - przypomina obecnie pole bitwy. Tlą się ogniska, poprzewracane są śmietniki i zniszczone uliczne barykady. Na ulicach leżą również puste pojemniki po granatach z gazem łzawiącym. Wszędzie zaś zalega woda.
W marszu w centrum Tbilisi uczestniczyła m.in. kończąca w grudniu swoją kadencję prozachodnia prezydentka Salome Zurabiszwili. Liderka, zwracając się do funkcjonariuszy sił specjalnych spytała: "służycie Gruzji czy Rosji?". Powiedziała również, że rząd "nie ogłosił pokoju, lecz wypowiedział wojnę własnemu narodowi, swojej przeszłości i przyszłości". Warto odnotować, że kilkudziesięciu pracowników gruzińskiego MSZ wystosowało wspólne oświadczenie, w którym także opowiadają się przeciwko decyzji rządu o zawieszeniu rozmów.
KE zawiesza rozmowy akcesyjne, Gruza zawiesza rozmowy ws. członkostwa
30 października Komisja Europejska poinformowała o zawieszeniu procesu akcesyjnego z Gruzją i zapowiedziała, że nie zaleci przywrócenia go, jeśli władze w Tbilisi nie zaczną przestrzegać unijnych wartości, w tym nie wyjaśnią nieprawidłowości podczas październikowych wyborów parlamentarnych. Przypomnijmy, że z wynikiem ponad 50 proc. wygrało je rządzące od 2012 roku Gruzińskie Marzenie, ale zdaniem opozycji głosowanie zostało sfałszowane. Jej przedstawiciele znak protestu nie przyjęli więc mandatów poselskich i nie uczestniczą w pracach parlamentu.
Źródło: Radio ZET/PAP/Michał Dzienyński
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET