Jest akt oskarżenia ws. byłego wiceministra sprawiedliwości. Grozi mu do 10 lat więzienia

2 min. czytania
27.12.2024 12:00
Obserwuj nas na Google

Prokurator 1 Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu skierował do Sądu Rejonowego II Wydziału Karnego dla Wrocławia - Fabryczna akt oskarżenia przeciwko byłem wiceministrowi sprawiedliwości. Bartłomiejowi Ciążyńskiemu grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Chodzi o korzystanie z samochodu służbowego w celach prywatnych.

Bartłomiej Ciążyński
fot. Wojciech Olkusnik/East News
  • Były wiceminister sprawiedliwości odpowie przed sądem za używanie służbowego samochodu do celów prywatnych
  • Bartłomiejowi Ciążyńskiemu grozi za to od roku do 10 lat pozbawienia wolności
  • W zamieszczonym w listopadzie oświadczeniu Ciążyński stwierdził, że "on sam był w błędzie" i nikogo w ten błąd nie wprowadzał

Bartłomiejowi Ciążyńskiemu grozi do 10 lat więzienia

Bartłomiej Ciążyński odpowie przed sądem za korzystanie ze służbowego samochodu do celów prywatnych w czasie, gdy pracował w Polskim Ośrodku Rozwoju Technologii (PORT) wchodzącym w skład Sieci Badawczej Łukasiewicz. Jak przekazała w piątek prok. Karolina Stocka-Mycek, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, do Sądu Rejonowego II Wydziału Karnego dla Wrocławia - Fabryczna skierowano już akt oskarżenia. Były wiceminister sprawiedliwości jest oskarżony o to, że od 2 czerwca 2024 r. do 28 lipca 2024 r. we Wrocławiu, będąc funkcjonariuszem państwowym, korzystał ze służbowego samochodu do celów prywatnych, przez co przekroczył swoje uprawnia.

- [...] Doprowadził Sieć Badawczą Łukasiewicz PORT do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej kwocie  4619,82 złotych [...] - podkreśla rzeczniczka wrocławskiej prokuratury. Ciążyński miał co najmniej 8 razy zatankować pojazd do celów prywatnych, działając w ten sposób na szkodę interesu publicznego. Oprócz paliwa kupił również płyn do spryskiwaczy. W trakcie przesłuchania były wiceminister sprawiedliwości nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Grozi mu od roku do 10 lat więzienia. 

Ciążyński: "Ja sam byłem w błędzie"

Do głośnej sprawy odniósł się Bartłomiej Ciążyński pod koniec listopada w opublikowanym wpisie. " Prokuratura podejrzewa mnie o oszustwo, ale czyn taki polega na umyślnym wprowadzeniu kogoś w błąd (np. gdy podaje się nieprawdziwe dane, żeby wyłudzić pożyczkę), podczas gdy ja sam byłem w błędzie i tym bardziej nikogo w błąd nie wprowadzałem. Prokuratura zarzuca mi przekroczenie uprawnień jako funkcjonariusza publicznego, ale przekroczenie musi dotyczyć działalności służbowej, podczas gdy moja praca i związane z nią kompetencje nie polegały na kierowaniu samochodem i jego rozliczaniu" - napisał były wiceminister sprawiedliwości.

Jednocześnie zaznaczył, że poniósł już ogromne konsekwencje tego błędu. "Spadła na mnie i bliskich niewyobrażalna fala hejtu i gróźb, mogę - bez żadnej przesady - powiedzieć, że mamy do czynienia z infamią, a mówiąc bardziej po dzisiejszemu tzw. kulturą cancelingu (kasowania). Mierzę się z tym każdego dnia, w każdym aspekcie życia" - dodał.

Źródło: Radio ZT

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET