Kontrola w Śląsku Wrocław to fikcja? "Nie otrzymamy wglądu do dokumentów źródłowych"
W listopadzie ubiegłego roku radni zdecydowali, że będzie kontrola Komisji Rewizyjnej w Śląsku Wrocław. Teraz okazało się jednak, że klub odmawia członkom komisji dostępu do większości żądanych dokumentów. - Potraktowali nas jak petentów w sprawie dostępu do informacji publicznej - mówi portalowi RadioZET.pl Łukasz Kasztelowicz, radny miejski i członek Komisji Rewizyjnej.
- W drugiej połowie listopada ubiegłego roku postanowiono, że Komisja Rewizyjna przeprowadzi kontrolę w Śląsku Wrocław
- Wieści te ucieszyły wielu mieszkańców Wrocławia, lokalnych działaczy i polityków
- W poniedziałek jeden z członków Komisji Rewizyjnej poinformował jednak, że spółka odmówiła dostępu do większości dokumentów, o które poproszono
Radni podjęli decyzję odnośnie kontroli w Śląsku Wrocław
W drugiej połowie listopada ubiegłego roku radni Rady Miejskiej Wrocławia zdecydowali, że Wrocławski Klub Sportowy Śląsk Wrocław będzie poddany kontroli Komisji Rewizyjnej. W głosowaniu "za" było 25 osób. Informację tę przyjęto w mieście ze sporym entuzjazmem. - To dobra informacja dla wszystkich - zarówno dla kibiców, którym zależy na pozyskaniu sensownego inwestora, jak i obywatelom ubiegającym się o transparentność wydatkowania grosza publicznego - stwierdził wówczas wrocławski radny Piotr Uhle.
Wątpliwości może jednak budzić przebieg zapowiadanej kontroli. W poniedziałek radny Łukasz Kasztelowicz, członek Komisji Rewizyjne przekazał bowiem, że otrzymał zadziwiającą odpowiedź od Śląska Wrocław. - Nie otrzymamy nawet wglądu w zasadzie do żadnych dokumentów źródłowych (odmowa). Celowo upraszczając, możemy sobie poczytać statut i sprawozdania finansowe - poinformował Kasztelowicz. We Wrocławiu informacja ta wywołała sporo kontrowersji. - W mojej ocenie kontrola powinna polegać na pracy z dokumentami źródłowymi, na sprawdzeniu osobiście całej zgromadzonej dokumentacji i jakkolwiek zgadzam się, że powinna ona być prowadzona z zachowaniem wszystkich standardów dotyczących ochrony danych osobowych i tajemnic prawnie chronionych, to jednak bez tego staje się ona fikcją - mówi nam Łukasz Kasztelowicz.
"To absolutnie niedopuszczalne"
W rozmowie z portalem RadioZET.pl radny Łukasz Kasztelowicz, członek Komisji Rewizyjnej stwierdził, że zarząd WKS Śląska Wrocław - zamiast wglądu do umów cywilnoprawnych, kontraktów z piłkarzami - zaproponował, że udostępni komisji modelowy wzór takiej umowy. - To dla mnie absolutnie niedopuszczalne i wyraz absolutnej buty i arogancji, a także okazanie braku szacunku dla organu kontrolnego, a w konsekwencji również mieszkańców Wrocławia, bo jesteśmy ich reprezentantami. Potraktowali nas jak petentów w sprawie dostępu do informacji publicznej - dodaje Kasztelowicz.
Z prośbą o komentarz w tej sprawie portal RadioZET.pl zwrócił się również do rzecznika prasowego Śląska Wrocław. Zapytaliśmy m.in. o to, jak ma w praktyce wyglądać kontrola spółki, skoro odmawia się dostępu do podstawowych dokumentów, kto konkretnie podjął taką decyzję, jakie dokumenty zostaną udostępnione członkom Komisji Rewizyjnej w ramach prowadzonej kontroli oraz jakie były przyczyny odmowy dostępu do informacji, o które prosili członkowie komisji.
Rzecznik prasowy Śląska Wrocław komentuje
Z odpowiedzi przesłanej nam przez Jędrzeja Rybaka, rzecznika prasowego Śląska Wrocław wynika, że zarząd klubu odpowiedział na wniosek Komisji Rewizyjnej, w którym znalazło się dziesięć punktów, odmawiając udostępnienia dokumentów "w niektórych uzasadnionych przypadkach". - Jesteśmy przekonani, że niezależnie od struktury właścicielskiej, taką samą decyzję podjęłyby wszystkie kluby piłkarskiej ekstraklasy. Szczegółowe, 10-stronicowe uzasadnienie złożyliśmy pisemnie członkom komisji - mówi nam Rybak.
- W przypadku decyzji odmawiających dostępu do wskazanych dokumentów klub każdorazowo powoływał się na konkretne przepisy prawne, co jest zgodne z zapisami Statutu Wrocławia, w oparciu o który działa Komisja Rewizyjna. Co ważne, w przypadku decyzji odmownej klub za każdym razem proponował przekazanie tych informacji w alternatywnej formie, np. zanonimizowanej lub zagregowanej, tak, aby udostępnione w ten sposób dokumenty nie naruszały przepisów prawa związanych z ich ochroną. Udostępnienie wszystkich danych, o które wnioskowała Komisja Rewizyjna, mogłoby być działaniem na szkodę spółki - dodaje rzecznik.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET