Komunikacyjny armagedon we Wrocławiu. "Ludzie trąbią do 24:00, wyzywają się od ku***"
"Tak wygląda ruch na Jagodnie. Ludzie trąbią na siebie do godziny 24:00, wyzywają się od ku***i ch****" - napisał pan Filip, mieszkaniec wrocławskiego osiedla. W związku z budową buspasa na Jagodno zamknięty został zjazd z ulicy Buforowej w Lutosławskiego. Na ul. Drabika zapanował chaos i komunikacyjny koszmar - mieszkańcy codziennie próbują się przedzierać przez wąską drogę pełną zaparkowanych aut. "Patodeweloperka wrocławska w pigułce" - drwią internauci.
Wrocław. Komunikacyjny koszmar na jednym z osiedli
W związku z budową buspasa na Jagodno 29 czerwca ul. Lutosławskiego (między Buforową i Drabika) została zamknięta. Objazd poprowadzono ul. Terenową, ale prawdziwy komunikacyjny chaos zapanował na niewielkiej ul. Drabika. Od kilku dni w sieci pojawiają się nagrania, zdjęcia i relacje mieszkańców osiedla, którzy są świadkami, jak samochody próbują przejechać przez wąską drogę pełną zaparkowanych aut. Przejazd jest utrudniony - czasem do granic możliwości - zdarzają się słowne wyzwiska i nieustanne trąbienie, ponieważ kierowcy na omijaniu zaparkowanych aut tracą sporo czasu.
Mieszkańcy Jagodna tracą cierpliwość
Mieszkańcy wrocławskiego osiedla są zmęczeni ciągłym trąbieniem i problemami z przejazdem, z którymi zmagają się już od dawna. - Nawet przed zamknięciem Lutosławskiego było trudno przejechać przez Drabika. Trawa przy krawężniku jest rozjechana, bo kierowcy wjeżdżają na pas zieleni, żeby się minąć. Od zamknięcia skrzyżowania na Lutosławskiego jest jeszcze gorzej, ciągle słychać trąbienie - opowiadał "Gazecie Wrocławskiej" pan Bartek. Internauci są podobnego zdania. "Unikam tej ulicy jak ognia. Takiej patologii to w życiu jeszcze nie widziałem" - napisał pan Łukasz.
"Czekam na zakaz parkowania. Posadzili drzewa i krzaczki - nikt o to nie dba, wygląda to okropnie. Zamiast tych »pięknych« roślin wnioskujcie o utworzenie miejsc parkingowych, bo - jak widać - są potrzebne" - stwierdziła pani Marta. "Większość ludzi tam parkujących ma wykupione swoje miejsca postojowe, ale nie chce im się wjeżdżać do garażu. Jak straż miejska przyjeżdża, to w majtkach wyskakują z domów, żeby przeparkować" - dodała pani Aleksandra. Z prośbą o wyjaśnienie sytuacji i zaproponowanie ewentualnych rozwiązań, które zlikwidują "komunikacyjny koszmar" na Jagodnie, portal RadioZET.pl zwrócił się do Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta we Wrocławiu. Na razie czekamy na odpowiedź.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wrocławska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET