Śmietnik na jednym z najcenniejszych obszarów Wrocławia. "Czuć zapach chemii"

3 min. czytania
10.04.2025 16:36
Obserwuj nas na Google

W związku z informacjami od mieszkańców o nielegalnym składowaniu odpadów w Jarnołtowie, na terenie Parku Krajobrazowego Doliny Bystrzycy, częściowo na obszarze Natura 2000, radny Rady Miejskiej Wrocławia Robert Suligowski wystąpił o kontrolę do WIOŚ i prokuratury. - Liczę na to, że szybko pozbędziemy się tego śmietnika z jednego z najcenniejszych obszarów przyrodniczych na terenie Wrocławia - mówi w rozmowie z portalem RadioZET.pl radny.

Śmietnik w Parku Krajobrazowym
fot. Tulbanov/Wikimedia Commons, Robert Suligowski
  • O nielegalnie składowanych odpadach na cennym przyrodniczo terenie Wrocławia poinformowali mieszkańcy 
  • Z ich relacji wynika, że po intensywnych opadach pojawia się zabarwienie wody, a przy dużej wilgotności powietrza daje się wyczuć zapach charakterystyczny dla chemii
  • W związku z tym radny Rady Miejskiej Wrocławia zaapelował m.in. do WIOŚ i prokuratury o interwencję 

Nielegalne odpady na cennym obszarze przyrodniczym we Wrocławiu

W związku z informacjami od mieszkańców dotyczącymi nielegalnego składowania odpadów w Jarnołtowie, na terenie Parku Krajobrazowego Doliny Bystrzycy, częściowo na obszarze Natura 2000 Łęgi nad Bystrzycą radny Robert Suligowski wystąpił we wtorek o kontrolę do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska we Wrocławiu, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz - w związku z potencjalnym przestępstwem - do prokuratury.

W interwencji radnego skierowanej do wyżej wymienionych instytucji czytamy: "W Jarnołtowie przy wejściu do Parku Krajobrazowego Doliny Bystrzycy (Obszar Natura 2000 Łęgi nad Bystrzycą) w ruinach starego Młyna Arnolda znajduje się nielegalne składowisko odpadów (w tym złomu). Widoczna część od ulicy to odpady składowane na podkładach, natomiast za ogrodzeniem i w ruinach młyna jest ich wielokrotnie więcej. Odpady są, wedle informacji mieszkańców, składowane w niezabezpieczony sposób, bezpośrednio na gruncie, są tam stare maszyny, beczki z resztkami nieokreślonych substancji".

W trakcie alarmu powodziowego we wrześniu 2024 roku składowisko stało w wodzie, jest cały czas poddane działaniom opadów deszczu. "W Bystrzycy, wedle informacji mieszkańców, po intensywnych opadach pojawia się zabarwienie wody, a przy dużej wilgotności powietrza daje się, według nich, wyczuć zapach charakterystyczny dla chemii. Zachodzi zatem podejrzenie składowania odpadów niebezpiecznych bez wymaganych prawem pozwoleń" - pisze radny w dokumencie. Zapytaliśmy Roberta Suligowskiego, od jak dawna obszar jest zanieczyszczony przez zalegające tam śmieci. 

"Skala problemu nie była nam znana"

Okazuje się, że problem trwa zasadniczo już od dłuższego czasu. - Natomiast jego skala nie była nam znana. Wiedzieliśmy, że tam są składowane jakieś odpady, były działania podejmowane przez straż miejską, Wydział Środowiska Urzędu Miejskiego Wrocławia, natomiast niestety te kompetencje, które im przysługują, okazały się zbyt słabe - mówi nam radny Suligowski. - Jednocześnie zeszłoroczny alarm powodziowy pokazał, że tego rodzaju miejsce jest szczególnie narażone na zalanie, a należy przypomnieć, że jest to teren wyjątkowo cenny na mapie Wrocławia. Ewentualne zanieczyszczenie wód w rzece, przemieszczanie się tych odpadów to zagrożenia zarówno dla flory i fauny w rzece, jak i dla jej użytkowników, bo przecież mamy stamtąd prowadzone spływy pontonowe - dodaje radny. 

Redakcja poleca

Część osób wspominała o chemicznym zapachu, podejrzanych beczkach, które tam stoją. W związku z tym radny zawiadomił instytucje państwowe, które mają najlepsze kompetencje do tego, żeby przeprowadzić nie tylko wizję lokalną, ale przede wszystkim pobrać próbki, przebadać je w certyfikowanym laboratorium, ocenić ewentualne zagrożenie szkód w środowisku, a także przeprowadzić postępowanie przygotowawcze i - w razie stwierdzenia, że zachodzi czyn karalny - przeprowadzić właściwe postępowanie. 

Radny wnosi o pilną kontrolę w asyście policji

- Jestem już po pierwszych rozmowach z RDOŚ we Wrocławiu, która przekazuje to zawiadomienie do właściwych swoich komórek i liczę na to, że szybko pozbędziemy się tego śmietnika z jednego z najcenniejszych obszarów przyrodniczych na terenie Wrocławia. Z jednej strony mamy tam cudowne ścieżki i brzeg Bystrzycy, z drugiej - nielegalne składowisko odpadów. Musimy sobie z tym tematem poradzić i doprowadzić do uprzątnięcia bałaganu - podsumowuje radny Robert Suligowski. 

W złożonej interwencji radny wniósł do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska o podjęcie pilnych działań kontrolnych w asyście policji w celu weryfikacji, czy w przedmiotowej sprawie mamy do czynienia z nielegalnym składowaniem niebezpiecznych odpadów w ruinach starego chronionego obiektu, a także czy zachodzi niebezpieczeństwo powstania szkody w środowisku. Dodatkowo zawiadomiono prokuraturę w związku z możliwością popełnienia przestępstwa z art. 183 § 1, art. 187 § 1 i art. 188 kodeksu karnego. Dotyczą działalności zagrażającej środowisku, niszczenia lub uszkadzania chronionych terenów lub obiektów i nieodpowiedniego postępowania z odpadami. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET