Dobrowolne ubezpieczenie w NFZ. Ukraińcy mogą zapłacić nawet 18 tys. zł
Część obywateli Ukrainy, którzy chcą dobrowolnie ubezpieczyć się w NFZ, musi najpierw wnieść dodatkową opłatę za przerwę w ubezpieczeniu. W zgłoszeniach do Rzecznika Praw Obywatelskich pojawiły się kwoty sięgające 17-18 tys. zł. NFZ w październikowej odpowiedzi podtrzymał zasady naliczania tej opłaty.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile wynosi opłata za przystąpienie do dobrowolnego ubezpieczenia w NFZ.
- Dlaczego obywatele Ukrainy muszą wnosić dodatkową opłatę.
- Kto może ubiegać się o zwolnienie z opłaty lub rozłożenie jej na raty.
Dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne. NFZ nalicza Ukraińcom horrendalne sumy
Część obywateli Ukrainy ze statusem UKR, czyli objętych ochroną czasową w Polsce, dowiaduje się, że przed rozpoczęciem samodzielnego opłacania składek zdrowotnych musi wnieść dodatkową opłatę. Według relacji zebranych przez Fundację „Dom tam, gdzie Ty” jej wysokość wyliczano w oddziałach NFZ nawet na 17-18 tys. zł.
Chodzi o osoby, które po zmianie przepisów 5 marca 2026 r. straciły dotychczasowe prawo do leczenia finansowanego przez NFZ. Według zgłoszeń przekazanych rzecznikowi oddziały Funduszu uzasadniają dodatkową opłatę brakiem wcześniejszego ubezpieczenia w Polsce lub nieopłacaniem składek przez kilka lat. Wysokość naliczanej opłaty zależy od długości okresu bez ubezpieczenia zdrowotnego. Uiszcza się ją jednorazowo, przy zawieraniu umowy z NFZ.
RPO: wysoka opłata może utrudniać dostęp do leczenia
Sprawa trafiła do Rzecznika Praw Obywatelskich, który w piśmie do prezesa NFZ wskazał, że wysoka opłata może stanowić dla obywateli Ukrainy barierę w dostępie do leczenia w Polsce.
"Automatyczne naliczanie opłaty dodatkowej, bez uwzględnienia szczególnego statusu prawnego tych osób oraz ciągłości ich faktycznego dostępu do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych, może prowadzić do powstania bariery finansowej utrudniającej zachowanie dostępu do ochrony zdrowia" - podkreślił zastępca RPO Adam Krzywoń.
Rzecznik zwrócił uwagę, że osoby korzystające z leczenia na podstawie specustawy formalnie nie były ubezpieczone, ale miały ustawowe prawo do publicznej opieki zdrowotnej. Zapytał więc, czy przy naliczaniu opłaty można traktować ten czas tak samo jak całkowite pozostawanie poza publicznym systemem leczenia. Podkreślił również, że osoby te chcą zachować dostęp do leczenia po zmianie przepisów i są gotowe samodzielnie płacić składki. Konieczność wcześniejszego wydania kilkunastu tysięcy złotych może im to jednak utrudnić.
NFZ: prawo do leczenia nie oznaczało ubezpieczenia
NFZ podtrzymuje jednak swoje stanowisko. Już w pierwszej odpowiedzi dla RPO prezes Funduszu Filip Nowak wskazał, że osoby korzystające z opieki medycznej wyłącznie na podstawie specustawy miały prawo do świadczeń, ale nie były ubezpieczone. Dlatego Fundusz wlicza ten czas do okresu bez ubezpieczenia, od którego zależy wysokość dodatkowej opłaty. W odpowiedzi z 2 października potwierdził, że ta interpretacja się nie zmienia.
"Narodowy Fundusz nie uwzględnia okresów prawa do świadczeń na podstawie specustawy jako okresów objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym" - napisał prezes NFZ Filip Nowak.
Wcześniejsze prawo do leczenia na podstawie specustawy nie zwalnia więc automatycznie z dodatkowej opłaty. Można jednak złożyć do dyrektora oddziału wojewódzkiego NFZ wniosek o zwolnienie z niej lub rozłożenie należności na maksymalnie 12 miesięcznych rat. Wnioski są rozpatrywane indywidualnie. Podstawą ubiegania się o zwolnienie mogą być trudna sytuacja materialna, warunki rodzinne, stan zdrowia lub inne okoliczności świadczące o trudnej sytuacji życiowej. Sam status UKR nie zapewnia zwolnienia.
Źródło: Radio ZET/RPO
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET