Kolonoskopia „pilna” za 262 dni. Nowe zasady NFZ wydłużyły kolejki do badań

3 min. czytania
17.09.2026 08:01
Obserwuj nas na Google

Po zmianie zasad finansowania przez NFZ wykonywanie dodatkowych badań stało się dla placówek mniej opłacalne. Z analizy Onkofundacji Alivia wynika, że kolejki do kolonoskopii, gastroskopii, rezonansu i tomografii wydłużyły się o kolejne miesiące. Część podmiotów zakończyła już zapisy na 2026 r., a w skrajnych przypadkach proponuje pacjentom terminy nawet za pięć lat.

Badanie endoskopowe; lekarz w rękach trzyma kamerę, ekran pokazuje wnętrze ciała.
fot. VOISIN/PHANIE/EAST NEWS

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego po zmianie zasad finansowania przez NFZ wydłużyły się kolejki do badań.
  • Ile czeka się na kolonoskopię i gastroskopię na NFZ.
  • Dlaczego pacjenci bez karty DiLO nadal czekają w zwykłych kolejkach.

Badania są „nielimitowane”, ale kolejki rosną

Od kwietnia 2026 r. NFZ finansuje część badań diagnostycznych na nowych zasadach. Choć formalnie nadal są one nielimitowane, po przekroczeniu kwoty zapisanej w umowie placówka otrzymuje już tylko część standardowej stawki: 60 proc. za gastroskopię i kolonoskopię oraz 50 proc. za rezonans i tomografię. Jak wynika z analizy Onkofundacji Alivia, wykonywanie dodatkowych badań stało się przez to mniej opłacalne, a część placówek zaczęła ograniczać zapisy i wyznaczać pacjentom coraz odleglejsze terminy.

Skutki widać między innymi w dostępie do kolonoskopii. Na badanie bez znieczulenia czeka się obecnie średnio 336 dni w trybie zwykłym i 262 dni w trybie pilnym - odpowiednio o 99 i 94 dni dłużej niż przed zmianą finansowania. Jeszcze dłuższe są kolejki do kolonoskopii w znieczuleniu: wynoszą 501 dni w trybie zwykłym i 426 dni w pilnym. Jeśli podczas badania zostanie pobrany materiał, na wynik histopatologiczny można czekać dodatkowo nawet 32 dni.

Redakcja poleca

Ponad 17 miesięcy oczekiwania na pilną gastroskopię

Pogorszyła się również dostępność gastroskopii. Na badanie bez znieczulenia pacjenci czekają średnio 200 dni w trybie zwykłym i 150 dni w pilnym. Jeszcze trudniej dostać się na gastroskopię w znieczuleniu - czas oczekiwania przekracza 17 miesięcy nawet w przypadku pilnego skierowania. Po zmianie zasad finansowania kolejka wydłużyła się tu o około pół roku.

- Badania endoskopowe, czyli gastroskopia i kolonoskopia, to jedne z podstawowych badań wykorzystywanych w diagnostyce nowotworów i innych chorób układu pokarmowego. Tak długi czas oczekiwania może oznaczać istotne opóźnienie całego procesu diagnostycznego i często poważne konsekwencje dla pacjentów - mówi Aleksandra Ciompała, koordynatorka ds. programów pomocowych w Onkofundacji Alivia.

Na diagnostykę zapisują nawet na 2031 rok

Wydłużyło się także oczekiwanie na badania obrazowe. Na rezonans magnetyczny trzeba obecnie czekać średnio ponad trzy miesiące, a na tomografię komputerową około dwóch miesięcy. To odpowiednio nawet o 52 i 29 dni dłużej niż przed zmianą finansowania. Kolejne tygodnie może zająć przygotowanie opisu badania.

Problemem jest również możliwość zapisania się na diagnostykę. Według Alivii część placówek nie ma już wolnych terminów w 2026 r. i zapisy na kolejny rok ma otworzyć dopiero w październiku. W skrajnych przypadkach pacjentom proponowane są terminy przypadające na lata 2029-2031.

Redakcja poleca

Bez karty DiLO pacjent nadal trafia do zwykłej kolejki

W czerwcu, po alarmach ze strony środowiska onkologicznego, Ministerstwo Zdrowia wycofało ograniczenia w finansowaniu części badań wykonywanych u pacjentów objętych opieką onkologiczną. NFZ ponownie płaci pełną stawkę za tomografię, rezonans, gastroskopię i kolonoskopię wykonywane podczas leczenia, kontroli po jego zakończeniu oraz diagnostyki prowadzonej na podstawie Karty Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO).

Karta otwiera pacjentowi dostęp do tzw. szybkiej ścieżki onkologicznej. Lekarz może ją wystawić już przy podejrzeniu nowotworu, dzięki czemu dalsze badania i leczenie są organizowane i finansowane na odrębnych zasadach. Problem polega na tym, że nie każdy pacjent otrzymuje kartę DiLO odpowiednio wcześnie.

- Nie możemy jednak zapominać o osobach, które dopiero próbują uzyskać diagnozę. Część z nich nie ma jeszcze karty DiLO, a bez odpowiednich badań nie mogą przejść do etapu leczenia – podkreśla Paulina Gadomska-Dzięcioł, koordynatorka ds. relacji zewnętrznych w Onkofundacji Alivia.

Z danych NFZ przytoczonych przez fundację wynika, że 17 proc. chorych otrzymuje kartę dopiero podczas leczenia szpitalnego, już po potwierdzeniu nowotworu. Do tego czasu pacjent z niepokojącymi objawami korzysta z diagnostyki na zasadach ogólnych. Może więc miesiącami czekać w zwykłej kolejce właśnie na badania, które mają potwierdzić albo wykluczyć chorobę i zdecydować o jego dalszym leczeniu.

Źródło: Radio ZET/dane Alivia Onkoskaner/Onkofundacja Alivia

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET