„To nie są lekarze, którzy muszą być na miejscu”. Reforma zgotuje szpitalom nowy problem?

3 min. czytania
05.11.2026 11:17
Obserwuj nas na Google

Szpitale raportują już dokładne godziny pracy medyków, a przed nimi kolejny planowany wymóg: zatrudnianie lekarzy na co najmniej pół etatu, z przewidzianymi wyjątkami. Przepis już na etapie projektu budzi obawy dyrektorów. O tym, co to może oznaczać dla placówek, mówi w rozmowie z Radiem ZET Kamila Ćwik, dyrektorka dwóch szpitali klinicznych w Lublinie.

Na zdjęciu lekarz bada pacjenta leżącego na łóżku szpitalnym. Dwa inne łóżka w tle.
fot. Sven Dšring/Visum/Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co zmienia się w raportowaniu godzin pracy medyków do NFZ.
  • Kiedy szpitale muszą przekazać pierwszy raport do NFZ.
  • Jakie wątpliwości budzi godzinowe raportowanie grafików lekarzy.

NFZ sprawdzi rzeczywiste godziny pracy medyków. Pierwszy raport w grudniu

Od listopada szpitale muszą przygotowywać miesięczne zestawienia rzeczywistej obecności personelu medycznego. Pierwszy raport, za listopad, przekażą NFZ do 20 grudnia.

- Do tej pory raportowaliśmy do NFZ średniotygodniowy czas pracy. Zwykle odpowiadał on wymiarowi zatrudnienia pracownika - pełnemu etatowi, połowie czy ćwierci etatu. Teraz każda godzina, którą lekarz czy inny pracownik medyczny rzeczywiście przepracował w szpitalu, będzie wykazywana w raporcie. Dane będziemy przekazywać Funduszowi do 20. dnia każdego miesiąca za miesiąc poprzedni - wyjaśnia Kamila Ćwik, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 oraz Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie.

Szczegółowe raporty mają pomóc wykrywać tzw. bilokację lekarzy, czyli przypadki, gdy według dokumentacji lekarz pracuje w kilku miejscach jednocześnie. Impulsem do dokładniejszej kontroli była m.in. sprawa Dawida K., byłego koordynatora SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym, który miał otrzymywać wynagrodzenia na podstawie nieprawdziwych danych o liczbie przepracowanych godzin. Miało to narazić placówkę na stratę ponad 583 tys. zł.

Z kolei w Powiatowym Centrum Medycznym w Braniewie kontrola wykazała, że jeden z chirurgów miał rozliczyć około 1,2 tys. godzin pracy w miesiącu, choć miesiąc liczący 31 dni ma ich 744. Lekarz był jednocześnie wykazywany jako pracujący na oddziale, SOR-ze i w poradni.

Nie przegap
Redakcja poleca

Nowe zasady raportowania godzin pracy budzą wątpliwości

Zdaniem szefowej lubelskich szpitali placówkom, które dotychczas prawidłowo rozliczały czas pracy godzinowo, nowe obowiązki nie powinny sprawiać większych problemów.

-Pojawiają się jednak pytania, jakie godziny mamy wykazywać: wynikające z wymiaru zatrudnienia czy efektywnie przepracowane w szpitalu. Lekarz przecież nie musi przez cały czas mieć bezpośredniego kontaktu z pacjentem. Praca z dokumentacją, analiza wyników badań czy planowanie zabiegu to również praca na rzecz chorego - mówi Kamila Ćwik.

Spór o wymóg zatrudnienia na pół etatów

Obawy dyrektorów szpitali budzi również planowany wymóg zatrudniania specjalistów na co najmniej pół etatu, choć część z nich jest potrzebna jedynie do sporadycznych konsultacji.

- Przepisy wymagają od nas zapewnienia dostępu do określonych specjalistów, ale nie wszyscy muszą być stale na miejscu. Niektóre konsultacje odbywają się sporadycznie. Nie potrzebujemy stomatologa na pół etatu przez cały rok. Podobnie jest z konsultacjami pediatrycznymi w szpitalu dla dorosłych, gdzie przyjmujemy również pacjentów do 18. roku życia. To nie jest stały zakres współpracy. Jako dyrektorzy mamy obawy, jak będzie można to zorganizować - wyjaśnia.

Nie przegap

Dla szpitali oznaczałoby to dodatkowe koszty zatrudnienia specjalistów w wymiarze większym, niż faktycznie potrzebują. Dyrektorzy placówek i samorząd lekarski obawiają się też, że część lekarzy nie będzie mogła pogodzić wymaganego pół etatu z pracą w innych ośrodkach i zrezygnuje ze współpracy. Mogłoby to utrudnić pacjentom dostęp do konsultacji, zbiegów i diagnostyki.

Choć przewidziano wyjątki, sam sporadyczny charakter konsultacji nie zwalniałby z wymogu zatrudnienia na co najmniej pół etatu. Senacka Komisja Zdrowia proponuje obniżenie tego minimum do jednej czwartej etatu..

- To nie będzie problem jednego szpitala, dlatego na pewno pojawi się jakieś rozwiązanie systemowe. Na początku będzie to pewna niedogodność, ale uznaję te problemy za przejściowe. Myślę, że wspólnie z Funduszem i Ministerstwem Zdrowia uda się znaleźć jakieś rozwiązanie - ocenia szefowa lubelskich placówek.

Źródeł: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET