Wiceminister zdrowia wybuczany. „Nasza sytuacja finansowa dochodzi do granicy”
Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski został wybuczany podczas Szczytu Szpitali Powiatowych, gdy zapewniał o otwartości resortu na dialog. Dyrektorzy i samorządowcy oczekiwali konkretnych odpowiedzi na pytania o finansowanie leczenia, zadłużenie oraz nowe zasady zatrudniania medyków. Wiceszef MZ zapewnił, że ministerstwo nie zamierza zamykać szpitali powiatowych, ale zapowiedział zmiany w ich działalności.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co działo się na Szczycie Szpitali Powiatowych w Warszawie.
- Dlaczego proponowane limity stawek lekarzy budzą obawy dyrektorów szpitali.
- Jakie zmiany w działalności szpitali zapowiada Ministerstwo Zdrowia.
- Które porodówki i oddziały pediatryczne będą mogły otrzymać dodatkowe wsparcie.
Wiceminister mówił o dialogu. Sala odpowiedziała buczeniem
Na Szczyt Szpitali Powiatowych w Warszawie przyjechało około 400 dyrektorów i prezesów szpitali oraz przedstawicieli samorządów. Zaproszona ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda nie przyszła, tłumacząc nieobecność innymi zobowiązaniami. Zastąpił ją wiceminister Tomasz Maciejewski.
Atmosfera od początku była napięta. Uczestnicy oczekiwali konkretnych odpowiedzi na pytania przesłane wcześniej do resortu: kto pokryje koszty ustawowych podwyżek, kiedy NFZ zapłaci za wykonane świadczenia i jak państwo pomoże zadłużonym szpitalom. Chcieli też wyjaśnień dotyczących nowych zasad zatrudniania medyków oraz kontraktów pozwalających wykorzystać nowy sprzęt i wyremontowane oddziały. Odpowiedzi jednak się nie doczekali. Gdy Maciejewski zaczął mówić o otwartości ministerstwa na dialog, sala zareagowała buczeniem.
Ponad 90 proc. szpitali powiatowych ze stratą. "To problem systemowy, nie wina dyrektorów"
Prezes Związku Powiatów Polskich Andrzej Płonka podkreślał, że odpowiedzialności za trudną sytuację placówek nie można przerzucać na samorządy i zarządzających. Wskazywał, że ponad 90 proc. szpitali podległych powiatom zakończyło ubiegły rok stratą na działalności podstawowej. Przy takiej skali problemu nie da się go tłumaczyć wyłącznie błędami poszczególnych dyrektorów.
- Nie zgadzamy się na przerzucanie skutków decyzji centralnych ani odpowiedzialności za nie na powiaty, miasta na prawach powiatu i nasze szpitale. Ani powiat, ani miasto na prawach powiatu, nie ustala wysokości składki zdrowotnej, wyceny świadczeń, ustawowych podwyżek, limitów przyjęć na studia medyczne czy limitów przyjęć na poszczególne specjalizacje - powiedział Płonka.
Przedstawiciele placówek domagają się wycen odpowiadających rzeczywistym kosztom leczenia, pełnego pokrycia ustawowych podwyżek oraz terminowej zapłaty za wykonane świadczenia. Oczekują również systemowej pomocy w restrukturyzacji zadłużenia.
- Nasza sytuacja finansowa dochodzi do granicy - ostrzegał prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Waldemar Malinowski.
Limity dla lekarzy podniosą koszty szpitali
Niepokój zarządzających szpitalami wywołują również proponowane zmiany dotyczące wynagrodzeń i czasu pracy medyków. Maksymalna stawka około 240 zł za godzinę pracy lekarza może, ich zdaniem, zamiast ograniczyć koszty, zwiększyć presję płacową. Lekarze, którzy obecnie zarabiają mniej, mogą potraktować ją jako punkt odniesienia i zażądać podwyżek.
Dyrektorzy obawiają się także skutków wymogu zatrudnienia w wymiarze co najmniej połowy etatu. Wskazują na ryzyko problemów z obsadą przyszpitalnych poradni i dyżurów na oddziałach.
Maciejewski przedstawiał natomiast procedowane przepisy jako rozwiązania, które mają uporządkować zasady wynagradzania i zatrudniania medyków oraz ograniczyć zjawisko wykazywania pracy w kilku miejscach w tym samym czasie.
Które oddziały do likwidacji? Samorządy chcą jasnych decyzji ministerstwa
W apelu przyjętym podczas szczytu znalazł się również postulat, aby minister zdrowia lub wojewodowie jednoznacznie wskazali, które oddziały albo całe placówki powinny zostać zlikwidowane w ramach reorganizacji opieki szpitalnej. Samorządowcy oczekują określenia, jak ma wyglądać sieć szpitali i kto odpowiada za decyzje o jej zmianach. Nie przedstawiono listy placówek do zamknięcia - uczestnicy szczytu domagają się takiego rozstrzygnięcia od władz państwowych
- Ministerstwo Zdrowia nie zamierza zamykać żadnego szpitala powiatowego – oświadczył Tomasz Maciejewski. Zaznaczył jednak, że konieczne są zmiany. - Natomiast należy dostosować je do rzeczywistych wymogów demograficznych i epidemiologicznych tego kraju.
Krótsze hospitalizacje i więcej opieki nad seniorami
Jednym z priorytetów ministerstwa ma być wykorzystanie potencjału szpitali powiatowych do opieki nad starzejącym się społeczeństwem. Chodzi o rozwój oddziałów chorób wewnętrznych, zakładów opiekuńczo-leczniczych oraz opieki przewlekłej i geriatrycznej.
Resort chce też zastępować kilkudniowe hospitalizacje świadczeniami wykonywanymi w ciągu kilku godzin lub leczeniem ambulatoryjnym - tam, gdzie pozwala na to sytuacja medyczna. Według danych przedstawionych przez wiceministra z elastycznej formy realizacji świadczeń skorzystało już 450 szpitali. Dzięki temu 70 tys. hospitalizacji, które trwałyby kilka dni, zastąpiono leczeniem w ciągu kilku godzin.
Maciejewski przypomniał również o możliwości konsolidacji placówek i wsparciu tego procesu ze środków Funduszu Medycznego.
Ryczałt dla porodówek i pediatrii. Nie każdy oddział dostanie wsparcie
Ministerstwo pracuje nad finansowaniem gotowości wybranych oddziałów położniczych i pediatrycznych. Rozwiązanie ma pomóc tam, gdzie niewielka liczba porodów lub hospitalizacji utrudnia utrzymanie oddziału, ale jego działalność jest potrzebna do zapewnienia mieszkańcom dostępu do opieki.
- Ryczałtowo będziemy płacili za gotowość tego oddziału do pewnej liczby porodów czy hospitalizacji pediatrycznych. Oczywiście, to będzie wynikało z potrzeb zdrowotnych i oczywiście elementu geograficznego - zapowiedział wiceminister.
Zastrzegł, że nie każdy istniejący oddział otrzyma takie wsparcie. Decydować mają potrzeby zdrowotne i położenie placówki. Maciejewski przekazał ponadto, że w 2027 r. na system ochrony zdrowia przewidziano 274 mld zł, o 26 mld zł więcej niż w bieżącym roku. Pytany, czy pieniędzy wystarczy, wskazywał na możliwość dodatkowego wsparcia ze strony Ministerstwa Finansów.
Źródło: Radio ZET/Samorządy PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET