Sprawa Magdy Żuk. Organizatorzy akcji pod ambasadą Egiptu odcinają się od słów Rutkowskiego

12.05.2017 15:34

W sobotę pod ambasadą Egiptu zapłoną znicze. W ten sposób będzie można symbolicznie upamiętnić zmarłą na terenie tego kraju Magdalenę Żuk. Organizatorzy akcji podkreślają jednocześnie, że to nie będzie demonstracja, i że ich działania mają pokojowy charakter. Odcinają się w ten sposób od słów Krzysztofa Rutkowskiego, który inicjatywę określił mianem "demonstracji".

Magda Żuk

fot. Facebook

"Zapalmy Znicz Dla Magdy Żuk Pod Hasłem Nigdy Więcej" to oddolna inicjatywa, której uczestnicy skrzyknęli się w internecie. W zamierzeniu ma to być hołd dla zmarłej w tajemniczych okolicznościach w Hurghadzie 27-latki z Bogatyni. Czuwanie odbędzie się w najbliższą sobotę pod siedzibą przedstawicielstwa dyplomatycznego Egiptu na ulicy Alzackiej na warszawskiej Saskiej Kępie.

Pokojowa inicjatywa

Organizatorzy akcji zapewniają, że będzie miała charakter pokojowy. - Naszym celem jest upamiętnienie Magdaleny Żuk. Chcielibyśmy, by to śledztwo zostało wyjaśnione w rzetelny sposób, bez medialnego szumu – mówi w rozmowie z portalem WawaLove Beata Tatarczuk, jedna z organizatorek wydarzenia.

– Nie znałam Magdaleny osobiście, jednak jej tragiczna śmierć wstrząsnęła mną. Ktoś na jednym z forów internetowych napisał, że może warto przyjść pod ambasadę i zapalić symboliczny znicz. Tak pojawił się pomysł naszej akcji – tłumaczy.

Wypowiedź Rutkowskiego i sprzeciw organizatorów

Niestety, nie udało się uniknąć napięć. A spowodowała to niefortunna wypowiedź badającego sprawę Krzysztofa Rutkowskiego. Nazwał on akcję "demonstracją", a na dostępnym w sieci nagraniu w ostrych słowach krytykuje polską misję dyplomatyczną w Egipcie za - jego zdaniem - opieszałość i niewystarczające zaangażowanie w pomoc Magdalenie Żuk. Domaga się także dymisji pracowników ambasady. 

Organizatorzy odcinają się od tych słów. – To nie są nasze postulaty! To jest brak szacunku do osoby zmarłej. Jeśli mamy zapalić symboliczny znicz, a on chce robić kolejną konferencję prasową – nie kryje oburzenia pani Beata, zapewniając, że będzie to czuwanie i upamiętnienie zmarłej, a nie manifestacja polityczna.

Trzeba uniknąć hejtu i politycznych spekulacji

Inicjatorzy akcji walczą też ze spiralą negatywnych emocji, jaką wygenerowała wypowiedź Rutkowskiego. Widać to było po wpisach na stronie wydarzenia. Niektórzy uczestniczy pozwalali sobie bowiem na ostre komentarze, np: "będą płonąć, ale znicze".

– Nieustannie moderujemy stronę, odcinamy się od politycznych spekulacji - zapewnia. - Ale boimy się, że może dojść do zamieszek - dodaje.

Tatarczuk nawiązała kontakt z Rutkowskim, który zadeklarował, że nie będzie opisywał sobotniego czuwania jako demonstracji. Obiecał również uczestniczyć w wydarzeniu bez oprawy medialnej. Na wszelkie wypadek, na Facebooku pojawiło się oświadczenie wyjaśniające:

18401949_10211052058011072_4135058528774816582_o

Co się wydarzyło w Egipcie?

Magdalena Żuk na początku maja samotnie wybrała się na wycieczkę do Egiptu. Początkowo miała to być niespodzianka dla jej partnera, ale ten posiadał tylko paszport tymczasowy, który nie pozwalał mu opuścić kraju. Na miejscu dziewczyna miała zacząć się dziwnie zachowywać. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia trafiła do szpitala. Kolejnego dnia miała wrócić samolotem do Polski, jednak nie weszła na pokład. Miała zginąć po upadku z pierwszego lub drugiego piętra.

Operator wycieczki twierdzi, że mogła popełnić samobójstwo, jednak prokuratura sprawdza zdarzenie pod kątem zabójstwa. Pomagają jej w tym policjanci z Polski i Egiptu. Partner zmarłej kobiety miał z nią kontakt telefoniczny. Jak twierdzi, zaniepokoiło go jej zachowanie i zaplanował jej wcześniejszy powrót do kraju. W tym samym czasie do Egiptu przyjechał jej znajomy, aby zabrać ją do Polski. W szpitalu w dowiedział się, że kobieta nie żyje.

RadioZET.pl/WawaLove/MP