Matura 2017. Z tego zadania 80 procent maturzystów otrzymało zero punktów!

03.07.2017 11:25

Matury 2017 za nami. Jak uczniowie poradzili sobie z egzaminem dojrzałości? Niestety różnie. Choć prawie 80 procent z nich cieszy się ze zdanego egzaminu, powodów do radości brakuje osobom, które zdecydowały się zdawać wiedzę o społeczeństwie. Niemal wszyscy zakończyli ten egzamin z fatalnym wynikiem.

Matura 2017. Z tego zadania 80 procent maturzystów otrzymało zero punktów!

fot. PAP

Świadectwo dojrzałości uzyskało 78,5 procent tegorocznych absolwentów szkół ponadgimnazjalnych. 14,8 procent abiturientów będzie mogło poprawić maturę w sierpniu tego roku – to te osoby, które nie zdały tylko jednego przedmiotu.

Maturzyści musieli obowiązkowo przystąpić do trzech egzaminów pisemnych: z języka polskiego, matematyki i języka obcego nowożytnego (obligatoryjne są na poziomie podstawowym; chętni mogą je zdawać także na rozszerzonym) i dwóch ustnych: z polskiego i języka obcego, a także do egzaminu z przedmiotu do wyboru (ten zdawany jest wyłącznie na poziomie rozszerzonym).

Co ciekawe, w tym roku najgorzej maturzystom poszedł egzamin z wiedzy o społeczeństwie – jednego z najpopularniejszych przedmiotów, uznawanych zwykle za łatwiejszy od historii czy filozofii. Średni wynik z tego z przedmiotu to jedynie 26 procent, podczas gdy z historii wyniósł on 33 procent, a np. z chemii 41 procent.

Osoby, które zdawały WOS, najwięcej problemów miały z wypracowaniem. Aż 80 procent uczniów nie dostało za nie ani jednego punktu! 

Na maturze z WOS-u w tym roku pojawiło się wiele zdań dotyczących Konstytucji Polski. Uczniowie najpierw musieli zmierzyć się z 30 pytaniami (m.in na temat rynku pracy, praw człowieka, a także czołowych polityków Unii Europejskiej), następnie mieli za zadnie wybrać jeden z trzech zaproponowanych tematów i napisać wypracowanie. Jedno z nich dotyczyło rodzajów podatków, drugie systemu partyjnego,a trzeci konfliktów międzynarodowych.

Sprawdź, czy zdałbyś maturę z języka angielskiego 

Niestety – jak czytamy w wywiadzie gazeta.pl z Marcinem Smolikiem, dyrektorem Centralnej Komisji Egzaminacyjnej – część uczniów zamiast na lektury znane ze szkoły powoływała się na „Boba Budowniczego" lub „Świat według Kiepskich".

RadioZET.pl/SI