Ukrainka przetrzymana całą noc na policji, zastraszona i rozebrana. Doniósł na nią były chłopak

05.10.2017 07:42

21-letnią Ukrainkę przetrzymywano całą dobę w komisariacie policji. Funkcjonariusze rozbierali ją i zastraszali, aż w końcu wypuścili bez postawienia zarzutów.

Policja

fot. Flickr

Sytuacja, którą opisała wrocławska "Gazeta Wyborcza", wydarzyła się w komisariacie w dzielnicy Wrocław-Krzyki.

Groźby, rewizja osobista i noc na komendzie

Pochodząca z Ukrainy 21-letnia Daria przebywa w Polsce od dwóch miesięcy. W ubiegły czwartek została zatrzymana przez dwóch funkcjonariuszy, oskarżona przez jednego z mieszkańców miasta o kradzież telefonu. Okazało się, że to jej były chłopak, a w telefonie, z którego zatrzymana chciała jedynie zgrać dane, znajdowały się ich wspólne zdjęcia i wielomiesięczna korespondencja.

Policjantów jednak te tłumaczenia nie przekonały. Dziewczyna została przewieziona na komendę i przetrzymana tam przez całą dobę. Jeden z funkcjonariuszy zastraszał ją, groził deportacją i wyrażał ksenofobiczne opinie o tym, że "nie życzy sobie Ukraińców we Wrocławiu".

Darię poddano także rewizji osobistej, polegającej na konieczności rozebrania się do naga. Odmówiono również możliwości skontaktowania się z rodziną. W piątek nad ranem przesłuchano ją w charakterze świadka, po czym zwolniono z aresztu, bez postawienia zarzutów.

Stanowisko policji

Dziennikarze "GW" skontaktowali się z rzecznikiem dolnośląskiej policji Pawłem Petrykowskim. W rozmowie z nimi potwierdził, że do zatrzymania doszło i że cały jego przebieg był zgodny z policyjnymi procedurami. Argumentował w ten sposób zarówno przetrzymanie dziewczyny całą dobę, jak i rewizję osobistą.

„Zatrzymanie i jego czas zgodnie z przepisami wynikało z potrzeby wykonania czynności związanych z podejrzeniem popełnienia przestępstwa, w tym zapewnienia osobie zatrzymanej o innej narodowości biegłego tłumacza uczestniczącego w przesłuchaniu” - napisał w oświadczeniu przesłanym do redakcji.

Prawnik: to upokarzające

To jednak nie koniec sprawy. Daria będzie dochodzić swoich praw przed sądem, domagając się zadośćuczynienia za to, jak została potraktowana przez policję. Jej pełnomocnik, mec. Robert Pawlikowski, przyznaje w rozmowie z dziennikarzami, że jego klientkę potraktowana w sposób upokarzający.

 – Nie ma obowiązku wzywania tłumacza, jeśli osoba zatrzymana o to nie wnioskuje. Rozbierać się kazano mojej klientce w towarzystwie policjantki, ale dlaczego dwukrotnie i dlaczego w toalecie? Policja nie wydała jej w ogóle protokołu zatrzymania. Uczyniono to dopiero po mojej interwencji, jako jej obrońcy. A na pytanie, czemu tak zatrzymuje się świadka i dlaczego po prostu Darii nie wezwali na przesłuchanie np. na drugi dzień, usłyszałem, że „istniały przesłanki do jej zatrzymania” - mówił cytowany przez "Wyborczą".

We wtorek miało dojść do konfrontacji Darii z byłym chłopakiem w ramach postępowania w związku ze zgłoszeniem przez niego kradzieży telefonu. Mężczyzna nie pojawił się jednak w komisariacie, a śledczym nie udało się z nim skontaktować.

RadioZET.pl/wroclaw.wyborcza.pl/MP