Polacy uwielbiają te sklepy. Wkrótce może ich w Polsce zabraknąć
Polacy od lat uwielbiają kupować rzeczy z drugiej ręki. W second-handach znaleźć nie tylko produkty unikalne, ale też bardzo dobre jakościowo. Kupienie ubrań legendarnych marek za grosz to także nie miejskie legendy. Co więc stoi za tym, że działalność sklepów z używaną odzieżą jest coraz mniej opłacalna?
- Rosnące koszty utrzymania oraz konkurencja chińskich platform wprowadzają second-handy w tarapaty
- Tylko do połowy 2024 w Polsce zamknięto 100 sklepów, a 250 firm zostało zawieszonych
- Najbardziej dotkliwe są podwyżki kosztów pracy czy transportu odzieży
To początek końca second-handów w Polsce?
Sklepy z używaną odzieżą są na dobre wpisane w polski krajobraz. Choć przed laty mało kto przyznawał się do odwiedzania "szmateksów", o tyle obecnie nie jest to postrzegane jako wyraz "biedy". Przeciwnie: używaną odzież kupują osoby, które szukają rzeczy oryginalnych, ciekawie wyglądających i atrakcyjnych gatunkowo. Do tego właśnie w second-handach nierzadko zdarza się znaleźć odzież kultowych marek w cenach gdzie indziej nieosiągalnych. W 2022 roku do zakupów w sklepach z rzeczami używanymi "przyznawało się" ponad 69 proc. Polaków, a w 2024 roku w Polsce działało blisko 14 tys. takich sklepów. Teraz zamykają się jeden po drugim.
Na łamach WP Finanse o kondycji second-handów w Polsce opowiedział Jacek Smolicki ze sklepu Humana Poland w Warszawie. Jak wskazuje, działalność sklepów z odzieżą używaną nie jest już opłacalna, szczególnie dla tych mniejszych. Podwyżki kosztów pracy oraz transportu mocno dają się we znaki. — Ktoś musi zobaczyć odzież, posegregować na kategorie, wycenić w miarę w normalnych warunkach, więc miejsce trzeba ogrzać i oświetlić — mówi. I dodaje, że także różnica między płacą minimalną jeszcze z okresu tuż po pandemii i dziś jest bardzo duża. — Tuż po pierwszej fali pandemii płaca minimalna wynosiła ponad 2800 zł, a teraz to jest 4300 zł.
Po pandemii jest coraz gorzej
Na coraz słabszą kondycję second-handów przekładają się także coraz wyższe ceny odzieży u dostawców. Ten powód jako główny dla braku opłacalności podaje właścicielka innego warszawskiego sklepu. — Sklep, który nie ma dobrego towaru, nie przetrwa. Sklep z dobrym towarem zawsze się obroni. Dobry towar to spora inwestycja, a nie każdy zdaje sobie z tego sprawę — cytuje rozmówczynię portal WP Finanse.
Jednak Jacek Smolicki wskazuje, że odwrót od second-handów jest zauważalny po pandemii. Ta sytuacja mocno wpłynęła na to, w jaki sposób konsumenci robią zakupy. Wielu z nich zwraca większą uwagę na kwestie higieny. Potwierdza to cytowana przez portal ekspertka Uniwersytetu WSB Merito w Gdańsku, doktor nauk ekonomicznych w zakresie nauk o zarządzaniu — dr inż. Monika Miętkiewicz.
— W sytuacji, gdy pandemia uwypukliła ryzyka związane z powierzchniami dotykowymi i interakcjami międzyludzkimi, sklepy oferujące odzież używaną mogły zostać postrzegane przez część społeczeństwa jako mniej bezpieczne — wskazuje ekspertka.
Ceny towarów coraz wyższe
Część klientów second-handów to osoby zwracające uwagę na ceny. Zalew mody fast fashion, czyli niskiej jakości, ale jednak taniej, sprawia, że osoby te wolą kupić produkty nowe. Jacek Smolicki ze sklepu Humana wskazuje, że przy rosnących kosztach cen w sklepach z odzieżą używaną nie można zbyt podnosić.
Problemem są także chińskie platformy z tanimi produktami. — Czujemy zagrożenie ze strony chińskich platform, bo to już jest model ultra fast fashion. Nie wiemy, co z tym zrobić, to bardzo duże wyzwanie — stwierdził rozmówca.
Źródło: Radio ZET/WP Finanse
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET