Zamknij

Dr Grzesiowski ostrzega: Zlecanie testów przez telefon zablokuje laboratoria

08.09.2020 06:46

- Jeśli lekarze rodzinni będą zlecać testy koronawirusowe na telefon, to bardzo szybko zablokujemy laboratoria. Wtedy zabraknie miejsc dla tych, którzy mogą potrzebować szybkiej diagnostyki – uważa gość Radia ZET, immunolog i szef Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń dr Paweł Grzesiowski.

Ocenia w ten sposób zmianę strategii Ministerstwa Zdrowia, które ogłosiło, że nawet podczas teleporady lekarz rodzinny będzie mógł zlecić pacjentowi test na covid-19.  Zdaniem eksperta, za chwilę pacjentów do testowania będą dziesiątki tysięcy dziennie. - Przedwczoraj zrobiliśmy 10 tys. testów w całej Polsce. Jak przyjdzie sezon grypowy to będziemy robili 10 tys. testów, ale w jednym województwie – komentuje lekarz. - Jak to zrobić, żeby nie każdy pacjent, który zakaszle i będzie miał 38 stopni gorączki, musiał iść na test – tego na razie nie wiem. Ten system tego nie uwzględnia – podsumowuje ekspert.

"Pierwszy tydzień szkoły powinien być online"

Pytany przez Beatę Lubecką o to, czy dzieci w szkołach są bezpieczne, pediatra odpowiada, że tak, ale tam, gdzie udało się stworzyć bezpieczne warunki. Jego zdaniem, dla większego bezpieczeństwa należało wprowadzić inny system. - Już dziś widzimy sytuację, której mogliśmy uniknąć – po wakacjach dzieci i nauczyciele wrócili do szkół i w pierwszym tygodniu jest sporo zakażeń i mnóstwo zamieszania. Można było tego uniknąć – mówi dr Paweł Grzesiowski. Podkreśla, że pierwszy tydzień szkoły powinien być online dla większości szkół, a na pewno dla szkół w strefach czerwonych i żółtych. Co z małymi placówkami? - Jeśli budynek jest mały to najprostszym rozwiązaniem byłoby przestawienie części dzieci na naukę zdalną a potem zamienianie grup, żeby wszystkie dzieci miały kontakt ze szkołą, ale nie jednocześnie – uważa gość Radia ZET.

Dr Grzesiowski: Nie dla wesel

Pytany o to, czy warto iść na wesele, dr Grzesiowski zdecydowanie odpowiada: - Nie!Ja odmówiłem wszystkich zaproszeń na wesele, jakie dostałem w ciągu ostatniego półrocza – dodaje.

Ekspert: 10 dni kwarantanny to ryzykowny eksperyment. Złożyliśmy wniosek, żeby trwała 13. Mam nadzieję, że refleksja nadejdzie szybko

- Kwarantanna skrócona do 10 dni to eksperyment, bo wiemy, że wirus wylęga się do 14 dni. Złożyliśmy poprawki i komentarze do tego rozporządzenia. My, czyli wielu ekspertów z dziedziny epidemiologii i zakażeń szpitalnych – mówi dr Paweł Grzesiowski w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. - Jako stowarzyszenie złożyliśmy wniosek o to, żeby to było 13 dni – tłumaczy immunolog i szef Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń. Zdaniem eksperta, kwarantanna trwająca 10 dni oznacza, że jakaś część pacjentów wyjdzie na zewnątrz jeszcze będąc w trakcie infekcji. Dopytywany przez Beatę Lubecką o to, dlaczego w takim razie Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się na taki ruch, lekarz odpowiada, że prawdopodobnie „zadziałał mechanizm chęci przyniesienia jak największej ulgi ludziom siedzących w domach na kwarantannie”. - Mam nadzieję, że refleksja nadejdzie szybko i zmiany w rozporządzeniu nastąpią na zasadzie obserwacji, że to jest ryzykowne – komentuje gość Radia ZET.

"Poprzedniemu kierownictwu zabrakło wyobraźni. Całkowita ignorancja. Szczepionek nie da się już dokupić"

Brak szczepionek przeciwko grypie? - Było oczywiste, że przyjdzie sezon grypowy. Z mojej wiedzy wynika, że Ministerstwo Zdrowia było pytane przez przedstawicieli producentów czy nie trzeba więcej szczepionek na jesień. To kolejny element całkowitej ignorancji poprzednich władz ministerstwa. Zabrakło wyobraźni – mówi immunolog dr Paweł Grzesiowski w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Ekspert zaznacza, że w tej chwili nie można już dokupić szczepionek. - Produkuje się je pół roku wcześniej. W większości przypadków zarejestrowanych szczepionej są produkowane na jajkach. Nie da się zamówić jajek z licencjonowanych ferm w ciągu 3 dni czy 3 tygodni – tłumaczy ekspert. Podkreśla, że gdyby resort zdrowia teraz zaczął starać się o dodatkowe szczepionki, to byłyby one dostępne dopiero w styczniu lub lutym. Dr Grzesiowski uważa, że warto zaszczepić się przeciwko grypie m.in. dlatego, że istnieje ryzyko jednoczesnego zachorowania na grypę i koronawirusa. - Wcale nie jest mało takich przypadków a rokowania w takiej sytuacji są gorsze – mówi gość Radia ZET. Dopytywany przez Beatę Lubecką o to, czy nauczyciele powinni mieć obowiązkowe szczepienia, ekspert odpowiada, że „gdyby była odpowiednia liczba szczepionek, to i wychowawcy w przedszkolach, szkołach, żłobkach i nauczyciele powinni być szczepieni”. - Są w grupie, która może zarazić jednocześnie dużo osób – dodaje lekarz.

RADIOZET/MA