Zamknij

Justyna Kopińska: Kijów jest jak forteca. Na wjeździe sprawdzali nas 18 razy

05.04.2022 08:42
Justyna Kopińska
fot. Radio ZET

- Kijów jest jak forteca. Po wizycie tam uważam, że jest nie do zdobycia bez broni gazowej czy biologicznej – mówi w Radiu ZET reporterka, autorka książek i reportaży Justyna Kopińska, która właśnie wróciła ze stolicy Ukrainy.

- Zdaniem ukraińskich żołnierzy celem Putina jest teraz wymordowanie narodu ukraińskiego – podkreśla w rozmowie z Beatą Lubecką. Gość Radia ZET przyznaje, że bardzo trudno jest wjechać do Kijowa.

- W ciągu godziny sprawdzano nas 18 razy. Przeszukują bagaże, sprawdzają dokumenty – dodaje. Justyna Kopińska zaznacza, że podczas tej wizyty zrozumiała, że nie da się przygotować na wojnę. - Ci ludzie w Kijowie są tak przestraszeni… Cały czas słychać wybuchy. Akurat wtedy wojska wychodziły, a na sam koniec zrzucały jeszcze rakiety – opowiada. Reporterka opisuje, że każde skrzyżowanie jest ufortyfikowane, są zdjęte znaki, są mylące tropy, by trudno było poruszać się po mieście. - Wszystko jest przygotowane. Są miny, specjalne kolce. Czołgi zwalniają na drogach dojazdowych, a Ukraińcy mają specjalne okopy, z których ich ostrzeliwują – wspomina Gość Radia ZET. - Widać absolutne zjednoczenie i determinację tych ludzi – podkreśla. Dodaje jednak, że skala zniszczeń w mieście jest ogromna. - Podeszliśmy pod „rozłamany na pół” dom. Powstała ogromna dziura po uderzeniu rakiety i są w niej rzeczy domowego użytku – krzesła, stoły, ubrania. Trudno dobrać właściwe słowa [by to opisać – red.] – mówi w rozmowie z Beatą Lubecką.

- Chłopcy, którzy tak profesjonalnie wyglądają w mundurach, to w 80 proc. były to osoby, które nigdy wcześniej nie miały broni w ręku – nauczyciele, jeden pan był wcześniej wiceministrem sportu – opowiada.

„Pomógł mi fakt, że jestem Polką”

Reportażystka ocenia, że na miejscu pomógł jej fakt, że jest Polką. - Rozmawiałam z Julią Tymoszenko. Zajmuje się wywożeniem osób z chorobami onkologicznymi, zwłaszcza dzieci – mówi Justyna Kopińska. Dodaje, że rozmawiała również z dowódcą, który nigdy do tej pory nie zgodził się na żadną rozmowę z dziennikarzem. - Rozmawiałam też z dyrektorką szkoły, która mówi: ja uczyłam tutaj od 25 lat, nie wyjadę teraz, jak jest wojna, tylko zostanę z moimi dziećmi. Stworzyła takie miejsce w piwnicach, gdzie śpi kilkaset malutkich dzieci – opowiada dziennikarka.

Dopytywana przez Beatę Lubecką o codzienne życie w Kijowie, reporterka odpowiada, że spała u osoby, która wcześniej normalnie pracowała, a teraz stała się żołnierzem w czasie wojny. - W domu jest bardzo duża serdeczność. Jego mama starała się przygotować jedzenie i dbać o to, by był spokój, oddech – opisuje Kopińska. Dodaje, że „dużo starszych osób skoncentrowało się na tym, by dbać o poczucie spokoju dla dzieci, dla wnuków”. - Rola babć i dziadków jest w czasie wojny kluczowa i jest bardzo niedoceniana medialnie – ocenia dziennikarka.

Czy możliwe jest osądzenie sprawców tych zbrodni? - Osądzenie rosyjskich żołnierzy, dowódców – jestem pewna, że to nastąpi. Na pewno te osoby znajdą się w więzieniach. Już to bada prokuratura. Jeśli chodzi o polityków, to będzie to długi proces – komentuje Justyna Kopińska. Jej zdaniem Władimir Putin liczy na rozwianie całej idei zjednoczenia NATO i idei solidarności narodów europejskich. - Liczy na konflikty, że będzie rządziła zazdrość i zawiść. Jeśli to pęknie, to on rzeczywiście może zwyciężyć w Ukrainie – uważa Gość Radia ZET.

- Wszyscy ludzie, którzy zostali w Kijowie są dla mnie bohaterami – przyznaje dziennikarka i zapowiada reportaż z wizyty w ogarniętej wojną Ukrainie.

RadioZET/MA

C