Zamknij

Dr Posobkiewicz: Nie możemy być zakładnikami mniejszości. Kina czy komunikacja tylko z certyfikatem

20.01.2022 06:00
Marek Posobkiewicz
fot. Facebook

- Jeśli ktoś się nie szczepił, a będzie miał kontakt z wirusem, to jest niemal pewne, że ulegnie zakażeniu. Jeśli będzie zwiększona liczba ludzi, którzy będą wymagali hospitalizacji, to trzeba będzie rozwijać kolejne oddziały w szpitalach tymczasowych. My to jakoś przeżyjemy, ale część osób, które się nie zaszczepią – nie przeżyją – tak o obecnej, V fali pandemii mówi Gość Radia ZET, doktor Marek Posobkiewicz.

Jego zdaniem, jeśli wśród dziesiątków tysięcy dziennie zakażonych osób będzie bardzo duża liczba osób niezaszczepionych, to będzie dużo „niepotrzebnych ofiar”. Lekarz podkreśla, że 100 tys. zachorowań dziennie to jest realna liczba. - Niezrozumiałe jest podejmowanie takiego ryzyka w dobie pandemii wyjście bez tarczy ochronnej, jaką jest szczepionka – podkreśla gość Beaty Lubeckiej. Dodaje, że osoby, które nie posiadały odporności, które do tej pory nie chorowały i osoby, które nie są zaszczepione – ci wszyscy „wystawiają się na strzał” i co 50 osoba z nich może umrzeć. - To podobnie, jakbyśmy nie umieli pływać, byli rzuceni na głęboką wodę i nie będziemy brali koła ratunkowego, bo może ono przecieknie, może go nie złapiemy, może wypuścimy… Bierzemy to koło po to, by nas uratowało – mówi dr Marek Posobkiewicz i zaznacza: - Część z nich wyciągniemy z wody, ale ci, co umieją pływać podpłyną do brzegu i wyjdą, a to są osoby zaszczepione.

Pytany o zgony wśród osób, które się zaszczepiły, lekarz odpowiada, że w tej grupie „mogły być też osoby, które zdobyły certyfikat w nielegalny sposób, certyfikat fikcyjny”. - Część z nich potem przyznawała się w szpitalu, że się nie zaszczepili. Ale czasu nie mogli już cofnąć – dodaje Gość Radia ZET. Posobkiewicz podkreśla, że wśród osób, które umierają i są niezaszczepione jest dużo 30-, 40-, 50-latków. Z kolei wśród tych, którzy są zaszczepieni i umierają są często seniorzy z poważnymi chorobami współistniejącymi, którzy przyjmują różne leki obniżające odporność

„Nie możemy być zakładnikami mniejszości, które nie myślą ani o sobie, ani o innych”

Recepta na przetrwanie V fali pandemii covid-19? - Od kilku miesięcy proponowałem wprowadzenie rozwiązań z Francji, z Włoch, czyli wejście do gastronomii, do obiektów kultury, obiektów sportowych, nawet do komunikacji publicznej tylko przez osoby z certyfikatami – mówi dr Marek Posobkiewicz. Dodaje, że takie wejście mogłoby się odbywać również po pokazaniu negatywnego testu z tego samego dnia lub jeśli ktoś jest „świeżym ozdrowieńcem”. - Nie możemy być zakładnikami mniejszości tych, którzy nie myślą ani o sobie, ani i o innych. Powinniśmy się kierować nie interesem jakiejś małej grupy ludzi, tylko bezpieczeństwem nas jako populacji – puentuje były szef GIS.

Dr Marek Posobkiewicz: V fala może ciągnąć się do marca. Do maja powinna wygasnąć. Koniec pandemii? Najpóźniej po następnym sezonie

- Na przełomie stycznia i lutego możemy się spodziewać szczytu V fali pandemii, ale z racji tego, że jest tak duża liczba osób niezaszczepionych, to ta fala może się ciągnąć z dużą liczbą zachorowań aż do marca – mówi dr Marek Posobkiewicz w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Jego zdaniem fala ta powinna wygasnąć do maja „na tyle, że znów będziemy mieli spokojne lato”. Dopytywany o koniec pandemii, były szef GIS odpowiada, że „najpóźniej po następnym sezonie będzie można powiedzieć, że pandemia się skończyła, ale wirus został”. - W przyszłym sezonie spodziewamy się wyraźnej, większej liczby zakażeń, ale nie tak ciężkiego sezonu, jak ten – zapowiada lekarz.

Dr Posobkiewicz: Pracodawca powinien móc stawiać warunki brzegowe

Pytany o weryfikację szczepień przez pracodawców, Gość Radia ZET odpowiada: - Pracodawca nie tylko powinien mieć możliwość weryfikacji tego czy pracownik jest zaszczepiony czy nie, ale powinien móc stawiać warunki brzegowe – uważa gość Beaty Lubeckiej. Jakie? - Czy na danym stanowisku pracownik niezaszczepiony może pracować czy nie – wyjaśnia dr Posobkiewicz. Lekarz przytacza przykład gastronomii, gdzie wykonywane są badania na nosicielstwo Salmonelli i Shigelli. - Gdyby ktoś powiedział pracodawcy, że to jego prywatna sprawa, to stanąłby w kuchni lub był kelnerem. Bardzo łatwo doszłoby do zakażenia wielu osób jednego dnia – wyjaśnia były szef GIS. - Gotów byłbym każdemu z posłów tłumaczyć, że weryfikacja paszportów covidowych to dobre rozwiązanie. Ochronilibyśmy wielu ludzi przed śmiercią – deklaruje Gość Radia ZET.

Lekarz wyjaśniał również sprawę ministra edukacji Przemysława Czarnka i wystawieniu mu zaświadczenia o jego dobrym słuchu. - Oświadczenie otrzymał tylko w formie elektronicznej, na papierze go nie widział, nie istnieje w formie administracyjnej, nie było przekazywane do jego urzędu – mówi dr Posobkiewicz. Dopytywany o to, na jakiej podstawie – nie będąc laryngologiem – mógł taki dokument wystawić, Gość Radia ZET odpowiada: - Na szczęście nie muszę się tłumaczyć z moich kontaktów i badania innych osób, więc niech to pozostanie owiane tajemnicą. Dodaje, że „każdy lekarz może ocenić słuch u drugiej osoby, bo jest coś takiego, jak orientacyjna ocena słuchu”. - Jestem przekonany, że pan minister sam słuch ma dobry, słyszy dobrze. Potraktujmy tamto zaświadczenie z przymrużeniem oka. Podobnie, jakbym mówił na temat czyjejś urody – komentuje gość Beaty Lubeckiej.

Pytany o dochodzenie do zdrowia po koronawirusie, dr Posobkiewicz opowiada, że u wielu ludzi konsekwencje przechorowania są wielomiesięczne. - Ja do swojej kondycji powracałem ok. roku i też nie jestem do końca przekonany, że jestem tak silny jak przed zachorowaniem – opisuje.

RadioZET/MA

C