Zamknij

Wiceminister edukacji o przysposobieniu obronnym. "Będą elementy, jak zachować się w czasach wojny"

28.03.2022 06:30
Dariusz Piontkowski
fot. RadioZET

Wiceminister edukacji Dariusz Piontkowski w Gościu Radia ZET zdradził szczegóły nowego przysposobienia obronnego, które ma wrócić do szkół od września. - Będą elementy jak zachowywać się w czasach wojennych. Można wyobrazić sobie naloty, warto, by uczniowie przygotowywali się na tego typu sytuacje nadzwyczajne - tłumaczył.

Dariusz Piontkowski mówi również, że „dyrektor powinien raz na jakiś czas przeprowadzić zajęcia ćwiczebne i być może warto wprowadzić tego typu znajomość alarmów związanych z działaniami wojennymi”. - Nie możemy wykluczyć, że nasz kraj nie stanie się obiektem ataku – podkreślił Gość Radia ZET.

Wiceminister dodał, że w przysposobieniu obronnym znajdą się również zajęcia ze strzelectwa. - Trwają rozmowy z MON i ekspertami, o jakie dodatkowe treści przedmiot uzupełnić. Na pewno pozostałyby też elementy związane z pierwszą pomocą, bezpieczeństwem w stanie nadzwyczajnych wydarzeń – komentował wiceszef MEiN.

„Wszyscy chcieliby dostać podwyżki”

Podwyżki dla nauczycieli za dodatkowy wysiłek, związany z przybyciem uchodźców do Polski? - Dodatkowy wysiłek to dodatkowe wynagrodzenie za dodatkowe godziny, które nauczyciele przepracują w szkole – komentował Piontkowski. Dodał, że od 1 maja ma nastąpić wzrost wynagrodzeń wszystkich nauczycieli o 4,4 proc., co daje ok. 200 złotych miesięcznie dla nauczyciela dyplomowanego. - To są możliwości budżetowe. Wojna powoduje ogromne wydatki z budżetu – zaznaczył gość Beaty Lubeckiej.

Jego zdaniem „nie ma dziś zgody politycznej na bardzo duże podwyżki bez jednoczesnych zmian w pragmatyce zawodowej nauczycieli”. Pytany przez słuchacza o to, dlaczego żołnierze dostaną prawie 700 złotych podwyżki z wyrównaniem od stycznia, a nauczyciele dopiero od maja i będzie to tylko 180 złotych na rękę, wiceminister odpowiadał, że sytuacja jest nadzwyczajna. Dodał: - Wszyscy chcieliby dostać kilkaset złotych, tysiąc lub dwa podwyżki. - Wszyscy pracują w nadzwyczajny sposób. Administracja też ma nadzwyczajne, dodatkowe zadania – komentuje Dariusz Piontkowski.

Wiceminister edukacji o uczniach z Ukrainy

Pytany o tworzenie oddziałów przygotowawczych dla dzieci z Ukrainy, Gość Radia ZET odpowiadał, że nie wszystkie samorządy chcą takiego rozwiązania. - Większość próbuje pójść drugą drogą – zapisać uczniów do klas, które już istnieją. Ci uczniowie niewiele są w stanie z takich zajęć wynieść, kłopoty ze zrozumieniem tego, co dzieje się na lekcjach – wskazał wiceszef MEiN.

- Dajemy samorządom możliwość, by skupiały dzieci (z Ukrainy – red.) w jakimś budynku, jeśli są tam wolne miejsca i by tam prowadzono zajęcia przygotowawcze. Przewidujemy środki z budżetu państwa na dopłaty do dowożenia ukraińskich dzieci do takich oddziałów – zapowiadał Gość Radia ZET.

Dopytywany o to, gdzie są setki lokalizacji ze spółek Skarbu Państwa, które zapowiadał Przemysław Czarnek, polityk odpowiadał, że „prawdopodobnie dziś lub jutro pan minister będzie o tym mówił”. - Mamy konkretne oferty ze strony SSP. To mogą być biurowce, ośrodki wypoczynkowe. Myślę, że przede wszystkim biurowce – mówił Piontkowski.

Dodał, że po ukończeniu oddziału przygotowawczego będzie możliwość nieklasyfikowania ucznia i wystawienia zaświadczenia o ukończeniu kursu. - Na koniec roku nauczyciele zdecydują, czy uczeń powinien jeszcze być w oddziale przygotowawczym, czy od 1 września będzie mógł pójść do podstawowej klasy. W tym tygodniu powinniśmy to uregulować – zapowiadał wiceminister. Polityk tłumaczył, że sto kilkanaście tysięcy uczniów z Ukrainy zapisanych jest do polskiego systemu edukacji.

Egzamin ósmoklasisty? - Jeśli uczniowie z Ukrainy nie przystąpią do egzaminu ósmoklasisty, to będzie oznaczało, że nie mogą ukończyć szkoły podstawowej i klasę ósmą będą musieli powtarzać. Matura? Podobnie – zapowiadał wiceszef MEiN.

Dopytywany o pieniądze dla samorządów, Dariusz Piontkowski odpowiadał: - Przewidujemy dodatkową dotację na dziecko ukraińskie w przedszkolu. - Prawdopodobnie będzie to ok. 5 tys. złotych. Teraz trwają konsultacje z resortem finansów, potem rozmowy z samorządowcami – dodał.

RadioZET.pl/MA/PTD

C