Berek o Hołowni: Gdzieś się wybiera, coś powie, potem się tłumaczy
- Bardzo intrygujące wyznanie Hołowni, to pytanie do niego, co za tym stoi. Dobre pytanie, czemu druga osoba w państwie takie słowa wypowiada - wskazał Maciej Berek minister nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu w "Gościu Radia ZET".
Dodał, że “trzeba Hołownię pytać o jego słowa i znaczenie tych słów, to jedyny autor tego pytania”. Tak minister Berek odnosił się do wywiadu Marszałka Sejmu Szymona Hołowni o namowach do “zamachu stanu”.
- Donald Tusk i Szymon Hołownia spotykają się regularnie, we dwu i w gronie liderów, kiedy uznają to za stosowne, kiedy teraz się spotkają, to pytanie do nich, nie do mnie - mówił.
Wskazał, że to “bardzo intrygujące wyznanie Hołowni, to pytanie do niego, co za tym stoi. Dobre pytanie, czemu druga osoba w państwie takie słowa wypowiada”.
- Tak się dzieje, że pan Marszałek gdzieś się wybiera, coś powie, potem się tłumaczy, co miał na myśli. To pytanie do niego, czemu tak robi - mówił Berek. - Jedyną osobą, która może to wyjaśnić i sensownie skomentować jest autor tych słów, czyli Hołownia - dodał.
Minister oceniał, że “rząd ma być oceniany przez swoje działania, temu ma służyć rekonstrukcja, żeby te działania było lepiej widać, by pokazać co będziemy robić i by pokazać nową energię, liczy się to co zrobimy, a nie to w jakim składzie stajemy do zdjęcia jako Rada Ministrów”. - Chcemy odzyskać zaufanie - przyznał.
- Ustaw jest dużo, niektóry mówią, że jest wręcz ich teraz za dużo, to kwestia deregulacji, jest tu mnóstwo projektów i jest krytykowana, że jest dużo ustaw, choć to było wiadome, że się z tym deregulacja wiąże - mówił.
Wskazał, że “będziemy wszystko to co mamy w programie starać się realizować. Na końcu procesu jest prezydent, który będzie podejmował decyzję i będziemy się do tego odnosić”.
- Nie ma jakichś projektów przygotowanych specjalnie na to, że pojawia się nowy piastun urzędu prezydenckiego - dodał.
Kandydat koalicji na szefa NIK. Berek w Radiu ZET: To Mariusz Haładyj
- Kandydatem na szefa NIK przedstawionym przez pana marszałka Szymona Hołownię jest pan Mariusz Haładyj, obecny prezes Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej - powiedział Maciej Berek minister nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu w "Gościu Radia ZET".
Wskazał, że to będzie wspólny kandydat koalicji. - Jesteśmy umówieni na wspólnego kandydata i to jest ten kandydat, czyli Mariusz Haładyj - przekazał Berek.
Powiedział, że “to jest kandydatura, która została uzgodniona pomiędzy liderami koalicji. Pan marszałek Sejmu jest jedną z osób, która może zgłosić kandydata na prezesa NIK. Poza nim takie uprawnienie przysługuje grupie posłów”.
- Ponieważ była to kandydatura, która została zaakceptowana w gronie liderów koalicyjnych, to pan marszałek zgodził się ją przedstawić jako własną - dodał Berek.
Zgodnie z prawem “kadencja prezesa NIK trwa 6 lat. Może być wybrany na kolejną kadencję tylko raz. Wiceprezesi NIK powoływani i odwoływani są przez Marszałka Sejmu, po zasięgnięciu opinii właściwej komisji sejmowej, na wniosek prezesa NIK”.
System podatkowy do zmiany. Berek w Radiu ZET: Podejmiemy próbę uproszczenia
- Zobowiązaliśmy się, że podejmiemy próbę w dialogu ze stroną społeczną, żeby znaleźć jakieś rozwiązania uproszczające system podatkowy. To olbrzymie wyzwanie, dlatego że prawo podatkowe się u nas od lat wyłącznie komplikuje, a nie upraszcza - zdradził Maciej Berek minister nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu w "Gościu Radia ZET".
Wskazał, że “będziemy chcieli kontynuować działania deregulacyjne, które generalnie spotkały się z bardzo dobrym odbiorem adresatów prawa, przede wszystkim przedsiębiorców, ale tam jest też dużo zmian dotyczących obywateli, którzy nie prowadzą żadnej działalności gospodarczej”.
- I chcemy to zrobić w tej chwili w dwóch krokach. Najpierw dokończyć pracę nad tymi licznymi, drobnymi, jednostkowymi zmianami. Tych projektów, które żeśmy już skierowali, tych zmian ustawowych, które skierowaliśmy do Sejmu, to jest już w tej chwili 240 zmienionych ustaw w 70 pakietach - tłumaczył Berek.
Dodał, że “jeszcze kolejna taka mała fala będzie przekazana do Sejmu”. - Potem chcielibyśmy w tej deregulacji zająć się zmianami bardziej systemowymi niż punktowymi i zobowiązaliśmy się, że podejmiemy próbę w dialogu ze stroną społeczną, żeby znaleźć jakieś rozwiązania uproszczające system podatkowy - zdradził minister Berek.
Ocenił, że “to olbrzymie wyzwanie, dlatego że prawo podatkowe się u nas od lat wyłącznie komplikuje, a nie upraszcza”. - I chcielibyśmy tu w tym obszarze znaleźć jakieś rozwiązania, które mogłyby przynajmniej część tego systemu, bo ja mam świadomość, jak on jest obszerny, jak skomplikowany, ale przynajmniej część tego uprościć, uczynić bardziej przyjaznymi”.
- To z obszaru, za który ja odpowiadam. Każdy z ministrów, jak Państwo słyszeliście, będzie w tej chwili przedstawiał takie swoje priorytetowe zadania, które chciałby zrealizować w perspektywie przede wszystkim tej do końca kadencji. Oczywiście niektóre będą miały charakter bardziej długoterminowy i to jest to, czym ja się będę zajmował, czyli zebraniem tych propozycji ministrów, wyselekcjonowaniem z tego to, co jest najbardziej istotne i uczynieniem z tego takiego planu na drugą połowę tej kadencji, żebyśmy sobie powiedzieli, co w jakich terminach chcemy obywatelom, obywatelkom przedstawić jako zrealizowane zadania - wyjaśniał.
Asystencja osobista. Berek w Radiu ZET: Musi być dostosowane do tego, co jest budżetowo realne
- Ustawa o asystencji, ona w wersji, która była przygotowana pierwotnie i przedstawiona już na etap Komitetu Stałego Rady Ministrów, za który odpowiadam, ona była projektem, który był nie najlepiej przygotowany - zdradził Maciej Berek minister nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu w "Gościu Radia ZET".
Wskazał, że “dlatego po to, żeby móc pracować nad tym dalej, powołaliśmy specjalny zespół, zaangażowaliśmy Rządowe Centrum Legislacji, które pracowało razem z Ministerstwem Rodziny Pracy i Polityki Społecznej nad tym projektem”.
- Te prace się kończą i ten tekst od strony konstrukcji prawnej będzie gotowy na dniach - dodał.
- Pozostaje kluczowa, fundamentalna sprawa związana z tym, że jest to projekt bardzo kosztowny, bo szacowane skutki roczne to jest około pięciu, sześciu miliardów złotych, więc to są bardzo masywne skutki finansowe. Natomiast wiedząc, jakie mamy uwarunkowania w tej chwili budżetowe, będziemy się nad tym zastanawiali, jak będziemy już mieli skończoną pracę nad projektem, gotowy, nadający się do przedstawienia rządowi i parlamentowi projekt. Będziemy się zastanawiali, jaką decyzję podjąć - mówił.
Przypomniał, że “jednym z rozwiązań, które można tutaj zastosować jest odpowiednie ustawienie w czasie momentu, w którym zaczyna obowiązywać ten system”.
Zapewnił, że “nikt nie mówi o żadnych oszczędnościach, dlatego że ta ustawa nie zdejmuje niczego z systemu, który do tej pory obowiązuje”. - Żadnych świadczeń nikogo nie pozbawia. Mówimy o możliwości wprowadzenia nowego, masywnego w skutkach budżetowych, świadczenia. I mówimy o tym, że jest zrozumienie dla powodów, dla których to narzędzie wsparcia właściwie powinno się pojawić - tłumaczył.
- To też trzeba precyzyjnie mówić. To nie jest świadczenie. To jest forma wsparcia osób z niepełnosprawnościami, która ma im zwiększać szanse na to, żeby mogli aktywnie funkcjonować w życiu społecznym, prywatnym, zawodowym - dodał.
Wskazał, że “to jest rozwiązanie, które na pewno jest społecznie bardzo potrzebne. Natomiast moment jego włączenia, jego wyskalowanie musi być dostosowane do tego, co jest budżetowo realne”.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET