Czarzasty poucza Hołownię. "Zastanowiłbym się pięć razy zanim cokolwiek powiem"
- Pan Hołownia musi przemyśleć taką rzecz, że działania i słowa jakie podejmuje w ostatnim czasie, powodują, że musi się bez przerwy tłumaczyć. Wydaje mi się, że nie jest to dobre dla polityka - ocenił Włodzimierz Czarzasty wicemarszałek Sejmu oraz współprzewodniczący Nowej Lewicy w "Gościu Radia ZET".
Tłumaczył, że “jak podejmuje działania, że jedzie o 1 w nocy do czyjegoś mieszkania i spotyka się z kimś, wobec którego prokuratura prowadzi działania, żeby z nim rozmawiać o ratowaniu Polski”. - O różnych rzeczach można może rozmawiać z Kaczyńskim, ale nie o ratowaniu Polski, on ten kraj doprowadził do sytuacji jaka jest - dodał Czarzasty.
- Jeśli Hołownia rzuca takie tezy, jak zamach stanu, to musi myśleć o tym co robi, bo potem musi więcej słów tłumaczenia paść. Nie znam ludzi, którzy namawiali kogokolwiek go takich działań - wskazał.
Tłumaczył, że “jeśli były takie osoby, które mówiły o zamachu stanu, to jest to działanie niezgodne z prawem, to powinna się tym zajmować prokuratura, a sądy potem orzekać. Jeśli były takie głosy, namawianie czy sugerowanie, to Hołownia powinien zgłosić się do prokuratury”.
- Na miejscu Hołowni by się pięć razy zastanowił zanim cokolwiek powiem i pięć razy zastanowił zanim cokolwiek zrobię - powiedział Czarzasty.
Jego zdaniem “to powoduje głownie dla Hołowni problemy, bo to on jest głownie oceniany, nie premier Tusk, nie Kosiniak-Kamysz, nie ja”.
Zaprzysiężenie Nawrockiego. Czarzasty w Radiu ZET: Hołownia podjął tę decyzję dosyć szybko
- Szymon Hołownia podjął taką decyzję, bierze za to odpowiedzialność. Podjął tę decyzję dosyć szybko, przed policzeniem wszystkich głosów. Jest człowiekiem dorosłym - tłumaczył Włodzimierz Czarzasty wicemarszałek Sejmu oraz współprzewodniczący Nowej Lewicy w "Gościu Radia ZET".
Dodał, że “poniesie konsekwencje dobre albo złe tej decyzji w przyszłości. Historia to oceni”. Sam przyznał, że nie ocenia tej decyzji Hołowni. - Nie oceniam w mediach swoich koalicjantów. Swoich koalicjantów, jeżeli mam coś złego na ten temat, to oceniam na spotkaniach, gdzie się spotyka czterech liderów - wskazał.
- Mam dobrą radę dla wszystkich, łącznie ze swoją osobą. Zobaczymy, czy będą tego konsekwencje. Te sytuacje w polityce dzieją się szybko. W związku z tym zobaczymy, co będzie za tydzień. Zobaczymy, co będzie za dwa tygodnie. Zobaczymy, jak na to zareaguje prokuratura - tłumaczył Czarzasty.
Dodawał, że “zobaczymy, jak na to zareagują media. Zobaczymy, co dalej w tej sprawie zostanie powiedziane przez polityków Polski 2050. Rozumiem, że ten temat jest ciągnięty. Każdy musi brać odpowiedzialność za swoje słowa. I jeżeli wszyscy będziemy brali odpowiedzialność za swoje słowa, to to, co robimy, będzie oceniane przez ludzi w sposób odpowiedzialny”.
- Nie czułem się ja na przykład jako polityk tej koalicji naciskany w żaden sposób do odsunięcia w czasie zaprzysiężenia Karola Nawrockiego - dodał.
Dodał, że “jeżeli nawet coś się mówi w mediach, to też trzeba mieć własny rozum i własną ocenę i własny dystans do tego”.
Czarzasty Marszałkiem Sejmu? Mówi w Radiu ZET: Będą konsekwencje zerwania umowy koalicyjnej
- Jeżeli nie zostanie umowa koalicyjna dotrzymana i zostanie zerwana, będą tego konsekwencje. Jeżeli nie zostanie zerwana, też będą tego konsekwencje. Jedne będą pozytywne, drugie będą negatywne - wskazał Włodzimierz Czarzasty wicemarszałek Sejmu oraz współprzewodniczący Nowej Lewicy w "Gościu Radia ZET".
Zgodnie z tą umową, po dwóch latach ma nastąpić zmiana na stanowisku Marszałka Sejmu. Zamiast Szymona Hołowni ma być Włodzimierz Czarzasty.
- Uważam, że umowa koalicyjna jest konstytucją naszej koalicji i to nie jest tak, że pod wpływem chwili, emocji, wydarzeń można coś zmieniać, bo nie zmieniamy konstytucji co miesiąc w zależności od sytuacji - twierdził.
Przypomniał, że “ponad półtora roku temu cztery formacje poważne spotkały się i stworzyły demokratyczny rząd i ustaliły, co w tym rządzie się będzie działo za dwa lata, co będzie się działo w tym rządzie za cztery lata. Jestem konsekwentny pod tym względem”.
- Nie chodzi o sprawy kadrowe. Chodzi o sprawy ładu, który żeśmy zrobili. W ramach tego ładu Szymon Hołownia, zależało Szymonowi Hołowni, żeby być Marszałkiem Sejmu przez pierwsze dwa lata w związku z kampanią wyborczą prezydencką - mówił.
Ocenił, że “wszyscy żeśmy to zrozumieli, chociaż to były odważne decyzje, powiem szczerze, na rzecz Szymona Hołowni, żeby była jasność”.
- Żeśmy to wszystko zrozumieli i podpisaliśmy umowę. Nie widzę formacji, którą m.in. ja reprezentuję, nie widzę potrzeb do zmiany umowy koalicyjnej - dodał.
Pytany, że “będzie marszałkiem na pewno od połowy listopada, uznał, że “w polityce nic się nie zdarza na pewno”.
- Nikt nie wiedział trzy tygodnie temu, że ktoś kogoś namawiał do zamachu stanu. Nikt nie będzie wiedział, co będzie się działo w listopadzie. Jeżeli będzie taka sytuacja, różnie się może zdarzyć, jak to w polityce - wyjaśniał.
Wskazał jednak, że “jeżeli nie zostanie umowa koalicyjna dotrzymana i zostanie zerwana, będą tego konsekwencje. Jeżeli nie zostanie zerwana, też będą tego konsekwencje. Jedne będą pozytywne, drugie będą negatywne”.
800+ do zmiany? Czarzasty: Raczej bym brał pod uwagę kwestię przychodów
- Jeżeli bym miał dokonywać jakiejkolwiek korekty programu 800+, to raczej bym robił kwestię przychodową - wskazał Włodzimierz Czarzasty wicemarszałek Sejmu oraz współprzewodniczący Nowej Lewicy w "Gościu Radia ZET".
- Nie za bardzo rozumiem te sprawy związane z pracującym, niepracującym rodzicem, dlatego że dzieci, z tego co pamiętam, są w rodzinach, gdzie rodzice pracują i nie pracują. To jest program dla dzieci, a nie dla matek - mówił.
Przyznał, że “jeżeli bym miał dokonywać jakiejkolwiek korekty programu 800+, to raczej bym robił kwestię przychodową. Czyli dla uproszczenia, jeżeli ktoś zarabia dwa miliony rocznie w stosunku do kogoś, kto zarabia 40 tysięcy rocznie, to tu bym się zastanawiał, czy by korekty dokonywać, czy tutaj nie ma sensu”.
Powtórzył, że “jeżeli byśmy już mieli robić korektę pod względem zarobków, a nie pod względem tego, czy ktoś ma pracę, czy nie. Bo jeżeli ktoś jej nie ma ze względu na obszar, w którym mieszka, albo brak pracy na danym obszarze, albo na sytuację życiową, to też ma dziecko, które je, które trzeba ubrać, które trzeba wykształcić”.
- Oczywiście za 800 złotych się tego nie zrobi, ale generalnie rzecz biorąc 800 złotych lepiej mieć niż nie mieć - podsumował.
Czarzasty ponownie liderem Lewicy? Zdradza w Radiu ZET: Niczego nie wykluczam
-W listopadzie poinformuję czy będę kandydować, czy nie. Usiądę z kierownictwem Lewicy, z Gawkowskim, Trelą, Dziemianowicz-Bąk, Kulaskiem, bo oni chcieli starować i przegadamy i ustalimy - przekazał Włodzimierz Czarzasty wicemarszałek Sejmu oraz współprzewodniczący Nowej Lewicy w "Gościu Radia ZET".
Wymienieni politycy Lewicy już przekazali, że będą chcieli ubiegać się o przywództwo na Lewicy, to wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, poseł Tomasz Trela, ministra rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, minister nauki Marcin Kulasek.
-Niczego nie wykluczam, bo nie powinienem niczego wykluczać. Zjazd Lewicy jest 14 grudnia, do tego czasu może się wiele wydarzyć - powiedział z kolei pytany o kwestię własnego akcesu. Dodał, że “trzeba doprowadzić do tego by decyzje były dobre dla formacji, tak by weszła znów do Sejmu”.
Nowa Lewica ponownie z Razem?
- Jeszcze za wcześnie w ogóle, żeby pytać, za wcześnie, nie ma wroga na Lewicy. Różnica między nami a partią Adriana Zandberga jest taka, że my uważamy, że alternatywą dla tego rządu, który jest w tej chwili, jest rząd Konfederacji, Brauna i PiS i uważamy, że trzeba wszystko zrobić, żeby ten rząd funkcjonował jak najlepiej - wyjaśniał, pytany czy będzie jedna lista lista na lewicy.
Wskazał, że “uważamy zresztą, że mamy bardzo, bardzo dużo sukcesów w tym rządzie”. - Adrian Zandberg, który ma programu 95% tego samego, co my, a my tego samego programu, co Adrian Zandberg, uważa, że ten rząd jest rządem nieskutecznym. Nasze działania mogą doprowadzić do tego, że ten rząd będzie rządził do końca tej kadencji i zrobimy wszystko, żeby rządził w następnej kadencji - mówił.
-Adriana Zandberga działania mogą doprowadzić do tego, że będzie rządził Braun, Mentzen i Kaczyński. Mnie taka wizja się nie podoba, dlatego robię to, co robię, a Adrian robi to, co robi - dodał.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET