Biogazownie wchodzą do Polski. Jak działa biogazownia?
Wyobraź sobie, że wrzucasz śmieci, dzięki temu oświetlasz dom i podgrzewasz sobie wannę wody, a na koniec zyskujesz jeszcze bardzo dobrej jakości nawóz. To nie pieśń przyszłości. Biogazownie właśnie wchodzą do Polski.
Co to jest biogazownia?
Biogazownia to instalacja, do której dostarczamy biomasę. Z tego materiału organicznego w procesie fermentacji metanowej powstaje biogaz, z którego uzyskujemy prąd i ciepło, a przefermentowany materiał, czyli poferment może służyć jako nawóz. – W biogazie mamy mniej więcej 55-65% metanu i 35-45% dwutlenku węgla – mówi dr inż. Agnieszka Wysocka-Czubaszek z Katedry Inżynierii Rolno-Spożywczej i Kształtowania Środowiska Politechniki Białostockiej. – Biogaz z komory fermentacyjnej po oczyszczeniu, głównie z siarkowodoru i pary wodnej, gdyż powodowałyby one korozję, jest wprowadzany do kogeneratora, czyli takiego silnika, w którym w wyniku spalania energia zawarta w gazie jest przekształcana w energię mechaniczną, która napędza generator i wytwarza prąd. Mamy też energię cieplną, którą możemy odbierać na przykład w postaci ciepłej wody. Jednocześnie produkujemy prąd i ciepło – tłumaczy ekspertka.
Do produkcji biogazu stosuje się biomasę, czyli materiał organiczny. – Najlepiej jeśli w tym celu wykorzystamy odpady organiczne: z rolnictwa, z przemysłu rolno-spożywczego, organiczną frakcję odpadów komunalnych. To może być na przykład obornik, gnojowica, przeterminowana żywność, odpady kuchenne, odpady poubojowe, odpady z przetwórstwa mleczarskiego, z przetwórstwa owoców i warzyw, produktów zbożowych. Często są to odpady, z którymi nie bardzo możemy sobie poradzić, które łatwo się rozkładają, emitując gazy do atmosfery. Są to odpady trudne do zagospodarowania. Ciekawy wątek to także odpady z pielęgnacji zieleni miejskiej: skoszona trawa, zgrabione liście, usunięte chwasty – wymienia dr Agnieszka Wysocka-Czubaszek.
A co z pofermentem? – Poferment to bardzo dobry nawóz – informuje ekspertka. – Przed jego pozyskaniem produkujemy prąd i ciepło. Biogazownia pracuje 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, 365 dni w roku, więc dostawa prądu jest stała. Nie podlega wahaniom dobowym, nie zależy od prędkości wiatru. W ten sposób wpisujemy się też w gospodarkę obiegu zamkniętego, w której odpad z jakiejś produkcji powinien stać się materiałem wykorzystywanym przy produkcji czegoś innego – zauważa specjalistka.
Biogazowania: czy to obiekt uciążliwy?
Świat, w którym ze śmieci produkujemy sobie prąd i ciepło, a na koniec wykorzystujemy je jeszcze jako nawóz, brzmi jak eldorado. Gdzie zatem haczyk? Czy biogazownia to tzw. obiekt uciążliwy? – Potrzebne jest odpowiednie miejsce, a koszt inwestycji nie jest mały – zauważa dr Agnieszka Wysocka-Czubaszek. – Najpierw trzeba sprawdzić, czy mamy substrat, czy dostawa będzie stała, czy mamy go gdzie składować. Sama biogazownia jest oczywiście instalacją szczelną, natomiast trzeba pamiętać, że mamy wsad. Tu mogą pojawić się pewne uciążliwości zapachowe. Idealnym rozwiązaniem jest postawienie biogazowni w takim miejscu, gdzie ten substrat już jest. Dowożenie go z dużej odległości, mija się zresztą z celem – zaznacza ekspertka.
Drugim pojęciem, które często pojawia się w kontekście tematu biogazowni jest „biometanownia”. –Biometanowania to bardziej zaawansowana forma biogazowni – tłumaczy dr Wysocka-Czubaszek. – Biogaz jest tam dodatkowo oczyszczany z dwutlenku węgla i przekształcany w biometan, czyli gaz o jakości zbliżonej do gazu ziemnego – ponad dziewięćdziesiąt procent metanu. Oczyszczony biogaz, czyli biometan możemy używać jak gaz ziemny. Przykładem kraju, który bardzo mocno pracuje nad przejściem z gazu ziemnego na biometan jest Dania. Założenia są takie, że w 2034 roku całe zużycie gazu w Danii zaspokajane będzie biometanem – mówi dr Agnieszka Wysocka-Czubaszek z Politechniki Białostockiej.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET