Titanic i nieznane fakty o katastrofie: "Na pokładzie szalał pożar"
Titanic mógł wcale nie zatonąć lub mógł utrzymywać się na powierzchni wody znacznie dłużej i doczekać się odsieczy ratunkowej - wynika z dokumentu "National Geographic" opublikowanego kilka lat temu. Jak dowodzą naukowcy, na pokładzie statku przez cały czas trwania rejsu szalał pożar, który miał kluczowe znaczenie dla przebiegu katastrofy.
Katastrofa Titanica była przedmiotem wielu badań naukowców i pasjonatów, ale dopiero dokument "NG" tak precyzyjnie odtworzył, co mogło doprowadzić do tragedii. Punktem wyjścia do dokumentu Senana Molony'ego stało się odkrycie zdjęć autorstwa Johna Kempstera, które pojawiły się na jednej z aukcji. Fotografie przedstawiają RMS Titanic tuż po wodowaniu w stoczni Harland and Wolff w Belfaście. Na zdjęciach widać tajemniczą czarną smugę na prawej burcie statku, dokładnie w miejscu, gdzie podczas dziewiczego rejsu doszło do zderzenia z górą lodową.
Na początku spekulowano, że to jedynie odbicie czegoś unoszącego się na wodzie. Jednak analiza porównawcza różnych fotografii rozwiała te wątpliwości – czarne ślady na kadłubie nie były przypadkowe.
Kluczowe okazały się zeznania Freda Barreta, strażaka, który pracował na Titanicu i ocalał z katastrofy. Barret przyznał, że jeszcze przed wyruszeniem z Belfastu na statku wybuchł pożar. Zamiast odwołać rejs, armator White Star Line zdecydował się ukryć incydent i przetransportować statek do Southampton.
Zgodnie z obowiązującymi wówczas technikami gaśniczymi, strażacy ręcznie wybierali płonący węgiel i wrzucali go do kotłów. Sytuacja była wyjątkowo trudna, zwłaszcza że w tym czasie trwał strajk górników, a węgiel na Titanicu był równie cenny, jak bilety w pierwszej klasie. Dostarczono go na statek trzy tygodnie przed rozpoczęciem historycznego rejsu.
Kapitan Edward Smith, wiedząc o pożarze, postanowił rozwiązać problem, nakazując wrzucanie większej ilości węgla do pieców. To miało przyspieszyć prędkość statku, co w efekcie przyczyniło się do kolizji z górą lodową. To odkrycie obala mit o rzekomej próbie pobicia rekordu prędkości podczas przeprawy przez Atlantyk.
Pożar na statku miał katastrofalne skutki, szczególnie dla konstrukcji Titanica. Ogień osłabił jedną z kluczowych grodzi, która w razie zalania miała utrzymać statek na powierzchni. Badania przeprowadzone na potrzeby dokumentu National Geographic wykazały, że pożar, osiągający temperatury do 1000°C, doprowadził do deformacji grodzi, zmniejszając jej wytrzymałość o 75%.
Gdy Titanic uderzył w górę lodową, woda z łatwością przebiła osłabioną grodź, co doprowadziło do tragicznego zatonięcia. Eksperci twierdzą, że gdyby nie pożar, statek mógłby dłużej utrzymać się na powierzchni, co dałoby więcej czasu na ewakuację i uratowanie większej liczby pasażerów. Katastrofa Titanica, do której doszło 12 kwietnia 1912 roku, kosztowała życie ponad 1500 osób.
Artykuł pochodzi z archiwum najchętniej czytanych tekstów portalu Radia ZET.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET