Tygrysy z Wrocławia mają ważną rolę. Czym jest hodowla zachowawcza?
Tygrysy sumatrzańskie, które przyszły na świat we wrocławskim zoo, mają do odegrania ważną rolę. W naturze zostało ich już naprawdę niewiele. Na czym polega hodowla zachowawcza – wyjaśnia Paweł Sroka, kierownik Wydziału Ssaków Drapieżnych ZOO Wrocław.
Tygrysy z Wrocławia
W lipcu 2024 roku we Wrocławiu przyszły na świat cztery tygrysy sumatrzańskie. – Na rozród w zoo trzeba mieć zgodę koordynatora gatunku z Europejskiego Stowarzyszenia Ogrodów Zoologicznych i Akwariów (EAZA). My taką zgodę mieliśmy. Oczekiwano od nas młodych – mówi Paweł Sroka, kierownik Wydziału Ssaków Drapieżnych ZOO Wrocław.
– Na początku są spekulacje. To nie jest tak, że robi się USG i wiadomo, że jest ciąża. Tygrysicę trzeba by było bardzo mocno znieczulić, co wiązałoby się z dużym stresem i byłoby dla ciąży ryzykowne. Czasem wydaje się, że jakieś zwierzę jest w ciąży, a po prostu przybrało na masie. Zostawiamy sprawy w spokoju. Jeśli jest w ciąży, wszystko potoczy się własnym rytmem – zaznacza ekspert.
Ciąża tygrysa sumatrzańskiego trwa około 100 dni. – W tym czasie Suri miała dostęp do wybiegu i pawilonu. Mogła sobie wybrać, gdzie chce urodzić. Urodziła na wybiegu, w bambusach. Ponieważ było to tuż pod szybą, maluszki zostały przeniesione do pawilonu – mówi kierownik Wydziału Ssaków Drapieżnych.
Świat dowiedział się o niezwykłych narodzinach dopiero trzy miesiące później. – Nie chcieliśmy zbyt szybko informować, bo często, zarówno w naturze jak i ogrodach zoologicznych, nie wszystkie młode przeżywają. Nieraz żadne nie przeżyje. Niektórzy odbiorcy doszukują się później winy pracowników zoo. Tymczasem są to sprawy natury, np. wady rozwojowe – wyjaśnia ekspert.
Co dalej z tygrysami? – Do drugiego roku życia małe muszą pozostać z matką. Później, decyzją koordynatora, wyjeżdżają do innych ogrodów zoologicznych. Choć chcielibyśmy, żeby chociaż jedno zostało u nas – mówi Paweł Sroka.
Sytuacja tygrysów sumatrzańskich na świecie
Sytuacja tygrysów sumatrzańskich w naturze jest naprawdę tragiczna. Populację szacuje się na zaledwie 400-600 osobników. – Wycina się coraz więcej lasów, zakłada kolejne uprawy palmy olejowej, tygrysy mają coraz mniejszy areał, pofragmentowany, mają problem ze znalezieniem partnera, brakuje im pokarmu, w dodatku zakładane są wnyki. Nadal też się na nie poluje. W tradycyjnej medycynie chińskiej wierzy się, że z różnych części ciała tygrysa można wytworzyć leki – mówi kierownik Wydziału Ssaków Drapieżnych wrocławskiego zoo.
Czy tygrysy sumatrzańskie skazane są na wyginięcie? – Jest jeszcze dla nich szansa, choć nie wiadomo, jak to się potoczy – przyznaje ekspert. – Co roku wysyłamy środki z naszej Fundacji Dodo do WildCats Conservation Alliance na ochronę tygrysów sumatrzańskich w naturze. Niestety ta wolność coraz częściej okazuje się tragiczna. Zwierzęta nie mają już gdzie żyć. Dlatego tak ważna jest hodowla zachowawcza w ogrodach zoologicznych. Jeśli sytuacja w naturze się pogorszy, to mamy gatunki, które możemy przywrócić. Tak było na przykład z naszym żubrem. Po wojnie żubry całkowicie wyginęły. Na wolności nie było ani jednego żubra. Dzięki tym, które przetrwały w ogrodach zoologicznych i zwierzyńcach, udało się przywrócić je naturze. Dziś na wolności w Polsce mamy 3 tys. żubrów – mówi Paweł Sroka.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET