Zmiana czasu wpływa na nasz tydzień. Skąd się w ogóle wzięła?
Jedni narzekają, że jesienią za szybko robi się ciemno, inni cieszą się, że jest jasno, gdy wstają. Niezależnie od tego, w której frakcji jesteśmy, do nowego czasu musimy się nieco przyzwyczaić. A skąd się w ogóle wzięła zmiana czasu?
Zmiana czasu: historia
Na zmianę czasu jako pierwsi zdecydowali się Niemcy w 1916 roku. „Trwała I wojna światowa i koniecznością stało się oszczędzanie surowców. Natomiast duża część z nich była wykorzystywana do oświetlania – choćby ulic czy fabryk, w ogóle – miejsc pracy. Okazało się, że przesunięcie czasu o jedną godzinę do tyłu latem pozwoli nam na lepsze wykorzystanie światła dziennego do realizacji naszych zadań. Jednak pomysł zmiany czasu ma dłuższą historię, że wspomnę tylko Benjamina Franklina, który sugerował możliwość wprowadzania czasu letniego już w 1784 r., czy Brytyjczyka Williama Willeta, który propagował tę ideę na początku XX w. Jednak dopiero sytuacja przymusowa, jaką był wybuch wojny, sprawiła, że przestano się śmiać z tego pomysłu, tylko wprowadzono go w życie” – powiedział w rozmowie z PAP dr inż. Maciej Gruszczyński, kierownik Laboratorium Nowych Technologii Czasu i Długości w Głównym Urzędzie Miar.
Dziś zmiana czasu nie wydaje się tak istotna dla gospodarki, niemniej wciąż ma pewne korzyści, choć wynikające głównie ze zmiany czasu z zimowego na letni. „Mając naturalne światło rano, dodajemy sobie od wiosny do jesieni jedną godzinę na wykorzystanie światła słonecznego po południu. Zarabia wtedy np. mała gastronomia, tudzież organizatorzy wydarzeń typu sport i rekreacja. W USA zrobiono badania, z których wynika, że ta godzina plus to setki milionów dolarów dla firm, które zarabiają na upodobaniu Amerykanów do grillowania” – wyjaśnił ekspert w rozmowie z PAP.
Pierwsza zmiana czasu w Polsce
Dr Maciej Gruszczyński powiedział, że choć naturalnym czasem dla Polski jest czas zimowy – właściwy dla południka 15 stopni na wschód, który przechodzi przez zachodnią część Polski: Słońce góruje wówczas na tym południku o godz. 12:00 – większość Polaków woli jednak czas letni. Zdaniem eksperta, nie ma jednej dobrej odpowiedzi, jaki czas powinien być na stałe w Polsce. „Kiedy stosowaliśmy czas zimowy latem, było to o tyle uciążliwe, że jasno robiło się już ok. godz. trzeciej rano, a nie znam bodaj nikogo, kto chciałby wstawać o tej porze, żeby wykorzystać światło słoneczne do tego, aby się pogimnastykować, pójść z dziećmi na spacer, potem pobiec do pracy, a po powrocie z niej mieć jeszcze siłę, żeby się cieszyć kolejnymi trzema godzinami światła” – mówił dr Gruszczyński.
Z kolei przejście na stałe na czas letni wiązałoby się z trudnymi porankami jesienią. „I nie wiadomo, czy nasze problemy z aktywnością, ze snem, wówczas by się jeszcze nie nasiliły, gdyż o poranku zimą jest najgorsza aura, a mówimy tutaj o ok. 100 dniach z dłuższymi ciemnymi porankami, niż w dniu, kiedy Słońce wschodzi najpóźniej, tj. 22 grudnia” – zaznaczył dr Gruszczyński.
W Polsce czas letni wprowadzono po raz pierwszy w 1919 roku. Po wojnie eksperymentowano z różnymi rozwiązaniami, żeby w 1977 wprowadzić zmianę czasu na stałe. „Wracano do zmian czasu, bo usprawniały nasze życie i funkcjonowanie państwa” – powiedział PAP dr Maciej Gruszczyński. „Jako Laboratorium Czasu Głównego Urzędu Miar, odpowiedzialnego za generowanie czasu urzędowego, zmianę czasu traktujemy tylko technicznie i zachowujemy do niej neutralny stosunek. (…) Proponowałbym, aby zmianę czasu potraktować tak, jak konieczność wymiany opon w naszych samochodach z letnich na zimowe” – podpowiada ekspert.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET