Huk petard i agresja na Marszu Równości. Radykałowie przeszkadzali w paradzie

1 min. czytania
20.07.2019 19:06
Obserwuj nas na Google

Do kilku incydentów doszło dziś w Białymstoku w trakcie pierwszego Marszu Równości w tym mieście. Jeszcze przed rozpoczęciem wydarzenia paradę zakłócały grupki narodowców i pseudokibiców.

fot. East News

Marsz Równości przeszedł po raz pierwszy ulicami Białegostoku. Było nerwowo – paradę, regularnie zakłócały grupki narodowców i krytycy idei marszu oraz praw dla mniejszości seksualnych LGBT. Marsz rozpoczął się z półtoragodzinnym opóźnieniem, ale przyciągnął liczne tłumy, z całej Polski.

Białystok: Sąd nie zgodził się na marsz rodziny obok Marszu Równości

Do pierwszych incydentów doszło jeszcze przed wyruszeniem marszu. Policja zatrzymała człowieka, który wyrwał flagę uczestnikowi marszu.

W trakcie parady wybuchały petardy. W stronę uczestników leciały obelżywe i wulgarne określenia. Uczestnicy nieśli tęczowe flagi i parasole, byli ubrani w kolorowe stroje. Na transparentach mieli hasła: "Miłość nie jest grzechem", "Równość płci", "Miłość dla wszystkich ponad wszystko", czy "Miasto bez barier". 

Po obu stronach marszu szli kontrmanifestanci ze środowiska kiboli i narodowców kibiców. Wywiązywały się słowne zaczepki. Środowiska kibicowskie krzyczały: "Bóg, honor i ojczyzna", "Pedały do domu". W odpowiedzi słyszeli od uczestników marszu "Wolność, równość, tolerancja", "Solidarność naszą bronią". Grupy oddzielał kordon policji.

Jak podkreślali organizatorzy marszu ze stowarzyszenia "Tęczowy Białystok", parada była okazją do manifestacji równych praw, niezależnie od orientacji seksualnej, czy wyznaniowej.

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET