Zamknij

Emilewicz na nartach, politycy komentują. "Pycha kroczy przed upadkiem"

13.01.2021 14:10
Emilewicz na nartach, politycy komentują. "Pycha kroczy przed upadkiem"
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Synowie Jadwigi Emilewicz wzięli udział w zgrupowaniu narciarskim, choć nie mieli licencji, które na to pozwalają – napisał w środę portal tvn24.pl. Zachowanie byłej wicepremier skrytykowali już politycy partii opozycyjnej, ale także jej własnej. - Politycy nie są żadną specjalną kastą, która ma specjalne przywileje i której wolno więcej. Tak nie wolno - napisał na Twitterze Janusz Kowalski, poseł PiS.

  • Synowie Jadwigi Emilewicz mieli zostać wpisani na listę zawodników zakopiańskiej szkółki narciarskiej, a ich licencje pojawiły się w systemie dopiero po pytaniach od dziennikarzy
  •  Na kartce wśród wydrukowanych nazwisk 36 dzieci pojawiły się dwa dopisane ręcznie. W tym nazwisko byłej wicepremier – poinformował portal tvn24.pl
  • - Wszyscy moi synowie mają licencje. W Suchem byli na zgrupowaniu, gdzie zostali skierowani. Stąd ich nazwiska są na liście - odpowiada Jadwiga Emilewicz
  • Emilewicz skrytykowali już politycy z partii opozycyjnych, ale także z PiS. -Tak nie można. Pycha kroczy przed upadkiem - napisał na Twitterze Janusz Kowalski

Synowie Jadwigi Emilewicz, wicepremier w rządzie PiS, wzięli udział w zgrupowaniu narciarskim jak zawodowi sportowcy, choć nie mieli licencji, które na to pozwalają – poinformował portal tvn24.pl. Według autorów tekstu uprawnienia pojawiły się w wykazie Polskiego Związku Narciarskiego dopiero po tym, gdy dziennikarze o nie zapytali.

Wśród osób dopuszczonych do użytkowania stoku miała też znaleźć się była wicepremier. - Na kartce są wydrukowane nazwiska 36 dzieci.  Pojawiły się też dwa dopisane ręcznie, w tym Jadwigi Emilewicz – poinformował portal.

Jadwiga Emilewicz odpowiada tvn24.pl: „Synowie od 6 roku życia należą do klubów narciarskich”

Jadwiga Emilewicz po kilku godzinach odpowiedziała na zarzuty stawiane jej w artykule. Podała też numery licencji swoich synów. "Synowie od 6 roku życia są członkami klubów narciarskich i uzestniczą w zgrupowaniach i zawodach. Najstarszy syn od 2011 był członkiem krakowskiego Klubu Narciarskiego Slalom, później klubu Yeti. W klubie tym od 2014 jeździł także drugi syn" - napisała Emilewicz w oświadczeniu na Facebooku.

Emilewicz poinformowała, że wszyscy jej synowie są zawodnikami WTS Deski i posiadają licencję. "Najstarszy ma ją od 2017 r., a w 2019 uzyskał stopień demonstratora szkolnego PZN. Najmłodszy syn, który ma 8 lat, będzie uczestniczył w zawodach organizowanych przez PZN po raz pierwszy w tym roku. W ubiegłych latach uczestniczył w zawodach klubowych, a na nartach jeździ od 3 roku życia. Ponieważ WTS Deski w tym roku nie zorganizował zgrupowania przed zawodami i olimpiadą młodzieżową chłopcy uczestniczyli od 2 do 6 stycznia w Suchem w zgrupowaniu. Aby uczestniczyć w zgrupowaniu, musieli być tam skierowani - stąd ich obecność na skierowaniu wystawionym przez WOZN" - wyjaśnia była wicepremier.

Emilewicz dodała też, że nie była na stoku, a w czasie treningu synów chodziła z mężem na skiturach, czyli specjalnym rodzaju nart. "Było to poza granicą stoków narciarskich wyznaczoną przez ogrodzenia. Nie naruszyliśmy rozporządzenia. Nie wiem, dlaczego moje nazwisko znalazło się na liście. Nie trenowałam i nie korzystałam w żaden sposób ze stoku" – zapewnia była wicepremier.

Emilewicz na nartach, politycy komentują. "Pycha kroczy przed upadkiem"

Wyjaśnienia, które opublikowała Emilewicz, nie przekonały polityków partii opozycyjnych. Byłą wicepremier krytykowali od rana m.in. politycy PO. - Rozumiem, dlaczego nie widziałem poseł Jadwigi Emilewicz na komisji zdrowia w dniu 5 stycznia - skomentował Dariusz Joński, a Cezary Tomczyk dodał: - Dla ludzi brak szczepionek i siedzenie w domu, dla władzy narty i wyjazd na Kubę.

Z kolei Krzysztof Bosak, były kandydat Konfederacji na prezydenta, stwierdził, że "do wicepremier Emilewicz nie dotarło jeszcze, że jest twarzą rządu, który zakazał młodzieży wychodzenia z domu". - To jest neo-PRL, w którym ludzie z elity społecznej zawsze będą mieli dość sposobów, by się wyżywić w sklepach za firankami, a ludzie spoza elity będą musieli kombinować, ryzykując otrzymanie kar za kilkadziesiąt tysięcy - stwierdził polityk.

Wyjazd Emilewicz skrytykował też poseł PiS Janusz Kowalski. - Politycy nie są żadną specjalną kastą, która ma specjalne przywileje i której wolno więcej. Nie! Nie wolno! - napisał na Twitterze parlamentarzysta należący do Solidarnej Polski.

Emilewicz na nartach. Internauci: znów mój ból jest lepszy niż twój

Krytycznie o całej sytuacji wypowiadali się też internauci. "Znów mój ból jest lepszy niż twój", "wasze narty są ważniejsze niż nasze", "restrykcje i prawo władzy nie obowiązują" - to tylko niektóre z komentarzy. Niektórzy podkreślali też, że w świetle oświadczenia Emilewicz widać, że jej dzieci nie ponoszą winy, ale ona sama nie powinna pojawiać się na stoku. 

RadioZET.pl/TVN24/Twitter/PAB