Zamknij

Wszedł do kościoła w czapce. Został oskarżony o obrazę uczuć religijnych

05.08.2021 00:46
Msza w kościele - zdjęcie ilustracyjne
fot. PIOTR DZIURMAN/REPORTER

Bartosz Horbowski został oskarżony o obrazę uczuć religijnych, bo wszedł na pasterkę w czapce. – To profanacja – zeznawał w sądzie jeden z parafian. Sprawę opisała "Gazeta Wyborcza". Chłopak został oskarżony również o pobicie księdza, mimo że monitoring wskazywał, że to proboszcz był agresywny. Sąd w 2020 roku umorzył sprawę, ale prokuratura wniosła o kasację wyroku.

Bartosz Horbowski 24 grudnia 2016 roku poszedł na pasterkę na Górę Igliczną do sanktuarium Marii Śnieżnej. Od tego czasu wielokrotnie musiał bronić się przed sądem. Został oskarżony o obrazę uczuć religijnych, bo stanął w przedsionku w czapce.

Początkowo świadkowie relacjonowali, że pobił księdza Andrzeja Adamiaka, jednak nie potrafili dokładnie zeznać, co zaszło w kościele. Rodzice chłopaka twierdzą, że wyciszał komórkę, gdy nagle zaatakowała go gospodyni księdza. „Gazeta Wyborcza” opisała, że wyrwała mu telefon, a stojący obok organista i ojciec jednego z ministrantów zaczęli go szarpać i popychać. Ksiądz Adamiak nie uspokoił napastników. Pojawił się w przedsionku z opłatkiem, którym dzielił się z uczestnikami nabożeństwa. Po chwili jednak zerwał od tyłu czapkę z głowy atakowanego chłopaka i rzucił na ziemię. Horbowski zaczął wszystko nagrywać telefonem, a ksiądz rzucił się do niego z pięściami. Doszło do szarpaniny, w którą włączyli się inni uczestnicy pasterki.

Góra Igliczna. Wszedł do kościoła w czapce. Został oskarżony o obrazę uczuć religijnych

Prokuratura w grudniu 2019 roku skierowała do sądu akt oskarżenia. Horbowskiemu zarzucono obrazę uczuć religijnych osób, które brały udział w szarpaninie w przedsionku. Parafianie powiadomili prokuraturę, bo uznali, że nie mogą sprawy tak zostawić.

– Tam się działy różne rzeczy - mówiła 3 sierpnia przed Sądem Rejonowym w Kłodzku jedna z parafianek Katarzyna. – Widziałam uniesione ręce, pięści. To było dynamiczne zdarzenie. Nie wiem, co kto robił, kto się bronił, kto próbował rozdzielać – mówiła.

Kobieta stwierdziła, że parafianie byli zszokowani sytuacją. Tłumaczyła przed sądem, że uraziło ją, że chłopak wszedł do kościoła z impetem, „krokiem marszowym”. – Moim zdaniem wejście w czapce było już zachowaniem niewłaściwym – dodała. Stwierdziła też, że Horbowski sprowokował wiernych do bójki tym, że trzymał w ręce telefon. Natomiast jej syn powiedział o grupie osób, które wtargnęły do kościoła i po wejściu nie ściągnęły czapki. – To profanacja – podkreślał. – Ten fakt obraził moje uczucia religijne. Dodał, że jeden z mężczyzn uderzył księdza w twarz. Przyznał jednak, że to ksiądz znienacka strącił oskarżonemu czapkę i wyrwał telefon z ręki.

Inny parafianin zeznał, że jego uczucia religijne zostały urażone, bo mężczyźni weszli do środka w czapkach, wbrew zasadom przyjętym w kościele. Stwierdził, że zrobili to „w celach prowokacyjnych”. Nie był jednak pewien przebiegu wydarzeń. Zeznał, że nie wie, czy Horbowski miał na głowie czapkę i kto mu ją zdjął. Potrafił jednak szczegółowo opisać, jak ksiądz upada z tacą i opłatkami.

Jak zauważa „Gazeta Wyborcza”, zupełnie inny obraz zdarzeń przedstawił Mateusz, ratownik górski, który był jednym z trzech mężczyzn, którzy 24 grudnia 2016 roku spotkali się przed pasterką i razem stali w czapkach w kościele. Wyjaśnił, że szli na piechotę i było im po prostu bardzo zimno. – Wchodząc w czapce nie miałem zamiaru obrażać niczyich uczuć religijnych – przekonywał.

Opisał również sytuację, gdy ksiądz do nich podszedł. – Wyrwał Bartkowi telefon, zaraz potem, jak strącił mu czapkę, to wtedy wypadły mu te opłatki – mówił. – Ja jestem w ogóle w szoku, że o takie coś toczy się sprawa – dodał. Ocenił również, że ludzie stanęli po stronie księdza, mimo że nie widzieli zajścia. – A to oskarżony został pokrzywdzony – powiedział.

Zajście uchwycił monitoring. Na nagraniu nie widać, aby ksiądz został pobity. Wynika z niego, że to duchowny zaatakował.

Sprawę umorzono, ale prokuratura wniosła o kasację

Bartosz Horbowski odpowiadał przed sądem nie tylko za obrazę uczuć religijnych, ale również pobicie księdza. Sprawa została w 2020 roku umorzona warunkowo na rok w Sądzie Rejonowym w Kłodzku. Wniesiono jednak apelację, a Sąd Okręgowy w Świdnicy umorzył sprawę.

- Zdarzenie, które miało miejsce w nocy 25 grudnia 2016 roku, jest bulwersujące i dla wielu osób niewytłumaczalne – mówiła uzasadniając decyzję sędzia Ewa Rusin. – To zdarzenie wzbudziło wiele różnych emocji i najwyraźniej te emocje udzieliły się i prokuratorom, i sądowi I instancji, bo obie te instytucje popełniły rażące błędy proceduralne – uznała. Prokuratura nie zgadza się z wyrokiem i wniosła o jego kasację.

RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"/oprac. AK